Gaz znowu nie płynie przez Nord Stream 1. Ale tym razem Putin przedobrzył i pojawił się problem
W przeciągu zaledwie niespełna dwóch miesięcy Gazprom już drugi raz wstrzymuje dostawy gazu realizowane przez Nord Stream 1. Oficjalnie winne są temu koniecznie do przeprowadzenia prace konserwatorskie. Ale Niemcy twierdzą, że to bzdura i nie ma żadnych przeciwwskazań technicznych, żeby tranzyt surowca kontynuować. Nie jest żadną tajemnicą, że właśnie w ten sposób Putin odgrywa się za sankcje i liczy na złamanie europejskiej solidarności. Jego problem, a nasze szczęście polega na tym, że ten straszak przestał właśnie działać.
Putin chciał postraszyć UE odcięciem dostaw gazu. Odpowiedź Brukseli wcisnęła Rosjan w ziemię
Od środy Gazprom znów zastopuje dostawy gazu do Europy przez Nord Stream 1. Ale przykrą niespodzianką dla Rosjan są coraz bardziej wypełnione magazyny gazu UE. W efekcie na giełdzie jesteśmy świadkami długo nie oglądanych zniżek.
Rosja wywołała kolejne tsunami. Gaz pobił rekord wszech czasów. Tak drogo jeszcze nigdy nie było
Jakiś rok temu Gazprom zaczął już manipulować tranzytem gazu przez Nord Stream 1. Teraz Rosjanie postanowili znowu Europę przyprzeć do ściany i zapowiadają kolejne przerwy w dostawie gazu. I to wcale nie jest zła wola Moskwy, tylko konieczne do przeprowadzenia prace konserwatorskie – tak przynajmniej utrzymują Rosjanie. W odpowiedzi już bardzo drogi węgiel i gaz postanowiły kontynuować swój cenowy marsz w górę. Ten zryw dotyczy też cen emisji CO2.
Gazprom całkiem zakręci kurek z gazem. Niemcy szykują się na stress test
W związku z koniecznością wypełnienia u naszych zachodnich sąsiadów dziury energetycznej po gazie z Rosji, mamy właśnie do czynienia w Niemczech z polityczno-gospodarczo-finansowym przeciąganiem liny. I ciągle nie wiadomo, kto te zmagania wygra, i jak Niemcy odpowiedzą na kryzys energetyczny. Czy kolejną szansę dostanie węgiel, czy jednak rząd Olafa Scholza zdecyduje się przedłużyć żywot trzem elektrowniom jądrowym? A może najlepszą receptą będzie jednak gaz łupkowy?
Goldman Sachs mówi, że przetrwamy zimę. Pod warunkiem, że klimat nie zwariuje
Krajom Unii Europejskiej udało się porozumieć w sprawie dobrowolnego obniżenia zapotrzebowania na gaz, a w razie zaostrzenia kryzysu energetycznego również wprowadzenia obowiązkowych ograniczeń. Eksperci uważają, że państwom członkowskim uda się zgromadzić zapasy surowca na zimę, ale na uspokojenie cen poczekamy do 2025 r.