Producent alkoholi uznał, że nie musi płacić podatku. Po kontroli fiskusa wyłożył 25,5 mln zł. Sprawa dotyczy podatku u źródła CIT – jednego z bardziej problematycznych sposobów przeprowadzania rozliczeń międzynarodowych.

Kontrolę przeprowadzili funkcjonariusze Małopolskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Krakowie. Dotyczyła ona rozliczeń z lat 2020-2021 w firmie zajmującej się m.in. produkcją i sprzedażą alkoholi wysokoprocentowych.
Urzędnicy wykryli nieprawidłowości w zakresie podatku u źródła CIT, czyli daniny pobieranej przy wypłatach określonych należności za granicę.
Chodziło konkretnie o odsetki od pożyczek przekazywane do podmiotu z siedzibą poza Unią Europejską. Spółka uznała, że są one zwolnione z podatku, jednak – według ustaleń kontroli – powinna była potrącić i odprowadzić podatek w Polsce.
Efekt? Korekta deklaracji i dopłata wraz z odsetkami na poziomie blisko 25,5 mln zł.
Podatek u źródła – gdzie firmy się wykładają
Sprawa dobrze pokazuje, jak problematyczny potrafi być podatek u źródła. W teorii zasada jest prosta. Przy wypłacie odsetek, dywidend czy należności licencyjnych za granicę trzeba sprawdzić, czy należy pobrać podatek w Polsce. I tu zaczynają się schody.
Ogromne znaczenie mają umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania oraz przepisy o zwolnieniach. Firmy często zakładają, że jeśli odbiorca płatności jest za granicą, to podatek nie występuje albo można zastosować preferencję.
Tyle że fiskus coraz częściej wraca do takich rozliczeń po latach i sprawdza je bardzo szczegółowo – szczególnie gdy pieniądze trafiają poza Unię Europejską.
To nie jest tylko problem dużych korporacji. Podobne błędy pojawiają się w wielu firmach korzystających z finansowania z zagranicy.
Więcej w Bizblogu o skarbówce i podatkach
Fiskus patrzy coraz uważniej
Ten przypadek wpisuje się w szerszy trend. Krajowa Administracja Skarbowa od kilku lat konsekwentnie sprawdza rozliczenia związane z podatkiem u źródła, zwłaszcza w kontekście transakcji międzynarodowych.
Dla firm oznacza to, że nawet jeśli rozliczenia wydają się poprawne na pierwszy rzut oka, mogą zostać zakwestionowane po latach.
A wtedy korekta nie kończy się na samym podatku. Dochodzą jeszcze odsetki, które przy dużych kwotach potrafią znacząco podnieść końcowy rachunek.
W tym przypadku skończyło się na 25,5 mln zł. I to mimo że spółka zgodziła się z ustaleniami kontroli. W sporze z fiskusem rachunek mógłby być jeszcze wyższy.
Szef redakcji Bizblog.pl. Pisze o gospodarce, makroekonomii i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, jako dziennikarz pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim przygotowywał między innymi kilka edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.