Mała siłownia, duże ambicje i włoskie maszyny, które doradzają w treningu. Fit:30 Studio to jeden z ciekawszych konceptów fitness, jakie pojawiły się ostatnio w Polsce - i ma plan, żeby w ciągu kilku lat stać się poważnym graczem na rynku.

Jak dziś wygląda polska branża fitness? Kilkutysięczne siłownie pełne sprzętu, karty Multisport, kolejki przy wyciskaniu w godzinach szczytu. Fit:30 Studio idzie w zupełnie innym kierunku: mały klub, jeden konkretny trening, technologia, która zastępuje część pracy trenera i lokalizacja “za rogiem”.
Minimum 3000 mieszkań w zasięgu siedmiu minut spaceru
To coś jak siłownia osiedlowa, do której nie jedzie się samochodem, tylko po prostu wychodzi z bloku. Kluby mają od 200 do 400 metrów kwadratowych i są rozmieszczone tam, gdzie już mieszkają potencjalni klienci. Nie w galeriach handlowych, nie przy obwodnicach, a na gęstych osiedlach miejskich, w lokalach, na które trzeba niekiedy poczekać:
Mając perspektywę 4-5 lat, raczej czekamy, aż zwolni się lokal w interesującej nas lokalizacji, niż wynajmujemy dostępny tu i teraz - mówi Przemysław Rączka, szef firmy w rozmowie z Bizblog.pl (na zdjęciu poniżej).

Sześć klubów działa już w Poznaniu, Wrocławiu i Łodzi. W planach jest kolejne kilkanaście lokalizacji, a sieć ma rosnąć w tempie pięciu do sześciu nowych siłowni rocznie. Strategia firmy zakłada budowanie gęstej siatki w wybranych aglomeracjach, teraz głównie w Trójmieście.
Sercem klubu są urządzenia Technogym z trenerem AI
System najpierw „skanuje” użytkownika: mierzy zakres ruchu, ocenia siłę, analizuje koordynację,. Na tej podstawie automatycznie ustawia każdą maszynę — podnosi siedzisko, reguluje ramiona, dobiera obciążenie i zakres ruchu tak, by były optymalne dla danej osoby. Podczas ćwiczeń AI prowadzi użytkownika w rytmie treningu, koryguje błędy i po każdej serii pokazuje efektywność wykonanych ruchów - czytamy w informaji prasowej.
Co ciekawe, system nie tylko zwiększa obciążenie, gdy idzie ci dobrze - potrafi też je obniżyć w połowie serii, jeśli wykryje, że zaczynasz tracić siłę. Efekty? Według danych spółki, po 30 treningach na Biocircuit użytkownicy zwiększają tzw. objętość treningową o około połowę.
Czytaj więcej o polskich firmach:
Z jednej strony mamy bardzo skuteczny algorytm, a z drugiej efektywność, jakby nad nami czuwał trener personalny - mówi Rączka.
Do ekosystemu technologicznego dołączyło niedawno urządzenie, które mierzy tzw. wiek użytkownika na podstawie analizy składu ciała i testów sprawnościowych.
Fit:30 nie ma jednak wyłączności na maszyny
Pod kątem technologii nic nie powstrzyma dużej konkurencji. Tak duzi gracze mogą bez problemu dodać technologię do swoich klubów. Co więcej, pierwszy klub Zdrofit wyposażony w inteligentne urządzenia od Technogym został otwarty ponad rok wcześniej niż nasz - mówi Rączka.
Czym zatem Fit:30 chce wygrywać? Konceptem zbudowanym wokół technologii. Sieć celuje w osoby po trzydziestce - często wracające do aktywności lub zaczynające ją od zera. Krótki, bezpieczny, prowadzony przez system trening obwodowy to propozycja dla tych, którzy nie chcą stać w kolejce do sztangi i nie wiedzą, od czego zacząć w tradycyjnej siłowni.
Trener - bo w każdym klubie pracuje prawdziwy człowiek - pomaga skalibrować system, dobrać odpowiedni program i co kilkanaście treningów przeprowadza konsultację z klientem. Nie jest więc zbędny, ale jego rola jest inna niż na tradycyjnej sali.
Spółka nie ukrywa, że stawia na własnych klientów, a nie użytkowników kart partnerskich - choć współpracuje z Medicover Sport od początku.
Od marca firma testuje Multisport
Nasi klienci są dla nas znacznie bardziej rentowni. Budowanie biznesu opartego na własnych klientach zapewnia również stabilniejszy cash flow - tłumaczy Rączka.
Większość klubów osiąga break-even po około sześciu miesiącach. Obłożenie wynosi dziś średnio połowę dostępnej przepustowości - co firma przedstawia jako zaletę (kameralność i komfort ćwiczeń), ale oznacza też spore rezerwy wzrostu.
Koszt otwarcia jednego klubu to od 1,5 do 3 milionów złotych zależnie od powierzchni. Sprzęt jest leasingowany, a w niektórych przypadkach udaje się uzyskać kontrybucję od wynajmującego na wykończenie lokalu. Sześćdziesiąt procent udziałów w spółce należy do Fundacji rodzinnej państwa Błażejewskich, właścicieli Cosmo Group. Rączka objął pozostałe czterdzieści procent.
Biznes na 100 milionów złotych
Ambitny cel ma zostać osiągnięty przed 2030 rokiem. Wycena opiera się na mnożniku EBITDA, co jest standardem w branży. Przy planowanym tempie otwarć i zakładanej rentowności kolejnych klubów jest to cel wymagający, ale nie oderwany od rzeczywistości. Fit:30 nie planuje franczyzy.
W naszym modelu zarabiamy na prowadzeniu klubu, czyli skupiamy się na tym, aby jak najwięcej klubowiczów chciało do nas dołączyć i z nami zostać. Koncentrujemy się na doświadczeniach klienta i jego satysfakcji - mówi Rączka.
Firma gra na długoterminową retencję. Argument jest prosty: ktoś, kto docenił trening i widzi mierzalne postępy - lepszy sen, mniej bólów kolan, więcej energii - nie będzie szukał tańszej alternatywy.



















