Frankowicze podpisują ugody z bankami i często myślą, że najgorsze za nimi. Jednak po rozliczeniu kredytu do drzwi zapukać może fiskus. Skarbówka właśnie uznała, że część pieniędzy wypłacanych przez bank po ugodzie to dochód do opodatkowania. Cała sprawa rozbiła się o sposób zapisania ugody.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej rozpatrzył właśnie wniosek o interpretację w tej sprawie. Małżeństwo zawarło z bankiem ugodę dotyczącą kredytu frankowego. Bank umorzył im część zadłużenia i dodatkowo wypłacił 26,5 tys. zł. Kredytobiorcy byli przekonani, że to po prostu zwrot części wcześniej wpłaconych rat.
Bank umorzył część kredytu i wypłacił dodatkowe pieniądze
Małżeństwo miało kredyt frankowy zaciągnięty jeszcze w 2008 r. na własne cele mieszkaniowe. Po latach regularnej spłaty zdecydowali się pozwać bank i walczyć o unieważnienie umowy. Do wyroku jednak nie doszło. W 2025 r. strony podpisały ugodę.
Bank umorzył pozostałe zadłużenie w wysokości 19 019,18 zł, wypłacił dodatkowo 26 500 zł, a obojgu małżonkom wystawił osobno PIT-11, wykazując w każdym po 13 250 zł przychodu.
Ten ostatni element stał się właśnie osią sporu ze skarbówką. Kobieta argumentowała, że nie miała żadnych pieniędzy ekstra. Według niej była to jedynie rekompensata część kwoty wcześniej wpłaconej do banku.
Otrzymana od Banku kwota „dodatkowa” jest niczym innym, jak tylko zwrotem części środków nadpłaconych na rzecz Banku – przekonywała podatniczka we wniosku o interpretację.
Fiskus: to nie był zwrot nadpłaty
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie zgodził się z takim podejściem, zwracając uwagę na bardzo ważny szczegół. W samej ugodzie nie zapisano wprost, że bank oddaje klientom nadpłacone raty kredytu. Dokument mówił jedynie o „dodatkowej kwocie” wypłacanej w związku z rozliczeniem umowy i zakończeniem sporu. Ten fragment okazał się kluczowy.
Skoro ugoda nie traktuje tej kwoty jako zwrotu, to Pani sama nie może uznać tej kwoty za zwrot dla określenia skutków podatkowych – wskazał Dyrektor KIS.
Według fiskusa wypłata nie była klasycznym zwrotem pieniędzy wpłaconych wcześniej do banku, ale świadczeniem związanym z ugodowym zakończeniem sporu sądowego. W takiej sytuacji powstaje przychód z tzw. innych źródeł.
Więcej o interpretacjach podatkowych w Bizblog Spider's Web
PIT po ugodzie frankowej
Skarbówka uznała więc, że pieniądze wypłacone przez bank trzeba wykazać w rocznym PIT i zapłacić od nich podatek dochodowy. Urząd oddzielił jednak dwa elementy ugody.
Umorzenie ponad 19 tys. zł zadłużenia zostało objęte zaniechaniem poboru podatku, ponieważ kredyt był związany z jedną inwestycją mieszkaniową. Tu problemu nie było.
Spór dotyczył wyłącznie dodatkowej wypłaty 26,5 tys. zł. To ważny sygnał dla tysięcy frankowiczów podpisujących ugody z bankami.
Jedno sformułowanie może zmienić wszystko
Interpretacja pokazuje, że ogromne znaczenie może mieć sposób zapisania ugody. Jeżeli dokument jasno wskazuje, że bank zwraca klientowi nadpłacone raty albo nienależnie pobrane pieniądze, podatnik ma znacznie mocniejsze argumenty w sporze z fiskusem.
Tutaj było inaczej. Sama kredytobiorczyni przyznała we wniosku, że ugoda nie określa tej kwoty jako zwrotu nadpłaty, lecz jako dodatkowe świadczenie związane z rozliczeniem umowy i zakończeniem sporu. To właśnie wykorzystała skarbówka.
Dla wielu frankowiczów najważniejsze są dziś raty, saldo kredytu i to, ile uda się odzyskać od banku. Skutki podatkowe często schodzą na dalszy plan. Ta interpretacja pokazuje jednak, że czasem jedno zdanie w ugodzie może zdecydować o tym, czy pojawi się podatek.
Po sporze z bankiem może przyjść czas na spór z fiskusem
W ostatnich latach banki zawarły z frankowiczami dziesiątki tysięcy ugód. Wiele z nich przewiduje nie tylko przewalutowanie kredytu czy umorzenie części zadłużenia, ale również dodatkowe wypłaty dla klientów.
Dziś obok sporów z bankami pojawia się jeszcze jeden temat – podatki od ugód. Część frankowiczów po podpisaniu porozumienia może dostać nie tylko przelew z banku, ale również PIT-11. Wtedy musi jeszcze załatwić formalności z fiskusem.



















