W Dubaju utknęli nie tylko celebryci, ale sztaby złota. Wstrzymanie lotów spowodowało, kłopoty z handlem, klienci się wycofują, bo zakupy robią się niepewne, więc szejkowie dają teraz rabaty na złoto, żeby zachęcić kupujących. Ale to dopiero początek dziwów na złocie.

To dość dziwaczny skutek uboczny ataku na Iran, który jednocześnie spowodował zamieszanie w przestrzeni powietrznej nie tylko nad samym Iranem, ale nad niemal całym Bliskim Wschodem.
Przecież złoto w czasie takich kryzysów jak ten - wojny, niepewności, możliwych turbulencji w gospodarce i spadków na światowych giełdach powinno być najbardziej pożądanym towarem, a więc powinno drożeć. Tymczasem szejkowie w Dubaju robią właśnie promocje na sztaby złota, żeby się go pozbyć. Co tu się wydarzyło?
Więcej w Bizblogu o złocie
Złoto utknęło razem z turystami
Dubaj jest jednym ze światowych centrów handlu złotem. Pewnie nikogo to nie dziwi. Ale pogrzebmy dalej - olbrzymimi odbiorcami złota ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich są Szwajcaria, Hongkong i przede wszystkim Indie. Zastanawialiście się, jak właściwie to złoto jest transportowane do tak odległych miejsc?
Oczywiście, że samolotem. Ale zaskakujące jest to, że to nie są jakieś specjalne transporty pilnie strzeżone, jak wtedy, kiedy na przykład polski NBP ściągał do naszych polskich skarbów część złota trzymają wcześniej za granicą. Otóż Dubaj wysyła te sprzedawane sztaby złota najczęściej po prostu w lukach samolotów pasażerskich.
A te przecież nie latają!
Tak naprawdę to uproszczenie. Po kilku dniach zamknięcia nieba część lotów została wznowiona. Na przykład linie Emirates już w piątek 6 marca ogłosiły, że wznawiają połączenia. Tylko że daleko jest wciąż do normalności i w ten sam piątek i w sobotę w Dubaju utknęło kilka transportów złota, które miało trafić do zagranicznych kupców.
Sztaby złota to nie zakupy na Temu - jak przyjdą trzy dni później, to wiesz, że Twój kot nie umrze z powodu braku nowej zabawki. Tu opóźnienia i przede wszystkim brak przewidywalności stają się poważnym problemem. Więc klienci zaczynają się wycofywać z zakupów - donosi agencja Bloomberg.
I to jest podwójnie zła wiadomość dla sprzedających złoto - nie tylko siada im handel, ale też naraża ich na dodatkowe koszty. Bo trzymanie złota w bezpieczny sposób - w skarbcach bankowych - to jest dość droga przyjemność.
Dlatego sprzedawcy z Dubaju chcą się tego złota jednak pozbyć i oferują spore rabaty - 30 dol. za uncję mniej niż cena tego kruszcu w Londynie.
Złoto traci blask
Ale to tylko kawałek obrazu na rynku złota. Bo z tym kruszcem ostatnio dzieje się w ogóle coś dziwnego. Od dekad nazywane jest bezpieczną przystanią, a tu nagle okazuje się, że wcale nią nie jest. Już nie. Może tylko na chwilę, może na dłużej - nikt tego nie wie.
Szał na zakupy złota na całym świecie trwa od kilku lat. Jak spojrzycie na wykres ceny złota wyrażonej w dolarze, bo głównie w tej walucie odbywa się międzynarodowy handel, to widać, że w ciągu ostatniej dekady złoto podrożało trzykrotnie, ale większość tych wzrostów miała miejsce od 2022 r.

Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat cena złota wzrosła o ok. 130 proc., a w ciągu ostatniego roku o ponad 70 proc.
Bardziej spektakularnie wygląda ten rajd, kiedy uświadomienie sobie, że równo rok temy, w marcu 2025 r., cena uncji złota przekroczyła historyczną barierę 3 tys. dol., a już w grudniu 2025 r. 4500 dol. i w styczniu 2026 r. kolejną 5000 dol., żeby pod koniec stycznia niemal dotknąć granicy 5600 dol. za uncję.
I co? I 28 lutego USA i Izrael zaczynają ataki na Iran, a świat zamiast rzucić się do kupowania złota - jak zawsze, gdy wybuchają konflikty zbrojne albo robi się niestabilnie - wcale tego złota nie chce aż tak bardzo, a cena złota wręcz spada zamiast rosnąć.

O ile na początku marca uncja złota kosztowała ok. 5400 dol., tak obecnie, 9 marca kosztuje ok. 5100 dol. Dlaczego nagle odwieczne niemal prawidła przestały działać?
Agencja Reuters w swojej analizie na ten temat podkreśla, że świat przestał traktować złoto jak bezpieczną przystań, bo za bardziej bezpieczne uważa dolary. Ale dlaczego? Bo złoto po prostu jest już zbyt drogie.
Niekoniecznie przewartościowane, po prostu jego cena rosła tak szybko, że kupujący ciągle są jeszcze zaskoczeni, że uncja złota jest już wyceniana powyżej 5 tys. dol. i nie zdążyli się do tego przyzwyczaić.
Może to kwestia czasu, aż złoto znów stanie się tym najbezpieczniejszym aktywem. A może nie. Świat stał się bardzo dziwny.



















