Trzeci poniedziałek stycznia miałby być „najbardziej depresyjnym dniem w roku”. Marketingowy pomysł zdobył światową popularność mimo że już dawno obalono jego pseudonaukowe podstawy. A my dalej nabieramy się na promocje, udowadniając, że fikcyjny Blue Monday potrafi znakomicie napędzić sprzedaż.

Przypisany do trzeciego poniedziałku stycznia Blue Monday rzekomo uchodzi za „najbardziej depresyjny dzień w roku” . Za terminem, który do dziś jest jak kołem zamachowym dla styczniowych akcji promocyjnych stał brytyjski psycholog Cliff Arnall współpracownik Cardiff University. Arnall stworzył wzór, który – jak twierdził – mierzy, kiedy czujemy się najbardziej nieszczęśliwi. W rzeczywistości dane, które wziął pod uwagę, są trudne do określenia, bo chodzi o szereg zmiennych: pogoda, długi poświąteczne, miesięczne wynagrodzenie , czas, jaki minął od Bożego Narodzenia, złamane postanowienia noworoczne, poziom motywacji oraz chęć działania.
Wzór na zaplanowanie wakacji?
Sęk w tym, że Blue Monday to nie nauka, ale marketingowy wymysł. W 2004 roku do Cliffa Arnalla zgłosiła się agencja PR-owa działająca na zlecenie biura podróży Sky Travel. Firma poprosiła go, by pomógł obliczyć „najlepszy dzień na zaplanowanie wakacji” – moment, w którym ludzie marzą o ucieczce od codzienności. A więc też i taki, kiedy akcja promocyjna da najlepszy efekt.
Termin Blue Monday trudno uznać za naukowy, dlatego iż proces jego definiowania nie uwzględniał praktycznie żadnych elementów rzetelnej metodologii naukowej. Pseudonaukowy wzór matematyczny uwzględnił w nim m.in. pogodę, ale też rozmaite czynniki niepoliczalne - jak "motywację" czy "potrzebę podjęcia działania" – zaznaczała dr Magdalena Nowicka z Katedry Psychologii Różnic Indywidualnych, Diagnozy i Psychometrii Wydziału Psychologii w Warszawie Uniwersytetu SWPS.
Zresztą w 2018 roku sam Arnall publicznie odciął się od tej koncepcji, współtworząc akcję „Stop Blue Monday”. Zamiłowanie do współpracy z biznesem jednak pozostało: bo tym razem akcję prowadził z biurem podróży Virgin Holidays i liniami lotniczymi Virgin Atlantic.
Sypią promkami na „najgorszy dzień roku”
Kontrowersje nie stanęły na przeszkodzie, by termin odniósł zaskakujący sukces. Do dziś wiele firm prześciga się w promocjach i namawia klientów, by w „najbardziej depresyjny dzień roku” poprawili sobie humor, wydając pieniądze.
Czytaj także na Bizblog.pl:
Tymczasem już w 2010 r. publikujący na łamach „The Guardian] Ben Goldcare brytyjski lekarz, naukowiec, przeanalizował dowody z ponad 30 badań przeprowadzonych na przestrzeni 130 lat na ten temat.
Niektóre wskazują na większą liczbę samobójstw wiosną i wczesnym latem, inne wiosną i jesienią, jeszcze inne tylko latem, a jeszcze inne nie wykazują żadnego wzorca. Liczba recept na leki przeciwdepresyjne jest największa wiosną, a także w lutym, maju i październiku. Blue Monday nie nadaje więc chwytliwej nazwy prostej ludzkiej prawdzie. Pokazuje nam jedynie, jak łatwo jest wziąć ideę, którą ludzie uważają za znaną, i potem im ją sprzedać. Nawet jeśli jest fałszywa – podkreślił Goldcare.
Fałszywa, bo depresja nie zna ani kalendarza, ani matematycznych wzorów.






































