Pociąg pobiera prąd z sieci energetycznej, ale przy hamowaniu staje się producentem prądu i część oddaje z powrotem. Mimo to skarbówka uważa, że przewoźnik akcyzę musi płacić od całej pobranej energii, a to, co zwraca do sieci nie zmniejsza podatku. Powód? Spółka nie ma... koncesji na obrót energią.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał interpretację, która pokazuje coś ciekawe podejście skarbówki do rozliczania podatku akcyzowego w przypadku rekuperacji energii elektrycznej. Chodzi o to, czy spółki kolejowe mogą płacić akcyzę tylko od energii rzeczywiście zużytej, czy muszą uwzględniać całość prądu pobranego z sieci, niezależnie od tego, że część z niego wraca podczas hamowania.
Pociąg produkuje prąd podczas hamowania
Spółka kolejowa zwróciła się do KIS z prośbą o interpretację podatkową. Wyjaśniła, że nowoczesne pociągi z systemem rekuperacji pobierają energię z sieci trakcyjnej, by się poruszać, a w momencie hamowania silniki wytwarzają prąd, który wraca do sieci. Firma przekonywała, że akcyza powinna być liczona tylko od różnicy między energią pobraną a oddaną.
Dyrektor KIS odrzucił ten argument i powołał się na autonomię prawa podatkowego. Według skarbówki przepisy o akcyzie nie uwzględniają rozliczeń różnicowych znanych z Prawa energetycznego. Podkreśla. ze to, że energia wraca do sieci, nie wpływa na obowiązek podatkowy – akcyza jest należna od całego pobranego prądu.
Fiskus podkreślił w interpretacji, że moment pobrania energii przez pociąg jest z puntu widzenia podatkowego momentem jej konsumpcji. Nawet jeśli później powstaje prąd w wyniku hamowania, traktowany jest on jako nowy wolumen energii. Dla urzędu nie ma znaczenia, że fizycznie jest to ta sama energia – liczy się to, co przeszło przez licznik do pociągu.
O innych ciekawych interpretacjach podatkowych przeczytacie tutaj:
Skarbówka podkreśliła, że spółka nie ma koncesji na obrót energią, co w świetle prawa akcyzowego czyni ją „nabywcą końcowym”. Akcyza powstaje w momencie wydania energii takiemu nabywcy. Urząd podkreślił, że ustawa nie przewiduje możliwości pomniejszania podstawy opodatkowania o energię oddaną do sieci.
Logika nie ma tu zastosowania
Interpretacja skarbówki pokazuje, że logika techniczna i przepisy podatkowe to dwie, całkowicie odrębne sfery. Przewoźnik uważa, że energia nie została zużyta, a jej zwrot do sieci nie powinien generować podatku. Fiskus jednak traktuje prawo podatkowe niezależnie od fizyki – liczy się fakt pobrania energii i jej wydanie do użytku pociągu.
W praktyce oznacza to wyższe koszty dla firm transportowych korzystających z rekuperacji. Nowoczesne systemy pozwalają oszczędzać na rachunkach za prąd, ale nie zmniejszają kwoty należnej z tytułu akcyzy. Każda ilość energii pobranej z sieci obciąża przedsiębiorstwo, tak jakby energia została zużyta w całości bezpowrotnie.
Spór między przewoźnikiem a fiskusem to przykład konfliktu między ekonomią a procedurą podatkową. Logika inżynieryjna sugeruje oszczędność, prawo podatkowe nie przewiduje takich ulg. To jasny sygnał do pilnej aktualizacji przepisów podatkowych.



















