Programista postanowił wrzucić kampera w koszty swojej firmy, przekonując, że będzie mu służył do spotkań z klientami. Na wszelki wypadek wystąpił o interpretację podatkową, ale skarbówka nie robiła żadnych problemów.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał interpretację, która pokazuje, że skarbówka potrafi być bardzo wyrozumiała w kwestii wrzucania zakupów w koszty firmy. Sprawa dotyczy programisty prowadzącego jednoosobową działalność, który postanowił leasing kampera w pełni rozliczyć w kosztach podatkowych.
Podróże po Europie kamperem jako praca
We wniosku o interpretację mężczyzna przekonywał, że jego praca wymaga regularnych wyjazdów służbowych, czasem trwających kilka dni lub tygodni. Tłumaczył, że spotkania z klientami odbywają się w różnych krajach, a jego obecność na miejscu jest konieczna. Wyjaśniał, że do tej pory oznaczało to wydatki na hotele, restauracje oraz wynajem przestrzeni do pracy, a kamper całkowicie rozwiąże ten problem.
Pojazd został wyposażony nie tylko w część mieszkalną, ale również w przestrzeń do pracy. Na pokładzie znalazło się biurko, dostęp do internetu satelitarnego, panele fotowoltaiczne oraz miejsce do przechowywania dokumentów i sprzętu elektronicznego. W ocenie mężczyzny taki kamper pełni funkcję mobilnego biura i jednocześnie środka transportu, dzięki czemu może pracować w trasie i na miejscu u klienta.
Więcej wiadomości an temat KSeF można przeczytać w tych tekstach:
Podatnik uznał, że skoro pojazd waży ponad 3,5 t, to nie jest samochodem osobowym i nie podlega ograniczeniom podatkowym. W praktyce oznacza to możliwość zaliczenia do kosztów firmy 100 proc. wydatków związanych z leasingiem. Chodzi zarówno o raty leasingowe, opłaty dodatkowe, jak i ubezpieczenie oraz ewentualny wykup pojazdu. Informatyk uznał, że nie będzie dzielić tych kosztów na część prywatną i firmową, tylko wszystko zaliczy do tej drugiej kategorii.
Shut up and take my taxes
Biorąc pod uwagę bardzo rygorystyczne stanowisko skarbówki nawet w zdroworozsądkowych sprawach, można się było spodziewać, że i tym razem urzędnicy dopatrzą się naciągania kosztów firmowych. Jednak nie, fiskus przyznał przedsiębiorcy rację.
Skarbówka zgodziła się, że wydatki na kampera mają ścisły związek z osiąganiem przychodów przez przedsiębiorcę. Uznała też, że duże znaczenie ma masa pojazdu, bo jeśli przekracza 3,5 t, to kamper nie jest uznawany za samochód osobowy. To z kolei oznacza, że nie obowiązują limity ani ograniczenia, które standardowo dotyczą aut osobowych wykorzystywanych w działalności gospodarczej. Fiskus zaznaczył, że w razie kontroli trzeba wykazać faktyczne wykorzystanie kampera w działalności.
Interpretacja potwierdza więc, że jeśli się bardzo chce wrzucić kampera w koszty firmy, to można. Przy umiejętnie nawiniętym makaronie na uszy urzędników skarbowych możliwe jest rozliczenie 100 proc. wydatków związanych z takim pojazdem.



















