Od początku jestem za skróconym tygodniem pracy. Moim zdaniem bardziej wypoczęty pracownik, to bardziej produktywny pracownik. Oczywiście, są branże, które mogą mieć problemy, żeby przejść na taki tryb. Chociaż przykład wodociągów z Siemianowic Śląskich temu zaprzecza.

Miejskie wodociągi kojarzą się raczej z pracą bez większych przerw. To nie tylko oblegane zazwyczaj biuro obsługi klienta, ale też, a może przede wszystkim, ekipy fachowców, które reagują na różnego rodzaju awarie wody i kanalizacji. Rura może przecież pęknąć tak samo w nocy ze środy na czwartek, jak i w niedzielne popołudnie. Wydawać by się więc mogło, że taka charakterystyka obowiązków raczej nie pasuje do skróconego czasu pracy, który jest w naszym kraju coraz częściej ćwiczony. Ale Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint Sp. z o.o. temu zaprzeczają. Od 1 stycznia 2026 r. trwa projekt, wybrany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W sumie zgłoszeń do resortu było ok. dwóch tysięcy, a wybrano mniej więcej 90 firm z całego kraju, w tym właśnie tę z Siemianowic Śląskich.
Przygotowaliśmy swój model organizacji skróconego tygodnia pracy, który najwyraźniej spodobał się w ministerstwie - mówi w rozmowie z Bizblog.pl Seweryn Świaczny, rzecznik prasowy spółki Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint i kierownik tutejszego Biura Obsługi Klienta.
Czas pracy - zmiany zaczęły się już w pandemii
Świaczny przekonuje, że model organizacji czasu pracy praktycznie nie był modyfikowany od około stu lat. Za to świat zmienił się całkowicie. Technologie, sposób funkcjonowania firm, rzeczywistość – wszystko wygląda dziś inaczej.
Chodzi o to, żeby pracownik miał więcej czasu na odpoczynek i regenerację. W wielu przypadkach okazuje się, że praca, która wcześniej była wykonywana w pięć dni, może być równie dobrze zrobiona w cztery - przekonuje rzecznik siemianowickich wodociągów.
Pewnie zmiany w systemie czasu pracy w Wodociągach Siemianowickich Aqua-Sprint narzuciła już kilka lat temu pandemia. Wtedy biura były zamknięte, a później zdecydowano, że dla klientów firma będzie otwarta trzy dni w tygodniu – w poniedziałki, środy i piątki. A co we wtorki i czwartki?
Pracujemy normalnie, tylko wykonujemy wtedy zadania wewnętrzne. To też bardzo pomaga organizacyjnie. To pewnie też trochę ułatwiło nam wejście w skrócony czas pracy - tłumaczy Seweryn Świaczny.
Nie ma jednak mowy o sytuacji, w której mieszkaniec puka do drzwi siemianowickich wodociągów akurat w taki dzień wewnętrzny i odchodzi z kwitkiem.
Oczywiście takiego człowieka obsłużymy. Nie odsyłamy ludzi bez pomocy. Jeśli ktoś ma pilną sprawę albo po prostu nie wiedział, że biuro tego dnia jest zamknięte, to normalnie pomagamy - twierdzi Świaczny.
Projekt podzielony na dwa etapy
Siemianowickie wodociągi swój projekt skróconego czasu pracy, który spotkał się z aprobatą Ministerstwa Pracy, podzieliły na dwa etapy. W pierwszym półroczu każdy pracownik dostaje dwa dodatkowe dni wolne w miesiącu. Natomiast od lipca przechodzą już na model, w którym pracownicy mają jeden wolny dzień w tygodniu. Wtedy każdy tydzień pracy będzie skrócony do czterech dni.
Pracownicy zarabiają dokładnie tyle samo co wcześniej. Taki jest sens tego programu – skrócenie czasu pracy bez obniżania wynagrodzeń - zaznacza wyraźnie Świaczny.
Jak to w praktyce działa? Każdy pracownik może wybrać termin, ale oczywiście wszystko musi być uzgodnione tak, żeby firma mogła normalnie funkcjonować. Przecież nie może dojść do sytuacji, w której większość załogi bierze wolne tego samego dnia.
Do 20. dnia poprzedniego miesiąca ustalamy grafik i sprawdzamy, kto chce wybrać konkretny dzień. To działa na zasadzie uzgodnień między pracownikami i przełożonymi. Na początku oczywiście pojawiały się pytania organizacyjne. Ale szybko okazało się, że to bardziej kwestia poukładania grafików niż jakiś realny problem - mówi rzecznik siemianowickich wodociągów.
Pracownicy bardziej wypoczęci i produktywni
Największym wyzwaniem skróconego czasu pracy były właśnie ekipy techniczne. Bo najtrudniej z takimi zmianami jest tam, gdzie trzeba utrzymywać ciągłą gotowość i reagować na awarie. Dlatego zanim siemianowickie wodociągi przystąpiły do projektu dotyczącego 4-dniowego tygodnia pracy, pierwsze rozmowy prowadzono właśnie z pionem technicznym.
Pytaliśmy, czy będą w stanie odnaleźć się w nowej rzeczywistości organizacyjnej. Dyrektor techniczny powiedział, że da się to zrobić. I rzeczywiście – udało się to zorganizować - mówi Seweryn Świaczny.
Najczęściej wybierane są piątki i poniedziałki. W Wodociągach Siemianowickich Aqua-Sprint w piątki pracują krócej, bo kończą o godz. 13, a w poniedziałki pracują do godz. 17. Żeby wyrównać liczbę godzin, pracownicy najczęściej wybierają właśnie te dni, ale zdarzają się też inne terminy. I wszyscy są z takiego systemu czasu pracy bardzo zadowoleni.
Ludzie po prostu cieszą się z dodatkowego wolnego dnia. I szczerze mówiąc, trudno się temu dziwić. Są bardziej wypoczęci, a przez to bardziej produktywni. Wbrew pozorom jeden dodatkowy dzień wolny naprawdę robi różnicę - nie ma żadnych wątpliwości Świaczny.
Mieszkańcy nawet się nie zorientowali
Chyba najlepszym dowodem, że system skróconego czasu pracy działa znakomicie w wodociągach siemianowickich jest to, że sami mieszkańcy tego w żaden sposób nie odczuli. Sam mogę to potwierdzić, mieszkam w tym mieście i rzecz jasna też jestem klientem Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint. Inni mieszkańcy również się w tej zmianie nie zorientowali, bo wszystko działa tak jak wcześniej.
To chyba najlepszy dowód na to, że wszystko działa normalnie. To było dla nas bardzo ważne. Mieszkańcy nadal mają zapewnioną obsługę i reakcję na awarie - podkreśla rzecznik siemianowickich wodociągów.
Więcej o czasie pracy przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
A przecież branża wodociągowo-kanalizacyjna wydaje się - tak podpowiada logika - bardzo trudna do zorganizowania krótszego czasu pracy, za te same wynagrodzenia. To też argumenty podnoszone przez przeciwników takiego systemu, którzy twierdzą, że nie każda branża może sobie pozwolić na tego typu zmiany.
To prawda. Są branże, w których będzie to trudniejsze, na przykład tam, gdzie funkcjonuje produkcja taśmowa. Nie wszędzie da się przenieść taki model jeden do jednego. My jesteśmy firmą, która musi reagować na awarie, utrzymywać ciągłość działania i obsługiwać mieszkańców. A mimo to udało się to zorganizować - twierdzi Seweryn Świaczny i trudno nie przyznać mu racji.



















