Euronet obniżył limit wypłat z bankomatów za pomocą BLIK aż czterokrotnie, czym wkurzył nie tylko klientów, ale i banki z nim współpracujące. Kilka z dużych banków wydało już oświadczenia, w których podpowiada klientom, co robić, żeby nie płacić prowizji Euronetowi.

Zmiana w bankomatach Euronetu dokonała się 19 lutego. Polega na tym, że dotąd za pomocą BLIKA można było jednorazowo wypłacić z bankomatu 800 zł, teraz tylko 200 zł. Dlaczego? Bo Euronet do całego interesu dopłaca. No i klienci się wściekli, o czym pisał Arek Braumberger.
Banki chronią klientów przed Euronetem
To jest dla nich sroga zmiana. Z danych BLIK, który jest tu przedmiotem, nie podmiotem, nie miał wpływu na tę decyzję Euronetu, wynika, że w 2025 r. średnia wartość pojedynczej wypłaty z bankomatu za pomocą BLIK wyniosła 731 zł.
Jasno widać, że klientom obniżenie limitu wypłat do 200 zł utrudnia życie.
A wiadomo, że Kowalski ma w nosie, czy to wina Euronetu, BLIK-a, czy banku, w którym ma konto. Będzie się wkurzał na wszystkich. I banki doskonale to wiedzą, więc postanowiły działać, wydając oświadczenia, w których instruują klientów, co powinni robić, jak najkorzystniej dokonywać teraz wypłat. Inaczej mówiąc, podpuszczają swoich klientów przeciwko Euronetowi.
Więcej w Bizblogu o bankomatach
mBank
Najpierw mBank zaapelował do swoich klientów, żeby nie korzystali z bankomatów Euronet, a zamiast tego wybierali bankomaty własne mBanku albo bankomaty innej sieci, np. PlanetCash.
Dlaczego aż tak ostro? Bo w takim układzie klienci mBanku zmuszeni byliby płacić prowizję za wypłatę. Zawsze. mBank bowiem ma bezpłatne wypłaty z bankomatów dopiero od 300 zł, co rozmija się z nowym limitem Euronetu.
ING
Do swoich klientów zaraz potem zwrócił się ING Bank Śląski, bo ich ta zmiana Euronetu też narażałaby na koszty. Regulamin w ING jest bowiem taki, że tylko jedna wypłata w miesiącu z obcego bankomatu jest darmowa, za każdą kolejną trzeba zapłacić.
Jeśli więc klient potrzebuje wypłacić, powiedzmy 800 zł, dotąd mógł to zrobić bezkosztowo w sieci Euronet, a teraz musi wypłacić cztery razy po 200 zł, co oznacza, że za trzy z czterech wypłat zapłaci po 5 zł. Łącznie 15 zł za wypłatę gotówki, w sumie niewielkiej, to już gruba przesada.
Co robić? ING radzi swoim klientom, aby nie korzystali lepiej z sieci Euronetu, ale z sieci własnej ING albo PlanetCash, gdzie wypłaty gotówki są darmowe i można wypłacić Blikiem aż do 10 tys. zł dziennie, przy czym jednorazowo nawet 4 tys. zł.
PKO BP
A to jeszcze nie koniec, bo włączył się też największy bank w Polsce - PKO BP, który również zachęca klientów, by korzystali po prostu tylko z jego własnych bankomatów, a wtedy wypłaty gotówki są darmowe i nie nie ma żadnych limitów - ewentualnie tylko takie, jakie sam sobie dla bezpieczeństwa ustawisz w serwisie iPKO albo aplikacji IKO.
I w sumie klienci PKO BP mają rzeczywiście stosunkowo najmniejszy problem, to wśród banków to właśnie PKO BP ma najbardziej rozbudowaną sieć bankomatów własnych. Jest ich ok. 3 tys., podczas kiedy rządzące rynkiem niezależne sieci mają ok. 5 tys. w przypadku Planet Cash i ok. 7 tys. w przypadku Euronetu.
Dla porównania, mBank niemal nie ma własnych bankomatów, ale jak własne traktuje właśnie PlanetCash, czyli są one darmowe, ale powyżej wypłaty 300 zł.
A ING ma ok. 750 maszyn, czyli też marnie, ale klienci mogą wypłacać gotówkę bezpłatnie w w ramach sieci Planet Cash.
Pomyślelibyście, że dostęp do gotówki tak się będzie komplikował i na tym tle wybuchną lokalne biznesowe wojenki?



















