Deweloperzy wrócili na budowy z hukiem. Padł absolutny rekord
Deweloperzy mocniej ruszyli z nowymi inwestycjami. W samym kwietniu rozpoczęli budowę ponad 15 tys. mieszkań i domów. Tak dobrego kwietnia pod tym względem jeszcze nie było. Problem w tym, że rekordowy wynik wcale nie musi oznaczać nowego boomu na rynku nieruchomości.

W kwietniu 2026 r. deweloperzy rozpoczęli budowę ponad 15,1 tys. mieszkań – wynika z danych GUS.
Sam rekordowy kwiecień nie powinien być jednak czytany jako prosty dowód boomu. To raczej połączenie lepszej sprzedaży z marca, odmrażania inwestycji i nadrabiania bardzo słabego początku roku – podkreśla Bartosz Turek.
Choć wynik wygląda imponująco, rynek nieruchomości nadal pozostaje daleki od jednoznacznej hossy. Deweloperzy działają dziś w znacznie trudniejszych warunkach niż jeszcze kilka lat temu. Kredyty są wyraźnie droższe, klienci ostrożniej podejmują decyzje zakupowe, a sprzedaż mieszkań nadal pozostaje niestabilna.

Kwiecień mocniejszy nawet niż w czasie pandemicznego boomu
Skala kwietniowego odbicia robi jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzy się na historyczne dane. Aby znaleźć podobny rezultat dla czwartego miesiąca roku, trzeba wrócić aż do 2021 r. Wtedy wynik był tylko minimalnie niższy – o 24 mieszkania.
Gdyby bowiem szukać kosmetycznie niższego, ale podobnego wyniku w czwartym miesiącu roku, to musielibyśmy cofnąć się do kwietnia 2021 roku – zauważa Bartosz Turek.
Tamten okres był jednak absolutnie wyjątkowy dla rynku mieszkaniowego. Stopy procentowe znajdowały się blisko zera, kredyty hipoteczne były rekordowo tanie, a banki po pandemicznym zamrożeniu rynku ponownie szerzej otworzyły się na klientów z niższym wkładem własnym.

Popyt był więc ogromny, a z drugiej strony przez dłuższy czas nie nadążała za nim oferta lokali na sprzedaż i trzeba było te zaległości nadrabiać – przypomina analityk rynku nieruchomości.
To właśnie wtedy deweloperzy masowo ruszyli z nowymi inwestycjami. Dzisiejszy rekord wygląda więc efektownie, ale funkcjonuje w zupełnie innym otoczeniu gospodarczym.
To nie musi być początek nowej hossy
Zdaniem Turka rekordowy kwiecień mógł być przede wszystkim reakcją na wyraźnie lepszą sprzedaż mieszkań w marcu. Dane Otodom Analytics pokazują, że deweloperzy na siedmiu największych rynkach sprzedali wtedy ponad 5 tys. mieszkań, czyli około 40 proc. więcej niż rok wcześniej.
Tak dobre wyniki mogły skłaniać do uruchamiania nowych projektów z otwartą przyłbicą – ocenia Bartosz Turek.

Rynek bardzo szybko przypomniał jednak, że pojedynczy mocny miesiąc nie musi oznaczać trwałego przełomu. Już w kwietniu sprzedaż mieszkań ponownie osłabła. Według danych Otodom Analytics spadła miesiąc do miesiąca o około 20 proc., a według Tabeli Ofert o niespełna 9 proc.
W kwietniu sprzedaż nie była już aż tak dobra, co może sypnąć piachem w tryby nakreślonej powyżej maszyny – ostrzega ekspert.
To właśnie dlatego rekordowych danych o rozpoczynanych budowach nie można jeszcze traktować jako sygnału nowej, trwałej hossy. Rynek nadal pozostaje bardzo podatny na zmiany kosztów finansowania i nastrojów konsumentów.
Więcej w Bizblogu Spider's Web o budownictwie
Deweloperzy mogli po prostu nadrabiać zaległości
Drugie możliwe wyjaśnienie rekordowej aktywności jest znacznie mniej optymistyczne. Turek zwraca uwagę, że początek roku był dla branży wyraźnie słabszy niż rok wcześniej.
W pierwszym kwartale 2026 r. deweloperzy rozpoczęli budowę niespełna 30,9 tys. mieszkań. To ponad 15 proc. mniej niż rok wcześniej.
Pod względem liczby rozpoczętych budów był to też najsłabszy pierwszy kwartał w wykonaniu deweloperów od 2023 roku – wskazuje Bartosz Turek.
Ekspert uważa, że firmy mogły po prostu przesunąć część projektów na później i próbować odrobić wcześniejszy przestój dopiero w kwietniu.
Na rekordowy wynik w kwietniu mogła mieć więc też wpływ chęć nadrobienia tych zaległości – zauważa Bartosz Turek.
Mimo mocnego odbicia nie udało się jednak całkowicie nadrobić wcześniejszych strat. Po czterech miesiącach tego roku liczba rozpoczętych budów nadal pozostaje niższa niż w analogicznym okresie 2025 r.

Polacy znów mocniej ruszyli z budową domów
Znacznie stabilniej wygląda obecnie budownictwo indywidualne, czyli domy budowane na własne potrzeby. Po słabym styczniu i lutym inwestorzy indywidualni wyraźnie przyspieszyli. Zarówno w marcu, jak i w kwietniu rozpoczęto ponad 9 tys. budów miesięcznie. Dzięki temu początek 2026 r. jest najlepszy pod tym względem od 2022 r.
Po słabym styczniu i lutym zarówno w marcu jak i w kwietniu inwestorzy indywidualni byli bardzo aktywni rozpoczynając po ponad 9 tysięcy budów miesięcznie – podkreśla Bartosz Turek.
Zdaniem eksperta część osób mogła przyspieszyć decyzję o rozpoczęciu budowy z obawy przed wzrostem kosztów kredytów i materiałów budowlanych.
Zarówno marcowa, jak i kwietniowa większa skłonność do rozpoczynania budowy domu na własne potrzeby może wynikać z obaw o skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie – ocenia Bartosz Turek.
Analityk przypomina, że po rosyjskiej agresji na Ukrainę gwałtownie wzrosły raty kredytów, koszty budowy i ceny materiałów. Wielu inwestorów może dziś obawiać się powtórki podobnego scenariusza.
Rynek mieszkaniowy wysyła więc bardzo mieszane sygnały. Deweloperzy wrócili na place budów z dużym rozmachem, ale sprzedaż mieszkań nadal nie daje gwarancji trwałego ożywienia.



















