Budowa robotów. Polska zadziwiła świat, a teraz coś takiego
Zaledwie pięć lat temu Polska odnotowała aż 70 proc. wzrost inwestycji w robotyzację i niestety spoczęła na laurach. Od tamtej pory wykres to linia pochyła, przez co coraz mocniej odstajemy od regionu.

Polski przemysł instaluje coraz mniej robotów. W 2024 r. nasze firmy zakupiły 2344 robotów przemysłowych - o 13 proc. mniej niż rok wcześniej - wynika z danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR). Tymczasem 2024 r. zapisał się jako drugi rok z najwyższą liczbą instalacji robotów na świecie, gdy ich liczba przekroczyła pół miliona i osiągnęła 543 076 sztuk. Rekord padł w 2022 r., gdy osiągnięto poziom 552 946 sztuk.
W sumie najwięcej robotów przemysłowych jest w Chinach, gdzie w 2024 r. przekroczono granicę 2 mln sztuk (Chiny mają 2 027 190 robotów, co stanowi ponad 43,5 proc. światowych zasobów). Na drugim miejscu jest Japonia, która ma 9,7 proc. światowych zasobów - ponad 450 tys. sztuk. Dla porównania cały europejski zapas to ponad 821 tys. sztuk, choć warto wspomnieć, że z tych danych wybijają się mocno Niemcy jako nr 5 na liście z 6 proc. światowych zasobów. W obu Amerykach robotów jest jeszcze mniej - raptem ponad 542 tys., ale i tak zasoby USA (8,4 proc.) dały im mocną, trzecią pozycję, ex aequo z Koreą Południową.

Inwestycyjny szał w Polsce osłabł, nie pomogły nawet ulgi podatkowe
W 2021 r., czyli rok po pandemii, polskie firmy zaczęły rekordowo inwestować w automatyzację - przybyło ponad 3,5 tys. robotów przemysłowych (ponad 70 proc. wzrost r/r). Od tego czasu niestety liczba instalacji spada i to nie dlatego, że nasze fabryki zostały nasycone robotami. Z danych IFR wynika, że w 2024 r. na 10 tys. pracowników mieliśmy w firmach produkcyjnych średnio 81 robotów. W sumie takich robotów mamy ponad 26 tys. w kraju. To bardzo słaby wynik, zwłaszcza gdy porównamy się do europejskiego lidera - Niemiec - z niemal 101 tys. sztuk.
Jak wskazuje Łukasz Radosz, dyrektor zarządzający Euro-Funding Poland, niski poziom automatyzacji sprawia, że inwestycje w technologie w Polsce są cykliczne, co widać także w robotyce. Wystarczy nowa fabryka globalnego gracza, by statystyki szybko się poprawiły.
To duże firmy wydają najwięcej na technologie, więc jeśli zmieniają kierunek inwestycji, to od razu ma to przełożenie na cyfry i zainteresowanie innowacjami – mówi ekspert.
Kolejny problem to niska świadomość zarówno tego, że inwestycje w automatyzację mogę być tańsze, jak i to, że wydatki na robotykę można odliczyć od podstawy opodatkowania.
Przez wiele lat przedsiębiorstwa funkcjonowały bez jakiegokolwiek publicznego wsparcia przy zakupie nowoczesnych technologii, opierając się wyłącznie na własnym kapitale lub wspierając się finansowaniem bankowym. Dopiero niedawno pojawiły się narzędzia takie jak ulga na robotyzację - przypomina ekspert.
Odliczyć można jednorazowo połowę kosztów poniesionych na zakup robotów, urządzeń peryferyjnych, kosztów wdrożenia w tym zakresie, a w niektórych przypadkach także całych linii produkcyjnych.
Czytaj więcej na Bizblog.pl:
Automatyzacja. Polska odstaje od regionu
Zdaniem ekspertów w Polsce wciąż mamy do czynienia z zacofaniem w wielu zakładach produkcyjnych. Przyczyn jest kilka, ale wymienia się m.in. historycznie niskie koszty pracy przez co firmy nie chciały inwestować w maszyny, skoro pracownik mógł wykonać to samo za ułamek kosztów. W efekcie firmy nie tylko nie mogą pochwalić się robotami, ale również brakuje im zaplecza cyfrowego.
Bez cyfrowego zaplecza robot to tylko droga maszyna, która nie wykorzystuje swojego potencjału. Krótko mówiąc: bez cyfryzacji robot nie pracuje z pełnym potencjałem, a decyzje inwestycyjne stają się intuicyjne, zamiast opierać się na danych – wyjaśnia Wojciech Obst, dyrektor Działu Produkcji Dyskretnej na Europę Centralną i Wschodnią PSI Polska.
Te wieloletnie zaniedbania sprawiły, że Polska coraz bardziej odstaje od regionu. Z danych IFR wynika, że w 2024 r. nasze firmy zakupiły jedynie 2344 roboty - o 13 proc. mniej niż rok wcześniej. Dla porównania na Węgrzech zainstalowano 4247 robotów (ponad 150 proc. niż w 2023 r.). A jeszcze lepszym wynikiem mogą pochwalić się Czesi, gdzie średnia gęstość robotów wynosi 216 na 10 tys. pracowników - to trzy razy więcej niż w Polsce.
Im dłużej zwlekamy z inwestycjami, tym trudniej będzie nam dogonić naszych sąsiadów. Eksperci wyliczają, że nawet nasz wzrost o 40 proc. r/r nie sprawi, że w perspektywie kilku lat wyprzedzimy Czechów, jeśli ci będą rośli w tym czasie w spokojnym, 10 proc. tempie.
Automatyzacja procesów stanowi obecnie konieczność nie tylko ze względu na kwestię konkurencyjności przedsiębiorstw czy wyzwań demograficznych, ale także z uwagi na rosnące koszty energii oraz chęć ograniczenia wpływu na środowisko. Na automatyzację musimy spojrzeć jednak szerzej, nie tylko jak na zakup systemu czy urządzenia, ale jak na element większego ekosystemu. Takie podejście i fachowa implementacja to tańsza, szybsza, stabilna i bezawaryjna produkcja oraz mniejsza liczba odpadów – podkreśla Piotr Szkoda, dyrektor Dywizji Przemysłu Energetycznego, ABB Polska, Czechy i Węgry.
Z danych IFR wynika również, że największy popyt na roboty w Polsce zgłasza branża motoryzacyjna - w 2024 r. utrzymał się na tym samym poziomie co rok wcześniej (742 jednostek). W sumie sektor ten odpowiadał za 32 proc. wszystkich instalacji. Największy spadek odnotowano w przemyśle elektrycznym/elektronicznym - o 42 proc. (200 robotów) oraz branży metalowej i maszynowej - o 18 proc. (350 jednostek). Popyt wzrósł z kolei najbardziej w przemyśle drzewnym - zainstalowano tam 101 jednostek (+63 proc.).
Fot. Materiały prasowe IRF/© Universal Robots)






































