Niezależne sieci bankomatów są wściekłe na BLIK-a, bo za mało im płaci za wypłaty gotówkowe klientów, więc tną limity wypłat. Ale BLIK nie zamierza się ugiąć pod tą presją i mówi klientom: hej, przecież możecie wypłacać gotówkę w sklepie, po co wam w ogóle bankomaty?

I ta strategia BLIK-a może i przekona dziennikarzy, więc uda się uniknąć krytyki, a może nawet prasa BLIK-a pochwali za spryt, ale klientów raczej nie przekona. Szczególnie, jak spróbują i się przejadą.
Dlaczego? Bo tzw. cashback w sklepach, czyli wypłata gotówki w sklepowej kasie działa tylko częściowo, tylko czasem, jest więc teoretyczna i nie można na tym rozwiązaniu polegać, chcąc mieć pewność, że gotówkę naprawdę uda wam się zdobyć.
Ale o tym za chwilę.
Sieci bankomatów się zbuntowały
Cofnijmy się o kilka/kilkanaście dni. Najpierw największa sieć niezależnych od banków bankomatów - Euronet - obniżyła limit wypłaty gotówki za pomocą BLIK w swoich maszynach. W ten sposób chce wywrzeć na operatorze BLIK-a presję, by zaczął więcej płacić za obsługę gotówki.
Banki się trochę zestresowały, że ich klienci będą wkurzeni, więc zaczęły wydawać komunikaty: lepiej omijajcie Euronet, bo możecie wpakować się w dodatkowe opłaty, zamiast tego korzystajcie z naszych własnych bankomatów albo sieci Planet Cash - drugiej największej niezależnej sieci bankomatów.
Więcej o BLIKU w Bizblogu
A, że wiele banków własne sieci bankomatowe ma bardzo skromne, dla wielu klientów ten komunikat oznaczał: wybierajcie Planet Cash. Tylko że kilka dni później Planet Cash poszedł tą samą drogą co Euronet i też obniżył limity wypłaty gotówki BLIK-iem.
To ewidentnie wojna wypowiedziana BLIK-owi.
Sklep zastąpi wam bankomat
Ten jednak najwyraźniej wcale nie ma zamiaru się ugiąć pod tą presją i właśnie rozsyła komunikaty prasowe, w których przekonuje, że bankomaty ludziom wcale nie są tak potrzebne, by wyjąć z konta gotówkę, bo przecież można ją dostać też za pomocą opcji wypłaty w sklepowej kasie przy okazji zakupów. Ta usługa nazywa się cashback i jest dostępna również przy użyciu BLIK.
W ten sposób BLIK chce namówić klientów, żeby nie porzucali jego, kiedy potrzebują gotówki, a sieci bankomatowe sprawiają, że wyjęcie jej za pomocą BLIK-a robi się coraz trudniejsze, ale żeby porzucili bankomaty i zaczęli gotówkę wybierać ze sklepu, zmieniając swoje przyzwyczajenia.
A żeby klientów do tego przekonać, BLIK pisze, że usługa cashback jest już dostępna w 13 mln aplikacji bankowych zarejestrowanych w systemie i że BLIK będzie przyspieszał jeszcze rozwój ten funkcji.
Dodaje, że 2025 r. klienci 1,3 mln razy wypłacili pieniądze przy sklepowej kasie za pomocą BLIK i ta usługa rośnie, bo to było o 7 proc. więcej niż rok wcześniej.
Wypłata gotówki BLIK-iem w sklepie to już rynkowy standard i ta opcja jest dostępna dla klientów Pekao, Millennium, Santander, Aliora i Velo Banku.
Już co trzeci aktywny użytkownik systemu BLIK może za jego pomocą wypłacać gotówkę w sklepie.
To się nie uda. BLIK trochę blefuje
No i wszystko fajnie, i trzymamy kciuki za BLIK-a, żeby się rozwijał, ale sorry, te wszystkie argumenty pokazują właśnie coś przeciwnego. Sklepowa kasa nie zastąpi bankomatu, bo tylko co trzeci klient korzystający z BLIK może za jego pomocą wypłacić gotówkę w sklepie. Tylko wybrane banki mają tę usługę. Oraz najważniejsze – sklep tylko czasem ma wolną gotówkę, żeby ją wypłacić.
No i w gruncie rzeczy to właśnie to ostatnie TYLKO wzbudza we mnie sceptycyzm co do tego, czy BLIK wygra tę wojnę z bankomatami czy się ugnie, czy się nie ugnie, ale za to po prostu ta jego funkcja polegająca na obsłudze gotówki zostanie zepchnięta na margines.
Nie, żebym siała defetyzm, ale całkiem niedawno zrobiłam test sieciom handlowym, jak u nich działa caschback i to zwykłą kartą płatniczą, a nie bardziej wymyślnym BLIK-iem i test wypadł słabo, bo w wielu sklepach, które teoretycznie obsługują caschback, w praktyce pieniędzy wypłacić się nie dało. O szczegółach przeczytacie w tym miejscu.
A tymczasem zastąpienie bankomatów kasami sklepowymi to myślenie życzeniowe. Kasy sklepowe mogą czasem pomóc w pozyskaniu gotówki, ale tylko wtedy, kiedy macie jeszcze czas i alternatywę w zanadrzu, bo na sklepowym cashbacku nie można polegać jak na Zawiszy.



















