REKLAMA

Górnicy na wiatraki. Czas zlikwidować nierentowne kopalnie

Rząd długo zwlekał z konfrontacją z górnikami. Po publikacji zaktualizowanej wersji Krajowego Planu w Dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) maski opadły. Nie ma innego wyjścia: wcześniejszy harmonogram zamykania kopalni trzeba po prostu przyspieszyć.

umowa-spoleczna-z-gornikami-do-zmiany-po-aktualizacji-kpeik
REKLAMA

28 maja minęło równo 5 lat od podpisania umowy społecznej między górnikami a rządem. Nie jest żadną tajemnicą, że jej treść dyktowali związkowcy. A ówczesny premier Mateusz Morawiecki kupił sobie w ten sposób spokój społeczny na Śląsku, wprowadzając jednocześnie w życie sprytnym parasol ochronny w postaci uzależnienia realizacji głównych zapisów tej umowy społecznej od zgody Komisji Europejskiej. W ten sposób i wilk był syty i owca cała, a zawsze całą winę można było zrzucić na Brukselę, co górnicze centrale związków często podnosiły i do tej pory podnoszą. 

O spisie inwestycji, które miały być fundamentem transformacji województwa śląskiego, już nikt nie pamięta. I nikt też z ich realizacji sygnatariuszy tego dokumentu nie rozlicza. Bo też nie to było i nie jest w tej umowie najważniejsze. Tam w pierwszej kolejności liczy się harmonogram zamykania kopalni. Eksperci od początku zwracali uwagę, że jest oderwany od rzeczywistości, bo kończy się w 2049 r., czyli raptem na rok przed planowanym uzyskaniem przez UE neutralności klimatycznej.

REKLAMA

Umowa społeczna z górnikami i rzeczywistość sprzed 5 lat

Warto przypomnieć, że w preambule umowy społecznej z górnikami napisane jest czarno na białym, że dokument podpisywany jest w związku z zachodzącym w UE procesem transformacji energetycznej, celami redukcji emisji CO2 oraz Europejskim Zielonym Ładem. Punkt IV tej umowy społecznej ma tytuł „Ustala się termin zakończenia eksploatacji węgla kamiennego w poszczególnych kopalniach w perspektywie do końca 2049 r.”.

I zgodnie z tamtymi zapisami na przykład Kopalnia Murcki-Staszic ma zakończyć eksploatację w 2039 r.; Kopalnia Bobrek-Piekary w 2040 r.; Kopalnie Mysłowice-Wesoła w 2041 r.; Kopalnia Sobieski i Kopalnia Janina - w 2049 r. w i Kopalnia Bogdanka też w 2049 r. Do tego doszły na kolejnych stronach tej umowy gwarancje zatrudnienia dla górników, oraz pakiety świadczeń socjalnych dla pracowników likwidowanych kopalni. 

REKLAMA

Już tam mowa jest o urlopach górniczych, które pozwalają przez maksymalnie 5 lat pobierać do 80 proc. wcześniejszego wynagrodzenia. Jest również o jednorazowych odprawach pieniężnych „dla każdego pracownika, który podejmie decyzję o rozwiązaniu umowy o pracę, za zgodą pracodawcy”. Co ciekawe: od tego czasu kwota takich odpraw spuchła ze 120 tys. zł wpisanych pięć lat temu w umowę społeczną do obecnych 170 tys. zł. Potem też ustalono, że od tej kwoty nie trzeba opłacać podatku.

Warto też uzmysłowić sobie, w jakiej rzeczywistości ta umowa społeczna była podpisywana. W maju 2021 r. wydobycie węgla kamiennego wyniosło 4,41 mln t, a jego sprzedaż - 4,49 mln t. A jak to wygląda 5 lat później, w 2026 r.? W kwietniu br. (to ostatnie dostępne dane) produkcja czarnego złota wyniosła raptem 3,45 mln t, a sprzedaż tylko 3,91 mln t. I jeszcze jedno porównanie: w 2021 r. średni koszt produkcji węgla kamiennego w największych spółkach górniczych w Polsce wynosił 470 zł.W 2025 r. przebiliśmy w tym względzie granicę 1000 zł. 

REKLAMA

Rząd kontra górniczy związkowcy

Górniczy związkowcy, których roczne utrzymanie w czterech spółkach węglowych kosztuje prawie 100 mln zł, jak informowała Rzeczpospolita, już od miesięcy czuli, że wypracowany spokój, podyktowaną rządowi Mateusza Morawieckiego umową społeczną, powoli się kończy. Z jednej strony padały jednoznaczne deklaracje, że nie ma zgody na jakąkolwiek aktualizację tej umowy, a z drugiej niektórzy zaczęli sugerować, że - ze względu na kolejny kryzys energetyczny - najlepiej harmonogram zamykania kopalni trzeba dodatkowo wydłużyć.

REKLAMA

Rząd na jawną konfrontację z takim stanowiskiem związkowców ciągle się nie decydował. Do teraz. Po publikacji przygotowanej przez Ministerstwo Energii aktualizacji Krajowego Planu w Dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) i przyjęcia jej przez Radę Ministrów chyba wszystko stało się jasne. Zgodnie z zeszłorocznymi sugestiami ministra energii Miłosza Motyki umowę społeczną z górnikami rzeczywiście trzeba będzie zaktualizować. I dopasować harmonogram zamykania kopalni do obowiązującej rzeczywistości. A to oznacza tylko jedno: nierentowne zakłady trzeba będzie zamykać wcześniej, niż to wskazano te pięć lat wcześniej.

Skąd takie wnioski? Z lektury najnowszej wersji KPEiK. Zgodnie z tymi zapisami polski miks energetyczny ma zmienić się nie do poznania. Jego fundamentem mają być OZE, wraz z energią jądrową. Źródłem bilansującym cały system będzie gaz ziemny. I stanie się to wcale nie w odległej przyszłości. Tylko w ciągu najbliższych 14 lat, w 2040 r.,czyli na 9 lat przed zamknięciem ostatniej kopalni, według pierwotnych zapisów umowy społecznej z górnikami. A co z naszym górnictwem? Ma się przebranżowić.

REKLAMA

KPEiK przewiduje wsparcie obszarów górniczych, ochronę miejsc pracy i rozwój nowych kompetencji przemysłowych - twierdzi Ministerstwo Energii.

Transformacja energetyczna w uścisku polityki

Nowego KPEiK ze starą umową społeczną po prostu nie da się pogodzić. I pewnie będzie z tego nie lada awantura, bo górniczy związkowcy, od lat wykorzystywani politycznie, tak tego nie zostawią. Niestety przysłowiową krew wyczuła już obecna opozycja i PiS zaczął już grać na rzecz utrzymania naszych kopalni w eksploatacji tak długo, jak się to tylko da. 

Nie dość, że nie ma mowy o jakimś zamykaniu, to prezes Jarosław Kaczyński - idąc tropem idola polskiej prawicy, czyli amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa - zapowiedział budowę nowych kopalni węgla. Nie wiadomo gdzie, kiedy i za co. Ważne, że górnikom znowu można zamydlić tak oczy, żeby oni i ich rodziny właściwie postawili krzyżyk na parlamentarnych kartach wyborczych. Ten sam cel ma atak kandydata PiS na przyszłego premier Przemysława Czarnka na politykę klimatyczną UE i system handlu emisjami ETS. 

REKLAMA

Więcej o umowie społecznej przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Do górnictwa dopłacamy obecnie 5,5 mld zł rocznie, nie licząc pomocy, która pewnie trafi do JSW. To pieniądze wydawane po to, by kopalnie w ogóle przetrwały. Ciekawe, za co i po co mielibyśmy budować kolejne, skoro za 10 lat zapotrzebowanie na energetyczny węgiel kamienny obsłużymy jedną Bogdanką - komentuje Jakub Wiech, dziennikarz, publicysta i analityk specjalizujący się w tematyce energetyki.

Bo zmiana warty w naszym miksie energetycznym to żadne pobożne życzenia. To już się dzieje, tu i teraz. W czerwcu 2025 r. po raz pierwszy w historii produkcja energii ze źródeł OZE przewyższyła generację z węgla kamiennego i brunatnego. 

Energia pochodząca z instalacji PV, elektrowni wiatrowych i wodnych oraz biomasy stanowiła 45,6 proc. całkowitej produkcji, natomiast ta wytworzona w elektrowniach węglowych wyniosła 42,4 proc. - czytamy w Przeglądzie Węglowym za ten okres of Fundacji Instrat.

REKLAMA

Obecnie udział źródeł bezemisyjnych w miksie na poziomie ok. 30 proc. stał się już normą. A nasza pierwsza elektrownia jądrowa oraz rozwój magazynów energii tylko to zjawisko zwiększą i przyspieszą. Dla węgla zwyczajnie nie będzie miejsca i żaden populizm tego już nie zmieni. 

Fot. Willi Heidelbach/Pixabay

REKLAMA
Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA