Kto zarobi na pogrzebie polskiego górnictwa? Ruszył wyścig o pieniądze
Do tej pory największe spory wokół umowy społecznej między rządem a górnikami dotyczyły harmonogramu zamykania kopalń, który w pierwotnej wersji kończy się w 2049 r. Ale po drodze zapomnieliśmy jeszcze o jednym: przecież na tej umowie musi przy okazji też ktoś zarobić. I właśnie zaczęła się zakulisowa rozgrywka o to, komu grzebanie polskiego górnictwa da sporo pieniędzy.
Czytając komentarze w social mediach można odnieść wrażenie, że polskie górnictwo właśnie zaczyna się zwijać. Węglokoks Kraj poinformował o likwidacji kopalni Bobrek-Piekary. Rzecz jasna przy okazji dostaje się rządowi Donalda Tuska. Ale oskarżanie tej ekipy o dekarbonizację jest niepoważne. Nie po to przecież powołano do życia Ministerstwo Przemysłu.
Spór o Turów jeszcze potrwa. Kopalnia dostała od sądu czas
31 sierpnia 2023 r. miał być decydującym dniem dla polskiej transformacji energetycznej, bo Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie miał orzec w sprawie skargi ekologów na decyzję środowiskową, na podstawie której kopalnia Turów może fedrować do 2044 r. Na razie żadnego rozstrzygnięcia nie ma. Jeszcze będziemy musieli na nie poczekać.
Zamkną Turów? To nie wina ani Czechów, ani Niemców, to polski sąd wbił kopalni nóż w plecy
Tym razem to wcale nie Czesi, którym kopalnia Turów ma wypłukiwać wodę gruntową, ani też Niemcy z Zittau, którzy przekonują, że przez polską odkrywkę ich miasto coraz bardziej się osadza. Teraz bolesny cios kopalni Turów zadał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uznał, że zachodzi w tym przypadku niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody środowisku. Ekolodzy nie kryją zadowolenia. Rząd jest wściekły, a minister klimatu i środowiska straszy utratą tysiąca miejsc pracy.
PiS przerażony ultimatum górników. Kaczyński: już dobrze, będziemy otwierać nowe kopalnie. Sasin: musimy bronić węgla…
Coraz głośniejsze górnicze pomrukiwania dotarły w końcu do Warszawy. Trudno inaczej wytłumaczyć nagły, węglowy zwrot, w którym szef partii rządzącej nie wyklucza budowaniu w przyszłości nowych kopalni, a wicepremier Jacek Sasin na śląskiej karczmie piwnej kadzi górnikom i mówi, że bez nich nie byłoby polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Takie czarowanie potrwa co najmniej do Barbórki. Fot. wzz.org.pl