Ostra zima uderzy w dostawy gazu? Niemcy mogą mieć kłopot, ale my się nie pozbieramy
Bruksela od paru lat walczy z uzależnieniem od rosyjskiego gazu i w tym celu dba o odpowiednie zapełnienie swoich magazynów błękitnym paliwem. Unia Europejska wydaje się pod tym względem być obecnie dobrze przygotowana na kolejny sezon grzewczy. Ale nie brakuje ekspertów, którzy twierdzą dokładnie odwrotnie. I przewidują, że nawet Niemcy – z największymi magazynami gazu w UE – mogą mieć spore kłopoty. To też oznacza, że cena gazu w Europie może jeszcze sporo wzrosnąć.
Cena gazu ziemnego w Europie kontynuuje marsz w górę. I bardzo możliwe, że taka sytuacja będzie miała miejsce w kolejnych tygodniach. Na rynku jest bowiem coraz bardziej nerwowo, w niczym nie pomagają solidne zapasy błękitnego paliwa. Wszystko przez rosnące ryzyko wstrzymania tranzytu gazu przez Ukrainę.
Mieliśmy wszyscy energetycznie obrazić się na Rosję, tak żeby poszło jej w pięty. Moskwa też miała w ten sposób przestać zarabiać. Ale coś poszło nie tak. Owszem w lipcu rosyjska inflacja wskoczyła na najwyższy poziom, a tamtejszy bank centralny już otwarcie mówi o głębokiej recesji, ale Putin cały czas ciągnie za energetyczne sznurki. Tym razem głównie te dotyczące dostaw gazu LNG.
Jedną ręką wyrzucają gaz z naszych domów, drugą kreślą plany nowej trasy tranzytu
Chociaż Bruksela się dwoi i troi, żeby jej polityka klimatyczna była jak najbardziej przejrzysta, to trasa prowadząca do neutralności klimatycznej w 2050 r. prowadzi ostrymi zakosami. Dobrym tego przykładem są paliwa kopalne, które Komisja Europejska chce jak najszybciej wyrzucić na boczny tor. Ale w tym samym czasie, w świetle jupiterów, siedem państw kombinuje, jak najlepiej zorganizować między nimi korytarz przesyłu gazu.
Nasi zachodni sąsiedzi od lat nie potrafią wyznaczyć jednej, niepowodowanej emocjami strategii energetycznej. Najpierw po katastrofie w japońskiej Fukushimie skutecznie obudzili swój strach przed atomem, w efekcie czego własną energetykę jądrową odstawili na boczny tor. To okazało się – w dobie kryzysu energetycznego – niezbyt szczęśliwą decyzją. Teraz Berlin obecnie musi reaktywować elektrownie węglowe, na których wcześniej powiesił kłódkę. Teraz okazuje się, że w rozplątaniu tego energetycznego węzła pomocna może okazać się Nigeria.