REKLAMA

Wkurzyło was podniesienie VAT-u? No to szykujcie się na nową podwyżkę

Niektórzy politycy spełniają właśnie marzenia o wielkiej armii. Nie ma się, co czepiać, cała Europa zaczęła się zbroić. Ale to zmieni nasz standard życia i nie ma co udawać, że zwykłego Kowalskiego rozbudowa wojska nie dotyczy. Pierwsze oznaki już są: od przyszłego roku w końcu miał spaść VAT. Nie spadnie, bo potrzeba pieniędzy na armię. Dalej będzie tylko gorzej, mogą nas czekać kolejne podwyżki podatków, bo skończyła się tzw. dywidenda pokoju. Za przygotowania do wojny przyjdzie zapłacić każdemu Polakowi. Beknie przez to sektor cywilny, szczególnie zdrowie i edukacja. 

Wkurzyło was podniesienie VAT-u? No to szykujcie się na nową podwyżkę
REKLAMA

Wyższy VAT nic nie zmieni w waszej sytuacji. A jeśli myślicie, że ze służbą zdrowia już jest źle, to wygląda na to, że może być gorzej. Dłuższe kolejki. Mniej źle opłacanych lekarzy. Edukacja też się już rozpada, ponieważ nauczyciele niezadowoleni z zarobków masowo odchodzą z zawodu. I nikt ich w najbliższych latach nie zatrzyma, ponieważ nie będzie miał czym. Ponieważ dzisiaj najważniejsze jest wojsko.

REKLAMA

Obniżki VAT nie będzie, znów nas oszukano

Był 2011 r., kiedy Donald Tusk ze względu na nadmierny deficyt państwa podniósł stawki VAT z 22 i 7 proc. do 23 i 8 proc. Niby tylko chwilowo, do 2013 r., ale potem zdecydował się przedłużyć je do 2016 r. Beata Szydło na sztandarach niosła w kampanii wyborczej 2015 r. obniżenie VAT, żeby naprawić to, co zepsuł ten szkodnik Tusk. Doszła do władzy i obietnicy nie spełniła.

W 2018 r. sam PiS również zdecydował sejmową większością o przedłużeniu wyższych stawek VAT. I tak kolejne lata lecą.

VAT zgodnie z obowiązującymi przepisami miał spaść, tym razem w 2023 r. i co? I rząd już zapowiedział, że stawek nie obniży. A właściwie nie pozwoli im automatycznie spaść, bo tak powinno się stać w przyszłym roku. Tym razem dlatego, że pieniądze potrzebne są na armię. 

Wiceminister finansów Artur Soboń powiedział kilka dni temu wręcz, że „chwilowo” podwyższony VAT nie zostanie obniżony, dopóki wydatki na armię nie spadną poniżej 3 proc. PKB. Tylko że one nie spadną długo, bo właśnie mają rosnąć. Zaledwie w marcu PiS uchwalił ustawę o obronie ojczyzny, która przewiduje, że finansowanie armii w tym roku wyniesienie co najmniej 2,2 proc. PKB, a od 2023 r. i w kolejnych latach co najmniej 3 proc. PKB.

Czujecie się oszukani? Słusznie. A to dopiero początek.

Podatki na rakiety, nie na leczenie nowotworów

Analitycy Pekao niedawno narysowali nam dość smutną perspektywę. Przez ostatnie 30 lat korzystaliśmy bowiem na tym, że perspektywa wojny byłą daleka. Czy wam się żyło dostatnio czy biednie, to finansowo zyskiwaliśmy dzięki tzw. dywidendzie pokoju.

Niby pamiętamy o tym, że zbrojenia nakręcają gospodarkę. Owszem tak jest, rośnie sektor wojskowy, zyskuje przemysł stalowy. Rośnie armia urzędników.

Tylko dzieje się to kosztem czegoś. Czego konkretnie? Kosztem celów cywilnych. Analitycy Pekao wskazują na głównie na ochronę zdrowia, edukację czy niskie podatki. Znaczy trzeba będzie podatki po prostu podnieść. Choć najpierw jeszcze władza będzie udawać, że wcale nie trzeba, więc jeszcze bardziej wzrośnie zadłużenie państwa.

REKLAMA

Ktoś zaraz przypomni, że zręby internetu powstały właśnie dzięki projektowi dla wojska, więc może i tym razem gigantyczne pieniądze przeznaczone na armię i zmiana struktury gospodarki wcale nie zaszkodzi innowacyjności, tylko wręcz jej pomoże.

Może. Pod warunkiem, że zdolny innowator jeden z drugim nie umrą na raka, zanim wymyślą dzieło życia, bo kolejka do lekarzy już każe wybierać trumnę zamiast kliniki, do której będą jeździć na chemioterapię po udanej operacji wycięcia guza.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA