Śmieciówki, praca przez aplikacje bez ochrony, luki płacowe i łamanie zasad BHP. Szef Państwowej Inspekcji Pracy ostrzega przed dehumanizacją rynku pracy. Sytuację powinna częściowo poprawić reforma PIP-u pozwalająca na skuteczniejsze kontrole pracodawców, którzy działają na szkodę swoich pracowników.

W Sejmie odbyła się uroczysta konferencja Rady Ochrony Pracy pod hasłem „Ochrona pracy w erze dehumanizacji. Najważniejsze wyzwania”, gdzie omawiano zmiany w relacjach pracownik-pracodawca oraz rosnącą presję nowych modeli zatrudnienia. Główny inspektor pracy Marcin Stanecki wskazał największe obecnie jego zdaniem zagrożenia na rynku pracy.
Praca platfomowa odczłowiecza
Stanecki uważa, że jednym z największych wyzwań jest dehumanizacja pracy w gospodarce platformowej. Wyjaśnia, że pracownicy aplikacji kurierskich często nie mają klasycznych umów o pracę, a ich dochody bywają oparte na konstrukcjach omijających przepisy, takich jak rozliczanie sprzętu czy najmu, co ogranicza dostęp do ubezpieczeń społecznych i realnej ochrony.
Szef PIP-u zwraca uwagę na powszechne zastępowanie etatów umowami cywilnoprawnymi w sytuacjach, gdy faktycznie mamy do czynienia ze stałą pracą. Tłumaczy, że takie praktyki pozbawiają zatrudnionych prawa do urlopu, dodatków za nadgodziny i pełnej ochrony BHP, a bezpieczeństwo socjalne staje się traktowane bardziej jako przywilej niż standard.
Jednym z istotnych problemów wskazywanych przez szefa Inspekcji Pracy jest luka płacowa oraz brak przejrzystości wynagrodzeń. Chodzi o to, że pracownicy na podobnych stanowiskach mogą otrzymywać różne stawki, a różnice te często dotyczą kobiet i mężczyzn, co utrudnia walkę z nierównym traktowaniem na rynku pracy. Dlatego rośnie nacisk na jawność płac i nowe regulacje unijne ograniczające te różnice.
Czytaj także na Bizblog Spider's Web:
Stanecki zwraca też uwagę na wykorzystywanie luk w przepisach oraz brak ich znajomości. Część pracodawców celowo omija regulacje, aby ograniczać koszty i odpowiedzialność, inni natomiast popełniają błędy z powodu trudności w interpretacji często zmieniających się przepisów, szczególnie w mniejszych firmach. Tłumaczy, że skutkiem obu zjawisk są nieprawidłowości wpływające na bezpieczeństwo i stabilność zatrudnienia.
Na szczęście zdecydowana większość polskich przedsiębiorców chce działać zgodnie z przepisami. Nasze kontrole potwierdzają, szczególnie w przypadku mniejszych podmiotów, że błędy często wynikają z niewiedzy czy niewłaściwej interpretacji zmieniających się przepisów – mówi szef Marcin Stanecki.
Zagrożenie dla zdrowia i życia
Wciąż dużym problemem według szefa PIP-u jest zagrożenie dla zdrowia i życia pracowników. Podkreśla, że nieprawidłowości w zakresie bezpieczeństwa pracy nadal występują i wymagają stałego nadzoru oraz kontroli, ponieważ bez nich trudno mówić o godnych warunkach zatrudnienia i realnej ochronie osób pracujących. Dlatego kluczową rolę odgrywa systematyczna praca inspekcji oraz działania prewencyjne w zakładach pracy.
Na skuteczniejszą walkę z tymi patologiami ma pozwolić reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Od 8 lipca instytucja ta ma zyskać możliwość administracyjnego przekształcania nieprawidłowych kontraktów w umowy o pracę. Pracodawcy zostaną jednak zwolnieni przez rok z kar za stosowanie niewłaściwych umów. Planowane jest także wdrożenie dyrektywy o jawności płac oraz przepisów dotyczących pracy platformowej.



















