Wciąż rośnie cena gazu, przez co coraz droższa jest też produkcja nawozów, a to odbije się też na cenach żywności. Rolnicy liczyli m.in. na poluzowanie polityki klimatycznej, ale plan Komisji Europejskiej ma inne założenia.

Konflikt Na Bliskim Wchodzie i blokada Cieśniny Ormuz to nie tylko rosnące ceny ropy, ale też przez coraz wyższe stawki gazu (w Europie 1 MWh gazu ziemnego wyceniana już jest na 51–52 euro) rozpędzający się kryzys nawozowy. Wszystko dlatego, że Europa produkuje większość swoich nawozów z importowanego gazu i kółko się zamyka. Światowe rynki nawozów podwyższyły już ceny o ok. 70 proc. w porównaniu do stawek z 2024 r. Jak temu chce zaradzić Bruksela? Do najnowszych planów Komisji Europejskiej dotarło Politico.
Europejscy rolnicy nie mogą czekać na kolejną długoterminową mapę drogową, podczas gdy koszty produkcji nadal rosną, a europejskie moce produkcyjne w zakresie nawozów maleją. Obecny kryzys nie dotyczy wyłącznie cen, ale także strategicznej autonomii, bezpieczeństwa żywnościowego i przetrwania europejskiego rolnictwa - przestrzega José María Castilla z ASAJA, największej hiszpańskiej organizacji rolniczej.
Nawozy, czyli rolnicy unijni oczekują większego wsparcia
Jaką Komisja Europejska ma receptę na kryzys na rynku nawozów? Chodzi o większe wykorzystanie w ich produkcji obornika krowiego zamiast gazu. Plan, o którym pisze Politico, zakłada długoterminowe regulacje, mających na celu recykling większej ilości obornika i odpadów rolniczych w nawozy. To dla unijnych rolników jednak tylko półśrodki. Liczyli na odważniejsze kroki, takie jak zawieszenie ceł na import nawozów z Rosji i Białorusi lub na wstrzymanie unijnego podatku od importu produktów o wysokiej emisji dwutlenku węgla.
Więcej o nawozach przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Ale tak się, przynajmniej na razie, nie stanie. Za to producenci nawozów, którzy rozszerzą produkcję, stosując czystsze alternatywy, mogliby liczyć na zachowanie części bezpłatnych pozwoleń na emisję zanieczyszczeń po 2034 r., w ramach unijnego systemu handlu emisjami ETS. Decyzję w tej sprawie odroczono do lipcowego przeglądu systemu. Tym samym Bruksela dalej stawia na uniezależnienie od importowanych nawozów pochodzenia kopalnego.
Miałyby w tym pomóc zmiany w regulacjach na przykład w dyrektywie azotowej. Chodzi o dodatkowe rozszerzenie limitów dla stosowania azotu ekstrahowanego z obornika także na pofermenty, które produkują odnawialny biogaz poprzez rozkład obornika i innych odpadów organicznych.
Unijny plan na razie bez konkretnego budżetu
Krytycy takiej recepty na kryzys na rynku nawozów podkreślają, że nie ma w niej niczego nowego od czasu kryzysu nawozowego w 2022 r., po inwazji Rosji na Ukrainę.
Obornik może być pomocny, ale nigdy nie zastąpi nawozów azotowych na bazie mocznika - podkreśla Herbert Dorfmann, włoski poseł centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej.
Przeciwnicy zaproponowanych rozwiązań podkreślają, że nawet obietnice uzupełnienie unijnego budżetu o pieniądze na pomoc dla rolników na razie nie mają żadnych konkretów. Stwierdzono tylko, że to wsparcie ma być „znaczne”. Ale szczegóły poznamy dopiero najwcześniej w czerwcu, kiedy ruszy odrębny proces budżetowy.
Wydaje się, że wyłania się plan bez budżetu, zablokowanych instrumentów Wspólnej Polityki Rolnej i jedynego środka, który pomógłby rolnikom kupować taniej – spowolnienia CBAM – który został już poświęcony wewnętrznej polityce Komisji - przekonuje w rozmowie z Politico Veronika Vrecionova, przewodniczącej unijnej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ze skrajnie prawicowej grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Komisja Europejska przekonuje jednak, że trzyma rękę na pulsie. Christophe Hansen, komisarz ds. rolnictwa, po spotkaniu z przedstawicielami sektora zbożowego zgadza się co do diagnozy i znaczenia krótkoterminowego wsparcia dla rolników.
Bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się od bezpieczeństwa nawozów. Dla rolników nawozy mogą oznaczać różnicę między zbiorami a ich całkowitym brakiem. W całej Europie rosnące ceny energii to rosnące koszty produkcji dla rolników. To nie jest tylko problem rolniczy. To problem bezpieczeństwa żywnościowego dla nas wszystkich - pisze Hansen w serwisie X.



















