REKLAMA

Japonia miała pokazać światu, że można żyć na długu. Teraz świat zaczyna się bać

Przez lata Japonia była symbolem epoki taniego pieniądza. Zerowe stopy procentowe, gigantyczne wydatki publiczne i masowe pompowanie pieniędzy do gospodarki miały być receptą na stagnację. Dziś coraz więcej inwestorów zaczyna się zastanawiać, czy ten eksperyment właśnie nie pokazuje swojej ciemnej strony.

Japonia miała pokazać światu, że można żyć na długu. Teraz świat zaczyna się bać
REKLAMA

Dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB, ostrzega, że gwałtownie rosnące rentowności obligacji mogą stać się problemem nie tylko dla Japonii, ale też dla całego świata.

Gdy nieżyjący już Shinzo Abe po dojściu do władzy postanowił „zalać” gospodarkę pieniędzmi, przekonywał, że ta polityka nie ma słabych stron. Faktycznie, wyrwał Japonię z kleszczy deflacji, ale być może obudził jeszcze większego wroga – uważa dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

REKLAMA

Japonia wróciła do poziomów sprzed trzech dekad

Rentowność 10-letnich obligacji Japonii sięgnęła 2,8 proc. Ostatni raz rynek widział takie poziomy w 1996 r. Problem polega na tym, że wtedy sytuacja finansów publicznych wyglądała zupełnie inaczej.

Jest tylko „drobny” niuans, wtedy relacja długu do PKB wynosiła 65 proc., dziś grubo powyżej 200 proc. – podkreśla ekonomista XTB.

Przez lata Tokio próbowało pobudzać gospodarkę zerowymi stopami procentowymi i ogromnymi wydatkami publicznymi. Politykę tę jeszcze mocniej przyspieszył były premier Shinzo Abe.

REKLAMA

W efekcie gospodarka zaczęła nominalnie rosnąć, ale zadłużenie jest gigantyczne, a obligacje i jen straciły walor bezpiecznych przystani – zauważa Kwiecień.

Ekonomista dodaje jednak, że Japonii nie grozi scenariusz gwałtownego bankructwa znany z Argentyny czy Grecji, ponieważ większość długu finansują sami Japończycy, a nie zagraniczny kapitał.

Stała się jednak dobitną lekcją na to, że droga na skróty z jednej ślepej uliczki prowadzi na drugą ślepą uliczkę – ocenia.

REKLAMA

Problem zaczyna rozlewać się po świecie

Zdaniem głównego ekonomisty XTB problem nie dotyczy już wyłącznie Japonii. Presję na obligacje dodatkowo zwiększyły wzrosty cen surowców po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, ale źródła problemu są znacznie głębsze.

REKLAMA

Presja na obligacje została naturalnie spotęgowana wzrostem cen surowców w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie, aczkolwiek wszędzie ma charakter strukturalny, podobny do japońskiego tyle, że nie w tak ekstremalnym zakresie – wskazuje Kwiecień.

Paradoksalnie problemem dla inwestorów może okazać się całkiem dobra kondycja gospodarki.

REKLAMA

Zaskakująco stabilna koniunktura może okazać się wrogiem inwestorów, gdyż zmusza banki centralne do reakcji w kierunku bardziej restrykcyjnej polityki, a ta z kolei nie służy rynkowi obligacji – zauważa ekonomista.

Więcej w Bizblogu Spider's Web o Japonii

REKLAMA

Wall Street długo ignorowała ryzyko

Kwiecień zwraca uwagę, że inwestorzy giełdowi od tygodni skupiają się głównie na wynikach spółek technologicznych i boomie związanym ze sztuczną inteligencją. Ryzyko geopolityczne zeszło na dalszy plan.

REKLAMA

Inwestorzy na giełdach już dawno przewrócili kartkę pt. Bliski Wschód, koncentrując się na sezonie wyników i rewolucji AI. Teraz jednak konsekwencje wojny mogą okazać się zbyt poważne, aby je nadal ignorować – ostrzega.

Według ekonomisty problem taniejących obligacji może szybko odczuć cała gospodarka.

REKLAMA

Finalnie, taniejący dług to też mniej kapitału dla wszystkich, w tym firm finansujących swoje inwestycje, także z obszaru AI – podkreśla.

Polska też może odczuć skutki

Komentarz dotyczy również Polski. Kwiecień zauważa, że rentowności polskich obligacji ponownie przekroczyły 6 proc., co przy wysokim deficycie budżetowym zaczyna być coraz mniej komfortowe dla rynku.

REKLAMA

Rada w tej sytuacji będzie musiała zapomnieć o obniżkach stóp procentowych – uważa ekonomista XTB.

Jego zdaniem coraz bardziej realny staje się scenariusz dalszego zaostrzenia polityki pieniężnej również w Europie. Na razie wpływ sytuacji na złotego pozostaje ograniczony, ale rynek coraz uważniej obserwuje sygnały płynące z banków centralnych i rynku długu.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-20T05:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-20T04:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T21:43:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T18:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T13:43:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T10:41:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T09:09:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T07:58:31+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T05:29:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-19T04:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-18T21:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-18T17:58:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA