Prawie 500 tys. zł od rodziców. Darowizna zgłoszona w terminie. A mimo to fiskus może naliczyć podatek liczony w dziesiątkach tysięcy złotych. Powód? Gotówkę na konto w banku wpłaciła córka, czyli obdarowana, a nie rodzice, czyli darczyńcy.

To nie hipotetyczny przykład, lecz sprawa, która doprowadziła do skierowania pytania prawnego do Trybunał Konstytucyjny. W postanowieniu z 17 lutego 2026 r. (III FSK 1252/24) Naczelny Sąd Administracyjny zawiesił postępowanie i zapytał, czy przepis warunkujący zwolnienie z podatku jest zgodny z konstytucją.
Sankcja nie za oszustwo, lecz za formę
Ustawa o podatku od spadków i darowizn przewiduje pełne zwolnienie dla najbliższej rodziny. Warunki są znane – zgłoszenie darowizny w ciągu sześciu miesięcy i udokumentowanie przekazania pieniędzy przelewem lub przekazem pocztowym.
W praktyce organy podatkowe wymagają, by z dowodu transferu jednoznacznie wynikało, że to darczyńca przekazał środki na rachunek obdarowanego.
W tej sprawie pieniądze zostały najpierw przekazane w gotówce, a następnie wpłacone w banku przez córkę. Fiskus nie podważał, że środki pochodziły od rodziców. Uznał jednak, że skoro z potwierdzenia wpłaty nie wynika, iż to oni dokonali transferu, warunek ustawowy nie został spełniony.
Efekt? Utrata zwolnienia podatkowego.
W przypadku darowizny na poziomie 500 tys. zł oznacza to podatek liczony w dziesiątkach tysięcy złotych. I to nie za ukrywanie dochodu czy próbę obejścia prawa, lecz za techniczny sposób przekazania pieniędzy.
WSA: nie można karać za formalizm
Inaczej spojrzał na sprawę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (III SA/Wa 846/24). Sąd podkreślił, że celem wymogu dokumentacyjnego jest zapewnienie przejrzystości obrotu finansowego i wyeliminowanie ryzyka wprowadzania do systemu środków o nieustalonym pochodzeniu.
Skoro organy same przyznały, że darowizna była rzeczywista, a źródło pieniędzy nie budziło wątpliwości, odmowa zwolnienia – w ocenie sądu – jest nadmiernym formalizmem.
W uzasadnieniu wskazano, że odmowa zwolnienia spowodowana rygorystycznym odczytaniem technicznego w swej naturze warunku (...) sprzeciwia się tak ustawie, jak i w istocie interpretującej ją uchwale NSA.
To istotne, bo w uchwale z 20 marca 2023 r. (III FPS 3/22) NSA wyjaśniał, że wymóg przelewu ma służyć transparentności, a nie stawać się narzędziem sankcyjnym.
NSA ma wątpliwości konstytucyjne
Mimo to skład orzekający NSA zdecydował się zapytać Trybunał, czy art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy – w zakresie, w jakim pozwala na tak restrykcyjną wykładnię – jest zgodny m.in. z zasadą państwa prawnego, równości wobec prawa i ochrony własności.
Więcej w Bizblogu o darowiznach
W praktyce chodzi o jedno: czy państwo może pozbawić obywatela zwolnienia podatkowego wyłącznie z powodu formy przekazania pieniędzy, nawet jeśli ich pochodzenie jest bezsporne?
To spór o proporcjonalność. Ustawodawca chciał zwolnić rodzinne darowizny z podatku. Organy podatkowe wymagają ścisłego dochowania formy. Gdy forma zawodzi – sankcja jest pełna.
Co to oznacza dla podatników
Do czasu rozstrzygnięcia przez TK sytuacja pozostaje niepewna. Jedno jest natomiast jasne – najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje bezpośredni przelew z rachunku darczyńcy na rachunek obdarowanego.
Każde odstępstwo od tej ścieżki, nawet przy oczywistym i udokumentowanym źródle pieniędzy, może oznaczać spór z fiskusem. A stawka – jak pokazuje ta sprawa – nie jest symboliczna.
Wyrok Trybunału przesądzi, czy formalizm podatkowy może prowadzić do tak dotkliwych konsekwencji, czy też granice ingerencji państwa w prawo własności zostały w tej sprawie przekroczone.



















