Wydawało mi się, że zasady systemu kaucyjnego już wszyscy doskonale znamy, a zwłaszcza pracownicy handlu. Byłam w błędzie. W jednym ze sklepów sieci Biedronka okazało się, że mają własny system i usłyszałam: u nas sklepie tak to robimy. Jednak w tym pędzie, w jakim pracują, trudno się dziwić, że pracownicy próbują znaleźć najbardziej optymalne rozwiązanie.

Historia zaczyna się, jak zawsze. Uzbierane puste butelki włożyłam do torby i ruszyłam do sklepu. Tym razem postanowiłam sprawdzić, jak działa system kaucyjny w Biedronce w Ożarowie Mazowieckim.
Rozglądam się po sklepie, szukam butelkomatu. Nie ma. Butelki zajmują mi trzy czwarte dużej komory wózka sklepowego, więc ruszam z nimi prosto do kasy, żeby zrobić miejsce na zakupy. Wypakowuję torby z butelkami na taśmę i czekam na swoją kolej. Gdy już dojeżdżają do kasy, kasjerka informuje mnie:
A nie, to tam pani pójdzie.
Tam, czyli za ścianę, tuż za kasjerką, gdzie już czeka na mnie recyklomat, który tak mnie zachwycił w innym sklepie tej sieci. Tekturowe pudło z dziurą o nazwie Mój RecykloBox przeszło małą metamorfozę. Już nie jest tym samym ekologicznym cudem, za który chciałam właścicielowi Biedronce Jeronimo Martins przyznać zielony medal, bo w środku pudła został umieszczony biały, foliowy worek. Ale dzięki temu sama sobie odpowiedziałam na jedno z pytań, jakie wysłałam do biura prasowego sieci Biedronka 19 stycznia, a na które wciąż nie uzyskałam odpowiedzi. Trudno, już nie czekam.

Sklepy Biedronka z własnym zasadami ws. kaucji
Przepraszam, czy ktoś tu podejdzie? - pytam kasjerkę na wszelki wypadek, gdyby jakimś trafem w życie weszła jednak automatyzacja jak np. przy kasach samoobsługowych. Zabieram z taśmy butelki i znów umieszczam je w wózku.
Zaraz przyjdzie kierowniczka - dopowiada kasjerka. I po sklepie rozlega się dobrze znany bzzzyk.
Chwilę później zjawia się przede mą energiczna kierowniczka sklepu.
Dzień dobry. Proszę pokazać aplikację Biedronka, to dostanie voucher - oznajmia.
Zdziwiła mnie ta prośba, ale nie chciało mi się szukać telefonu w torebce, więc mówię: ok, nie musi być voucher, może mi pani dać gotówkę. Na co pani kierowniczka odpowiada mi ekspresowo, że nie może dać mi gotówki, bo musiałaby wstrzymać kolejkę do kasy, a to zajmuje czas.
Próbuję jeszcze ją przekonać, argumentując, że według zasad resortu nie muszę pokazywać ani nawet posiadać aplikacji żadnej sieci handlowej, a sklep i tak powinien dać mi voucher na zakupy lub gotówkę. Nic jednak nie jestem wstanie wskórać. Kierowniczka wyraźnie się spieszy i rzuca: ale u nas w sklepie tak to robimy.
We wszystkich sklepach Biedronki można oddawać butelki tylko z aplikacją? - dopytuję.
U nas w sklepie tak to robimy - kierowniczka jest nieubłagana.
Więcej o systemie kaucyjnym przeczytasz na Bizblog.pl:
Czas w Biedronce biegnie jak kierowniczka. Szybko
Czas jest w tej historii jednym z kluczowych elementów. Teraz muszę wygrzebać telefon z torebki, odblokować, włączyć transmisję danych, znaleźć aplikację Biedronki, kliknąć, poczekać aż smartfon połączy się z internetem, kliknąć w czerwonego robaka z kropkami, aby wyskoczyła mi moja karta, a następnie dać do zeskanowania kierowniczce. To wszystko nie zajmuje dużo czasu, ale zobaczcie, ile wymaga to czynności, współpracy urządzenia oraz zależy od szybkości połączenia z operatorem. I obie tracimy na to czas.
W końcu możemy zająć się tym, po co przyszłam do sklepu - zwrotem butelek. Tu już wszystko działa sprawnie - wyjmuję po kolei butelki z wózka i podaje je kierowniczce, która błyskawicznie skanuje każdą i przez dziurę wrzuca do kartonowego pudła.
Po oddaniu wszystkich butelek pani kierowniczka informuje mnie, że w moim E-Porfelu w aplikacji jest już 6 zł z oddanych właśnie butelek. To ja mam jakiś e-porfel w Biedronce?

Sprawdzam. Jest ikonka, czekamy jeszcze chwilę z panią kierowniczką aż pojawi się kwota. Wirtualna kasa z kaucji trafiła do mojego nowego E-Portfela.

Pani kierowniczka jest naprawdę uprzejma i jeszcze instruuje mnie na koniec, aby przy kasie zeskanować aplikację i dzięki temu pieniądze z kaucji, które trafiły do E-Portfela, zostaną odliczone od rachunku za zakupy.
Kierowniczka Biedronki zasługuje na nagrodę Pracownika Roku
Szybkim krokiem kierowniczka znika między półkami. Pewnie oderwałam ją od ważniejszych obowiązków, a ten nowy - ręczne skanowanie i umieszczanie butelek w pudle - został jej dołożony tylko dlatego, że Biedronka nie zdążyła w swoich sklepach umieścić automatów do kaucji, choć miała na to dużo czasu, bo system wszedł w życie 1 października 2025 r.
A kierowniczka? Ta kobieta powinna zostać wyróżniona przez Biedronkę mianem Pracownika Roku i otrzymać nagrodę za starania. Bo stara się jakoś to wszystko pogodzić i jak najmocniej zoptymalizować proces oddawania butelek, który jej pracodawca zwyczajnie zawalił. I raczej nie jest łatwo pogodzić dotychczasowe obowiązki z dodatkowym bieganiem do pudła, bo na sklepie znów rozlega się bzzzyk.







































