Poszłam do Biedronki oddać butelki. A tam recyklomat z ludzkim DNA
Wcześniej nie zauważyłam, aby w mojej okolicy w sklepach tej sieci pojawiły się recyklomaty, więc zastanawiałam się, czy Biedronka przyjmie butelki. Uwaga spojler: udało się, choć w nie taki sposób, jak się spodziewałam.

Spakowałam osiem butelek po wodzie do torby i ruszyłam do Biedronki do podwarszawskich Jawczyc. Wzięłam wózek, włożyłam butelki, na zakupy już właściwie nie było za dużo miejsca, bo przecież butelki do recyklingu to niemal rzecz święta i trzeba obchodzić się z nimi, jak z jajkiem. Nie waż się zgnieść tego drogocennego plastiku i uważaj, by nie zgubić nakrętek. Zaczęłam poszukiwania automatu do recyklingu. Przed sklepem brak, w przedsionku brak, przy wejściu brak, na całym sklepie nigdzie nie było automatu. Została ostatnia opcja: kasa.
Rundka po sklepie z pustymi butelkami
Puste butelki wzbudzały ciekawość klientów. Niektórzy wyraźnie dłużej zawieszali wzrok na zawartości mojego wózka. Nikt o nic nie pytał, ale wyczuwało się ich zdziwienie, że ten moment na targanie ze sobą plastiku wypełnionego powietrzem, właśnie nastał i możliwe, że parę złotych już nieświadomie wyrzucili do kosza lub w najlepszym wypadku dla Matki Ziemi - do odpowiedniego worka.
Czas zmierzyć się z nową rzeczywistością. W całym sklepie nie ma automatu, sprawdziłam każdą alejkę i co kryje się za każdą zostawioną na środku korytarza paletą. Puste butelki wypakowałam razem z torbą jako pierwsze na taśmie przed pozostałymi zakupami, wśród których była nowa zgrzewka wody.
To jakaś promocja? Oddaje pani puste, a bierze pełne? - zapytał Ukrainiec, stojący przede mną w kolejce do kasy, który kupował kilka zgrzewek wody.
Nie miał pojęcia, że w Polsce obowiązuje system kaucyjny i że do rachunku sklep dolicza 50 gr za każdą wodę w plastikowej butelce, którą kupuje. Gdy mu pokazałam symbol kaucji i wyjaśniłam nowe przepisy, był w szoku, bo wodę kupował prawie hurtowo dla pracowników i prawdopodobnie już spora suma nieodzyskanej kaucji trafiła do kosza.

(fot. Bizblog.pl/M.Szafrańska)
Im bliżej kasy, tym bardziej obawiałam się, że moje puste butelki zablokują kolejkę i wywołają wściekłość pozostałych klientów. Nie było jednak aż tak źle.
Gdy kasjerka kończyła obsługiwać klienta przede mną, spojrzała na moje puste butelki, wywróciła oczami, westchnęła i użyła tego magicznego dzwonka, aby wezwać kierownika sklepu.
Więcej o systemie kaucyjnym przeczytasz w Bizblog:
Zwrot butelek z kaucją w Biedronce
Proszę przełożyć puste butelki na koniec taśmy - powiedziała kasjerka.
Dlaczego? - zapytałam. Wolałabym oddać je jako pierwsze, aby zwolnić torbę na zakupy.
Pani nie była zachwycona. Nie odpowiedziała na moje pytanie, ale do kasy podeszła już kierowniczka sklepu. Poprosiła mnie z butelkami na bok.
Gdzie ten automat? - zastanawiam się i rozglądam się dalej między ustawionymi paletami z produktami pod oknami sklepu.
I nagle mój wzrok spoczął na pudle z dziurą od góry i napisem: Mój RecykloBox. Okazało się, że największa sieć handlowa w Polsce z 3882 sklepami, nie zdążyła ustawić automatów, choć system kaucyjny ruszył 1 października 2025 r.
Zamiast tego „automat” w Biedronce zyskał ludzkie DNA. Kierowniczka sklepu wyjęła urządzenie wielkości smartfona, którym skanowała każdą butelkę z kaucją, następnie wrzucała ją przez dziurę do pudła.

(fot. Bizblog.pl/M.Szafrańska)
Przynajmniej wiadomo, dlaczego prosiła o zwrot butelek dopiero po zakupach, aby nie tamować kolejki do kasy. Na szczęście cały proces przebiegł bardzo sprawnie, a gdy kierowniczka skanowała moje butelki, kasjerka obsłużyła pracowników budowy, którzy kupowali jedynie małpkę i zagryzkę. Sami widzicie, że poszło szybko.
Na koniec dostałam 4 zł zwrotu z kaucji oraz potwierdzenie. I mogłam spokojnie pakować pozostałe zakupy.








































