REKLAMA

Zima wróciła z przytupem. Ekonomiści biorą mróz pod lupę

Ekonomiści Banku Pekao zwracają uwagę na coś, o czym w ostatnich miesiącach prawie się nie mówiło: pogodę. Choć mało kto brał ten czynnik pod uwagę, znów okazało się, że ma ona znaczenie dla gospodarki.

mrozna-zima-ceny-energii
REKLAMA

Nie cała Europa marznie. Chłodniej jest głównie na wschodzie kontynentu i w Skandynawii. W Niemczech czy Francji zimy już praktycznie nie widać. Mimo to ceny gazu poszły w górę.

Od początku roku gaz w Europie podrożał o około jedną trzecią. Do tego doszła zapowiedź mrozów w USA, co podbiło ceny także tam. Rynek znów zaczął reagować na prognozy pogody.

REKLAMA

Nie chodzi o mróz, tylko o zapasy

Najważniejsze jest jednak nie to, że zrobiło się zimniej. Kluczowe jest to, ile gazu Europa miała w magazynach.

Europa większość gazu sprowadza z zagranicy. Latem zużywa go mniej, zimą więcej. Różnicę pokrywają magazyny. Problem w tym, że w zeszłym roku magazyny nie zostały zapełnione tak dobrze, jak wcześniej.

Jesienią były pełne w około 83 proc. To mniej niż zwykle. W połowie stycznia zapasy spadły do około połowy. To nadal bezpieczny poziom, ale wyraźnie niższy niż w ostatnich latach, poza kryzysowym okresem po wybuchu wojny w Ukrainie.

Dlatego nawet zwykłe zimowe ochłodzenie wystarczyło, by ceny gazu poszły w górę.

Gazu nie zabraknie, ale jest nerwowo

Ekonomiści Pekao uspokajają: gazu tej zimy nie zabraknie. Gdy ceny rosną, zużycie spada, a dostawcy starają się sprzedać więcej. Rynek sam się równoważy.

Problem w tym, że Europa konkuruje o gaz z resztą świata. Jeśli w Azji albo w Ameryce Północnej zrobi się bardzo zimno, część dostaw LNG może popłynąć tam, a nie do Europy. To wystarczy, by ceny znów poszły w górę.

Czytaj więcej w Bizblogu o skutkach mroźnej zimy

Dobra wiadomość jest taka, że sytuacja jest dziś znacznie lepsza niż kilka lat temu. Europa nie jest już tak uzależniona od jednego dostawcy jak wcześniej od Rosji. Rynek jest bardziej rozproszony i odporny.

Kryzys nie wraca, ale lekcja zostaje

Wniosek jest prosty. Ta zima nie oznacza, że kryzys energetyczny wróci. Nie grożą nam puste magazyny ani nagłe przerwy w dostawach.

REKLAMA

Ale jedno się nie zmieniło: Europa wciąż musi importować energię. Dopóki tak jest, pogoda będzie miała wpływ na ceny – nawet jeśli wolimy o tym nie pamiętać.

Każda chłodniejsza zima przypomina, że ceny energii mogą rosnąć szybciej, niż się spodziewamy. Tym razem system wytrzymał. Ale rynek znów pokazał, że jest wrażliwy – i że o pogodzie lepiej nie zapominać.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-20T12:03:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-20T09:47:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-20T08:21:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-20T07:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T19:56:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T18:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T16:18:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T14:51:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T09:03:43+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T06:33:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-19T05:53:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-18T21:31:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-18T17:33:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-18T15:33:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-18T14:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-18T12:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-18T09:48:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-18T06:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-17T18:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-17T10:34:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-17T07:21:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA