Tanie latanie drożeje. Ryanair mówi, co z zapasami paliwa
Konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz uderza w zapasy paliwa lotniczego w Europie. Linie lotnicze już wycofały część połączeń. Czy czeka nas paraliż na lotniskach i co z cenami biletów lotniczych? Szef Ryanair stawia sprawę jasno.

Air France, KLM, Air Canada, SAS, Lufthansa - to tylko niektóre linie lotnicze, które zdecydowały się okroić siatkę połączeń i to tuż przed wakacyjnym szczytem podróży. Powód? Kryzys na rynku ropy naftowej spowodowany blokadą Cieśniny Ormuz. Prezes Wizz Air już w kwietniu br. ostrzegał, że ostatecznym rozwiązaniem będzie odwoływanie lotów. Teraz jednak Michael O’Leary, szer Ryanair, uspokaja, że aż tak źle nie jest.
Dwa miesiące temu w Europie panowały realne obawy. Teraz nie mamy prawie żadnych obaw dotyczących dostaw paliwa w Europie - przekonuje O’Leary.
Ale wstrząs może i tak przyjść, tylko z innej strony. Chodzi o ceny biletów na samoloty.
Ceny biletów na samoloty mogą za chwilę zacząć rosnąć
Zdaniem szefa Ryanair'a paliwa lotniczego w Europie nie zabraknie dzięki dostawom z Afryki Zachodniej, Norwegii i obu Ameryk. Irlandzkie tanie linie lotnicze twierdzą, że mają zabezpieczone 80 proc. swojego zapotrzebowania na paliwa do kwietnia 2027 r. - na poziomie 67 dol. za baryłkę. Jeżeli jednak konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużać i ceny paliw dalej będą wysokie, to koszty jednostkowe przewoźnika mogą wzrosnąć o 5 proc. Taka sytuacja może też doprowadzić do bankructw na rynku linii lotniczych.
Jeśli sytuacja będzie się utrzymywać przez te 12 miesięcy, tej zimy w Europie pojawią się ofiary śmiertelne wśród linii lotniczych - stawia sprawę jasno Michael O’Leary.
A co z cenami biletów na podróże samolotami? Linie lotnicze informują o spadkach spowodowanych niepewną sytuacją na Bliskim Wschodzie i taka sytuacja ma trwać do czerwca. Potem jednak może być już różnie. I być może dojdzie później do podwyżki cen biletów.
Popyt jest nadal silny, ale ludzie zwlekają z rezerwacjami dłużej, więc nie mamy takiej widoczności, jaką zazwyczaj mamy od lipca do września. Rezerwacje na bliżej nieokreślony termin są wysokie, ale jeśli ludzie zwlekają z rezerwacją na później, mogą być zmuszeni do wyższych cen - tłumaczy Neil Sorahan, dyrektor finansowy Ryanair, cytowany przez The Guardian.
Różne recepty na kryzys paliwowy linii lotniczych
W niektórych przypadkach ceny biletów rosną wyraźnie już teraz. Jak informuje Reuters, linie lotnicze obrały różną taktykę w związku ze wzrostem cen paliwa lotniczego z 85–90 do 150–200 dol. za baryłkę. Na przykład malezyjski przewoźnik AirAsia X wprowadził dopłatę paliwową w wysokości około 20 proc. Z kolei chińskie linie lotnicze na trasach powyżej 800 km stosują dopłatę od 50 do 170 juanów.
Więcej o cenach biletów przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Air France podwyższa ceny biletów długodystansowych o 50 euro za lot w obie strony. Z kolei amerykański przewoźnik American Airlines podniósł opłaty za bagaż rejestrowany o 10 dol. za pierwszą i drugą sztukę bagażu oraz o 150 dol. za trzeci bagaż na lotach krajowych i krótkodystansowych międzynarodowych. Największe indyjskie linie lotnicze INDIGO wprowadziły opłaty paliwowe w wysokości 2300 rupii (ok. 20 euro) za loty do Europy.
Niemiecka Lufthansa wprowadziła nową, tanią taryfę „Economy Basic” na loty krótkodystansowe i średniodystansowe, która ogranicza bezpłatny bagaż podręczny jedynie do „torby na laptopa lub małego plecaka”. SunExpress zaś, spółka joint venture Turkish Airlines i Lufthansy, zapowiedziała wprowadzenie tymczasowej dopłaty paliwowej w wysokości 10 euro od pasażera na trasach między Turcją a Europą kontynentalną.



















