REKLAMA

Droższa ropa, droższe loty. Przewoźnicy bez ogródek: podnosimy ceny

Rosnące ceny ropy już zaczynają wpływać na branżę lotniczą. Część linii ogłasza podwyżki biletów, przerzucając koszty paliwa na pasażerów. Ale są też linie, których pasażerowie – dzięki wcześniejszym decyzjom dotyczącym cen ropy - mogą spać spokojnie.

ceny-biletow-lotniczych
REKLAMA

Na początku marca, podczas spotkania z mediami w Warszawie, Michael O’Leary, szef Ryanaira, zapowiadał, że konflikt na Bliskim Wschodzie i wzrost cen ropy nie wpłyną na wzrost cen biletów lotniczych przewoźnika. Przynajmniej na razie.

REKLAMA

Ropa pod kontrolą: Ryanair i Lufthansa z zamrożonymi cenami

Irlandzkie linie już w kwietniu ubiegłego roku zadziałały przezornie: podpisały umowę, która zamraża ceny paliwa lotniczego na poziomie 60 dolarów za baryłkę. Sytuacja na rynku ropy jest im więc niestraszna.

Do marca 2027 roku spodziewamy się ceny około 67 dolarów za baryłkę. Nie wpłynie to więc na nasze koszty ani na nasze zyski – wyjaśniał O’Leary.

Tego typu zabezpieczenie cen stosuje też m.in. Lufthansa.

Ale nie u wszystkich przewoźników sytuacja wygląda różowo. Podwyżki cen biletów ogłosiły już m.in. australijskie linie lotnicze Qantas Airways, skandynawskie linie lotnicze SAS oraz Air New Zealand. Wzrost cen ropy rykoszetem uderzy w pasażerów linii lotniczych, ale jest jeszcze jeden czynnik. Coraz więcej połączeń jest kierowanych z ominięciem Bliskiego Wschodu, co także przekłada się na wyższe ceny biletów.

Więcej wiadomości na temat podróży można przeczytać poniżej:

Droższe bilety lotnicze

Linie lotnicze Air New Zealand zdecydowały się na podwyżkę cen biletów w jedną stronę w klasie ekonomicznej. Na trasach krajowych opłata wzrosła o 10 dolarów nowozelandzkich (około 21,70 zł), na krótszych połączeniach międzynarodowych o 20 NZD (około 43,40 zł), natomiast w przypadku lotów długodystansowych podwyżka wynosi 90 NZD (około 195,30 zł).

Z kolei w australijskich liniach Qantas na trasach międzynarodowych pasażerowie płacą więcej średnio o 5 proc.

Na tym tle ciekawie wygląda sytuacja SAS. Skandynawski przewoźnik nie ma obecnie zakontraktowanych zabezpieczeń cen paliwa na najbliższe 12 miesięcy. To podejście zbliżone do strategii większości dużych linii lotniczych ze Stanów Zjednoczonych, które w ostatnich latach w dużej mierze odeszły od zabezpieczania się przed wzrostem cen poprzez ustalanie ceny zakupu w kontraktach terminowych, uznając tę strategię za zbyt kosztowną lub mało przewidywalną.

Linie lotnicze SAS wprowadzone właśnie podwyżki określają „tymczasową korektą cen”.

Chociaż zawsze staramy się w miarę możliwości neutralizować wahania kosztów, wzrosty tej skali sprawiają, że konieczna jest reakcja w celu utrzymania stabilności i niezawodności operacji – cytuje rzecznika SAS agencja Reuters.

REKLAMA

Jak wskazuje IATA, wydatki na paliwo lotnicze odpowiadają przeciętnie za około jedną czwartą wszystkich kosztów operacyjnych przewoźników. Oznacza to, że każdy gwałtowny wzrost cen paliwa bardzo szybko odbija się na kondycji finansowej branży.

Jeśli przyjrzymy się cenom w czasie poprzednich kryzysów naftowych w 2022 i 2008 roku, zobaczymy skoki cen lotów – mówi cytowany przez „New York Times” Scott Keyes, założyciel Going.com, serwisu poświęconego wyszukiwaniu tanich biletów lotniczych. – Największym czynnikiem wpływającym na ceny biletów lotniczych jest teraz to, jak długo to wszystko potrwa – dodał.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-14T05:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-14T04:13:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T20:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T16:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T14:33:48+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T13:35:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T11:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T10:23:22+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T07:16:43+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T06:25:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T04:59:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-13T04:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T17:53:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA