Opłata małpkowa? Małe flaszki mają być droższe i to nie dla waszego zdrowia
Co poniektórym mogłoby się wydawać, że rząd Donalda Tuska za punkt honoru wziął sobie walkę o trzeźwość Polaków. Wszak tylko w tym roku słyszeliśmy o cenie minimalnej alkoholu, regulacjach co najmniej utrudniających sprzedaż wyskokowych napojów na stacjach paliw i wreszcie o konieczności podwyższenia opłaty za chyba najpopularniejszy alkohol nad Wisłą, czyli „małpki” – wysokoprocentowe małe buteleczki do 200 ml pojemności. Niestety, mam dla was złą wiadomość: bój wcale nie toczy się o promile w waszych organizmach, a o procenty w budżecie.
Producenci wódki mówią, że to piwo pijecie najczęściej rano, a wcale nie wódkę. Prawda to? Cokolwiek pijecie, sięganie po alkohol z samego rana oznacza poważny problem. Nie tylko pijącego, ale i ostatecznie budżetu NFZ. Może więc zakażmy sprzedaży i małpek i piwa przed godz. 12.00, do tego podnieśmy ceny, tak żeby nie nęciły. 100 zł za 0,5 l wódki i 30 zł za tę samą objętość piwa. Tak będzie sprawiedliwie dla lobbystów obu stron. A właściwie to dlaczego smakowe papierosy są niebezpieczne, bo za bardzo zachęcające, a smakowa małpka wódki już nie?
Podwyżki cen wódki. Butelka po 100 zł, nie za pół litra, za 300 gramów
Rząd chce wprowadzić już drugą opłatę małpkową. Pierwsza weszła w życie w 2021 r., druga ma szansę wejść w 2025 r. Nie, nie chodzi o ratowanie budżetu. Dane Ministerstwa Zdrowia pokazują, że Polacy kupują ogromne ilości małpek i to głównie rano. Do sklepu po buteleczkę zachodzą głównie osoby z co najmniej raczkującym problemem alkoholowym. A to też oznacza, że często kupują je w drodze do pracy, czyli stawiają się rano u pracodawcy pod wpływem alkoholu. Małpki to czyste zło i powinny kosztować krocie. Może wtedy otrzeźwiejemy.
Ceny wódki pójdą w górę. Pozamiatane, możecie kląć
Pomysł podwyższenia akcyzy, między innymi na alkohol, wzbudził konkretne zamieszanie. Dobitnie też dawaliście do zrozumienia, co o tym myślicie, w komentarzach omawiających propozycje wprowadzenia ceny minimalnej na alkohol czy ograniczenia sprzedaży. W świetle oficjalnej już decyzji, którą podjęła Rada Unii Europejskiej o objęciu Polski procedurą nadmiernego deficytu, ekonomiści uważają, że Ministerstwo Finansów tak naprawdę nie będzie miało wyjścia. Bez podwyżek cen wódki się nie obędzie.
Polacy to alkoholicy. „Ta pani nawet na dyżurach popija z saszetki”
Nie dość, że każdy alkoholik twierdzi, że wszystko ma pod kontrolą, to szybko dodaje, że o jakimkolwiek problemie z piciem nie ma mowy. My też w naszych głowach mamy prosty obraz osoby uzależnionej od wódki i innych procentów: to człowiek kiepsko ubrany, do tego brudny, śmierdzący i ciągle ma wyciągniętą rękę po pieniądze. Pewnie wykształcenie zawodowe i brak rodziny – dopowiada nam podświadomość. Tylko że to bzdury na resorach. Bo alkoholik to ja, ty i ty też. Po co się kryjesz?