Niemcy robotami wykopią odpady radioaktywne. My też tak zrobimy?
Chociaż Niemcy zamknęli swoje wszystkie elektrownie jądrowe na cztery spusty, to dalej mają kłopot z odpadami radioaktywnymi. Teraz do usunięcia ich części opracowują system zdalnego sterowania. Za to w Polsce cały czas nie mamy wyznaczonej lokalizacji dla takiego składowiska.

Niemiecka firma inżynieryjna Bilfinger i instytut badawczy Fraunhofer IOSB pracują nad ramionami robotycznymi, zdalnie sterowanymi, dzięki którym możliwe będzie wydobycie odpadów radioaktywnych z kopalni Asse II w Dolnej Saksonii. Chodzi o 126 tys. beczek, zakopanych głęboko pod ziemią. Wszystko przez nieprzewidywalne warunki oraz wilgoć i sól, które niszczą te pojemniki. Dlatego część beczek może być już uszkodzonych i przy ich wydobywaniu trzeba zachować szczególną ostrożność. Eksperci uważają, że ten projekt może być znaczący dla przyszłych strategii oczyszczania po pożarach w elektrowniach jądrowych na całym świecie.
Odpady radioaktywne i robot-koparka
Niemcy odpady radioaktywne z kopalni Asse II chcą wydobyć za pomocą robotyczne koparki, która ma ramiona chwytające, narzędzia tnące i specjalne łyżki nadające się do pracy pod ziemią. Firma Bilfinger podkreśla, że celuje w maszyny, które „działają niezawodnie nawet w ekstremalnych warunkach”. Ale największym wyzwaniem, zdaniem inżynierów, jest system zdalnego sterowania. Nie jest tajemnicą, że ma tutaj być stosowana kinematyka odwrotna. Operatorzy wskazują na miejsce umieszczenia tego narzędzia, a maszyna sama wybiera najbardziej optymalną ścieżkę.
Na razie cała operacja testowana jest za pomocą cyfrowego bliźniaka takiej robotyczne koparki. Dzięki temu można symulować ruchy, obciążenia i potencjalne błędy. Bo tutaj nie ma miejsce na pomyłki. Dla pewności firma Bilfinger buduje też środowisko testowe, żeby jak najlepiej oddać nieprzyjazne warunki solne w tej kopalni. Ma to zbliżyć Niemców do szczęśliwego finału wydobycie tych odpadów. Wszak dezycję w tej sprawie podjęto już 15 lat temu.
Jednocześnie rozwijana jest wiedza specjalistyczna, która może mieć ogromne znaczenie również w innych obszarach zastosowań – takich jak dekontaminacja czy prace konserwacyjne w trudno dostępnych lub niebezpiecznych obszarach - czytamy na stronie instytutu badawczego Fraunhofer IOSB.
Co ze składowiskiem odpadów radioaktywnych w Polsce?
Na pytanie: gdzie Polska będzie składować swoje odpady radioaktywne, po uruchomieniu w 2036 r. pierwszego reaktora - cały czas nie ma odpowiedzi. Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych w Różanie pęka w szwach i trzeba znaleźć nowe miejsce, zanim nasza nadmorska elektrownia jądrowa w Choczewie rozpocznie pracę.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska nabór chętnych do tego gmin pierwszy raz zorganizowało do 15 listopada 2023 r. Samorządy terytorialne były kuszone coroczną dopłatą z budżetu państwa w wysokości 400 proc. dochodów z tytułu podatku od nieruchomości znajdujących się na terenie gminy, ale nie większych niż 10,5 mln zł.
Więcej o odpadach przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Ale nikt się nie zgłosił. Przedłużenie terminu naboru do 30 czerwca 2024 r. też nic nie dało. W grudniu 2024 r. już Ministerstwo Przemysłu (ten resort na pewien czas przejął takie kompetencje) stwierdziło, że kolejnych naborów już nie będzie.
Ze względu na brak pozytywnego efektu prowadzonych wcześniej działań, Ministerstwo Przemysłu podjęło działania mające na celu wskazanie potencjalnej lokalizacji - informował wtedy Tomasz Głogowski, ówczesny rzecznik prasowy resortu przemysłu.
Na razie jest tak, że Ministerstwa Przemysłu w strukturze rządu już nie ma i dalej nie wiadomo, gdzie będzie nasze składowisko odpadów radioaktywnych.



















