Koniec przestawiania czasu? Wyjaśniamy, co się stało w Brukseli
W ten weekend znowu przestawiamy zegarki. Ten anachronizm miał zniknąć dawno temu, ale kraje Unii Europejskiej nadal się nie dogadały w tej sprawie. Na razie zmiany czasu zostają, ale warto wiedzieć, że w ostatnich miesiącach coś się ruszyło w tej kwestii.

Temat wraca co pół roku i za każdym razem budzi emocje. W sieci znów można napotkać się na informacje, że w marcu nastąpi ostatnia zmiana czasu. To nie do końca prawda. Wciąż nie ma ostatecznej decyzji w tej sprawie, a do porozumienia na poziomie Unii Europejskiej jest nadal daleko. Na szczęście coś się w końcu ruszyło po długich miesiącach zastoju.
Po co nam zmiana czasu?
Pomysł odejścia od przestawiania zegarów pojawił się już osiem lat temu. W 2018 r. po szerokich konsultacjach społecznych Komisja Europejska zaproponowała rezygnację z przestawiania zegarków. Rok później europosłowie poparli ten kierunek. Potem jednak proces wyhamował, bo uwagę państw członkowskich zajęły inne sprawy, w tym pandemia.
Od początku było jasne, że ewentualna zmiana musi objąć całą Unię jednocześnie. W przeciwnym razie powstałby chaos, szczególnie w transporcie i gospodarce. Właśnie brak porozumienia między krajami sprawił, że projekt utknął. Każde państwo ma inne oczekiwania i obawy, co utrudnia osiągnięcie wspólnego stanowiska.
Nowy impuls pojawił się jesienią zeszłego roku podczas debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Komisarz UE ds. transportu Apostolos Tzitzikostas stwierdził, że obecny system nie spełnia już swojej roli. Podkreślił, że jest uciążliwy dla obywateli i może mieć negatywny wpływ na zdrowie. W lutym Komisja Europejska postanowiła przeprowadzić nowe badanie, które uwzględni zmiany z ostatnich lat, takie jak kryzys energetyczny czy nowe nawyki po pandemii. Wyniki mają być gotowe do końca roku.
Więcej wiadomości na temat prawa można przeczytać poniżej:
Do przyspieszenia prac przyczyniły się też działania niektórych państw. Hiszpania, wspierana m.in. przez Polskę i Finlandię, naciska na zakończenie zmian czasu. Premier Pedro Sanchez jesienią otwarcie stwierdził, że obecny system nie ma sensu i powinien zostać zniesiony jak najszybciej. Zmiana czasu kiedyś miała uzasadnienie ekonomiczne, ale od dawna to już przeżytek.
Czas letni na stałe?
Jak wyglądałby stały czas letni w praktyce? Zimą dzień kończyłby się później – na północnym wschodzie Polski około 16.00, a na południowym zachodzie bliżej 17.00. Rano byłoby jednak dłużej ciemno: na południowym wschodzie świtałoby około 8.00, a na północnym zachodzie kraju nawet około 8.45. Dla jednych to dłuższa aktywność na zewnątrz po pracy czy szkole, dla innych – trudniejszy początek dnia.
Największa przeszkoda nadal tkwi w Radzie Unii Europejskiej. Kraje członkowskie nie mogą uzgodnić, który czas miałby obowiązywać na stałe - letni czy zimowy. Obawy dotyczą rozbieżności między państwami i wpływu na rynek. Dopóki nie zapadnie wspólna decyzja, obowiązuje dotychczasowa dyrektywa.
Na razie harmonogram pozostaje bez zmian. Z soboty na niedzielę 29 marca przestawiamy zegarki na czas letni, natomiast 25 października wrócimy do zimowego. Realnie najwcześniej przyszły rok może przynieść przełom.



















