Obecne upały wcale nie są dowodem na galopujące zmiany klimatu i postępujące globalne ocieplenie. W Polsce już tak nieraz ciepło było, więc po co ten cały raban? Trzeba zdawać sobie sprawę, że to nie jest żaden naukowy spór. Tu chodzi o rzecz znacznie bardziej banalną: wybory do parlamentu i po prostu władzę. Koszty nie grają żadnej roli.

Obecna fala upałów z temperaturami rzędu 40 st. C zmniejszy do minimum liczbę tych, którzy ze zmian klimatu i globalnego ocieplenia drwią i kpią, nazywając je, na potrzeby polskich podziałów - klimatyczną ideologią. Ci zaś, którzy ją „wyznają” to lewacy, komuniści i najgorsza swołocz ekologiczna, która chce na tym zarobić. Nie brakuje takich publicystów i dziennikarz, ale przodują w tym w Polsce politycy. Wiecie, sprytny polityk to takie „zwierzę”, które swoich prawdziwych poglądów raczej nie pokazuje wszem i wobec. Nie o to przecież w tej grze o władzę chodzi.
Górą jest ten - i dotyczy to każdej szerokości geograficznej - który wyczuje społeczne nastroje i zacznie je po prostu wszelkimi możliwymi kanałami przekazu powielać. Przykład? Prawo i Sprawiedliwość (PiS), w drodze do odzyskania władzy, postanowiło bronić polskiego węgla i górników. Bo to przecież, licząc ich rodziny i też tych zatrudnionych w firmach okołogórniczych, cały czas elektorat, który może zrobić różnicę. Dołączą się najbardziej zaciekli konserwatyści i już się z tego robi całkiem niezła grupa, którą - na potrzeby dobrze wstawionego krzyżyka na kartach wyborczych - można manipulować do woli. I stąd od kandydata PiS na premiera usłyszeliśmy takie a nie inne słowa.
Nie mamy żadnego Zielonego Ładu, żadnych „OZE-sroze” dofinansowanych z dopłat. My mamy nasz miks węglowy, mamy nasze bogactwa naturalne i wara nam od nich - stwierdził w marcu br. Przemysław Czarnek, który sam ma na swoim dachu położone panele fotowoltaiczne.
Populizm, hipokryzja i amnezja w jednym
Ale to wcale nie jest tak, że Czarnek ma za długi jęzor i chlapnął niepotrzebnie. Tak duże i dobrze zorganizowane partie, jaką jest PiS najważniejsze swoje działania bardzo precyzyjnie kalkulują. Zlecają badania opinii publicznej i m.in. na ich podstawie wnioskują, co teraz konkretnie Polaków „grzeje”. Dlatego, po wyjątkowo mroźnej zimie, przyszedł czas na ataki na „OZE-sroze”. Parę miesięcy później w bardzo podobną melodię zagrał szef szefów polskiej prawicy, czyli prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Sprawa dwutlenku węgla i to twierdzenie, że człowiek wpływa na zmiany klimatu, to są twierdzenia, które dziś, można powiedzieć, używając języka nauki, zostały już przez naukę sfalsyfikowane. To znaczy udowodniono, że są nieprawdziwe - stwierdzi na początku czerwca Kaczyński.
Zdaniem szefa PiS nie pierwsze to zmiany klimatu i też pewnie nie ostatnie w liczonej miliardami lat historii naszej planety. Nie może więc przekładać się na przedsięwzięcia, „które duszą gospodarkę, duszą gospodarstwa domowe i Polskę”. Przy okazji wyszła jeszcze jedna cecha charakterystyczna polityków (ponownie: wszystkich, niezależnie od barw politycznych, tak po prostu mają). Chodzi o hipokryzję połączoną amnezją.
Dzisiaj świat gna z niewiarygodną prędkością. Wiadomości i newsy potrafią znikać z centrum percepcji odbiorców nawet po kilku minutach. A co dopiero po latach, prawda? Dlatego PiS zgrabnie przemilcza, że w latach 2015–2023 zamknięto w sumie 14 kopalni. A to się ze strony Polski zgodził na Zielony Ład, który zmiany klimatu traktuje bardzo poważnie? To był premier Mateusz Morawiecki, obecnie wiceszef PiS, który teraz sprytnie kręci się wokół swojej, nowej partii, żeby tak ugrać dla prawicy jak najwięcej głosów. Potem przecież można się pod niejednym stolikiem dogadać, nikt się nie będzie szyldów partyjnych czepiać.
Atak na zmiany klimatu w Polsce po prostu popłaca
PiS doskonale zdaje sobie sprawę, że atakując zmiany klimatu i globalne ocieplenie trafia na podatny grunt. Nie chodzi wcale o wysyp w trakcie tych rekordowych upałów wypowiedzi, które mają nas przekonywać, że w temperaturze w okolicach 40 st. C w Polsce nie ma nic dziwnego. Żyję już na tym świecie ponad 50 lat i wiem, że to bzdury na sporych resorach. Jak byłem dzieckiem, to lato z temperaturą na poziomie 30 st. C było uznawane za mega upalne i bardzo udane. I było jednak dosyć rzadkie. A 40 st. C mogłem sobie wyobrażać, jak czytam na przykład „W pustyni i w puszczy”.
Więcej o zmianach klimatu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Ale takie idiotyczne komunikaty, o tym, że mamy właśnie lato, które w historii naszego kraju wcale niczym się nie wyróżnia, to wyłącznie socjotechnika, które ma za zadanie zasiać ziarno niepewności, jeżeli chodzi o zmiany klimatu. Główny atak ma inne źródło. Jak pokazują dane Eurobarometru z 2024 r., aż 52 proc. Polaków zgadza się ze stwierdzeniem, że zmiany klimatu wynikają głównie z naturalnych cykli, a nie działalności człowieka. Zajmujemy w tym względzie pierwsze miejsce w UE, gdzie średnia 27 państw wynosi 35,4 proc. Po drugiej stronie tej tabeli znajdują się Finowie (14 proc.), Holendrzy (17 proc.), czy Maltańczycy i Duńczycy (po 22 proc.).
Czyli średnio co drugi Polak twierdzi, że zmiany klimatu to naturalna kolej rzeczy i nie ma sensu o to kruszyć żadnych kopi. I o to w tym wszystkim chodzi. Wyobraźmy sobie, że połowa naszych rodaków uważa na przykład, że leworęczni nie powinni głosować w wyborach parlamentarnych. Nie bo nie. Wiecie, co wtedy byście usłyszeli od polityków stawiających zawsze na pierwszym miejscu na populizm? Nawet od tych, którzy sami tylko lewą ręką są w stanie zrobić większość czynności, a prawą mają mniej zgrabną? Właśnie taki jest mechanizm obecnego ataku na zmiany klimatu i globalne ocieplenie, 40-stopniowy upał w niczym tutaj nie przeszkadza.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.