Przyjęte przez Parlament Europejski regulacje w sprawie nowych technik modyfikacji genetycznej roślin mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Pierwsi akcentują możliwość upraw bardziej dostosowanych do otaczającej nas rzeczywistości, a drudzy zwracają uwagę na prawo wyboru konsumenta.

Parlament Europejski zgodził się na procedury umożliwiające precyzyjną modyfikację genetyczną roślin. Zdaniem autorów tych regulacji od teraz rośliny będą klasyfikowane według ich ostatecznych cech genetycznych, a nie na podstawie procedury zastosowanej do ich opracowania. Przeciąganie legislacyjnej liny w tej sprawie trochę zajęło czasu, przepisy dotyczące nowych technik modyfikacji genetycznej (NGT) pochodzą z wniosku Komisji Europejskiej z 2023 r.
Co stoi za nowym prawem? Obawy przed zmianami klimatu i coraz bardziej agresywnymi szkodnikami roślin. Na czym polega NGT? Nie chodzi o dodawanie nowych genów, tylko o ich modyfikację za pomocą CRISPR, czyli nagrodzonego Nagrodą Nobla narzędzia do edycji genów. Oczekuje się, że przyjęte przez Parlament Europejski regulacje w pełni zaczną obowiązywać od 2028 r.
Parlament Europejski i modyfikacja genów
Pomimo że Parlament Europejski zdecydował się na przyjęcie bardziej konserwatywnych przepisów prawa w sprawie modyfikacji genów, to i tak nie zabrakło krytyków w sprawie tego kroku legislacyjnego.
To czarny dzień dla obywateli Europy. Decydenci UE, od ministrów rolnictwa po parlamentarzystów z Europejskiej Partii Ludowej i skrajnej prawicy na czele, postanowili przedłożyć zyski kilku gigantów biotechnologicznych nad prawa tych, którzy nas karmią, nad nasze prawa jako konsumentów i nad ochronę przyrody - twierdzi Mute Schimpf, działaczka na rzecz żywności w Friends of the Earth Europe (FoEE).
Ale nie wszyscy podzielają taką opinię. Matin Qaim, profesor ekonomii rolnej na Uniwersytecie w Bonn w Niemczech, w rozmowie z serwisem dw.com przekonuje, że Parlament Europejski mógł być w tym względzie jeszcze odważniejszy.
Kwestie akceptacji społecznej doprowadziły do kosztownych i długotrwałych procedur regulacyjnych dla transgenicznych upraw GMO, nie dlatego, że te uprawy są naprawdę niebezpieczne, ale dlatego, że aktywiści anty-GMO zdołali przedstawić je jako niebezpieczne w opinii publicznej - uważa naukowiec.
Potrzeba przejrzystości i weryfikacji
Z kolei Detlef Weigel, dyrektor wydziału biologii molekularnej w niemieckim Instytucie Biologii im. Maxa Plancka, przekonuje, że Parlament Europejski podążył w dobrym kierunku.
Ważne jest jednak, aby kategorie te pozostały naukowo uzasadnione, przejrzyste i weryfikowalne. Potrzebujemy regulacji, które będą uzasadnione naukowo, proporcjonalne i wykonalne w praktyce - zaznacza w rozmowie z DW.
Więcej o Parlamencie Europejskim przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Zwolennicy takiej modyfikacji genetycznej roślin podkreślają, że dzięki niej nowe uprawy będą bardziej wydajnie. To z kolei pomoże rolnikom na lepsze przygotowanie się na przyspieszające zmiany klimatu. Możliwa będzie uprawa roślin na przykład bardziej odpornych na suszę czy choroby. Przeciwnicy przyjętych przez Parlament Europejskich przepisów akcentują zaś brak mechanizmów śledzenia i etykietowania.
Konkretnie oznacza to, że rolnicy, konsumenci i przetwórcy żywności utracili prawo wyboru żywności, którą chcą uprawiać, kupować i spożywać, ponieważ nowe GMO będą przed nimi ukrywane - twierdzi FOEE.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.