Koniec zakupowego boomu. Rolnictwo mocno to odczuje
Raport Agroskop pokazuje, że po inwestycyjnym boomie polskie rolnictwo weszło w fazę chłodnej kalkulacji. Mimo drożejących nawozów i presji cenowej w produkcji roślinnej stabilna sytuacja w hodowli pozwala uniknąć załamania rynku.

Najnowsza edycja raportu Agroskop przygotowywanego przez Erste Leasing pokazuje, że sektor mierzy się dziś z presją niskich cen w dużej części produkcji roślinnej, ochłodzeniem klimatu inwestycyjnego po dobrym 2025 roku i większą ostrożnością zakupową.
Według prognoz Ministerstwa Finansów realny PKB ma wzrosnąć w tym roku o 3,6 proc., podobnie jak w 2025 roku. Jednocześnie wstępny odczyt GUS za marzec 2026 wskazuje inflację na poziomie 3 proc. r/r, wobec 2,4 proc. w grudniu 2025.
Stopa bezrobocia wzrosła do 6,1 proc. w marcu 2026, a bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej w kwietniu 2026 wyniósł -14,1, wobec -9,9 na koniec 2025 roku. To pokazuje, że mimo utrzymującego się wzrostu gospodarczego otoczenie makroekonomiczne pozostaje niejednoznaczne.
Najbardziej czytelnym wskaźnikiem tej zmiany jest koniunktura w rolnictwie. Rolnictwo, ze względu na zależność od cen światowych, pogody, polityki handlowej i programów wsparcia, należy do sektorów szczególnie wrażliwych na zmiany otoczenia - mówi Piotr Domagała, dyrektor ds. rozwoju sektora rolnego w Erste Leasing.
W pierwszym kwartale 2026 roku wskaźnik koniunktury SGH spadł z -14,3 do -26,9 pkt. To najniższy poziom od czasu wybuchu wojny w Ukrainie. Analitycy Erste Leasing wskazują też, że sam wskaźnik przychodów spadł do najniższego poziomu od 2009 roku. Innymi słowy: na początku 2026 roku rolnicy nie tylko mniej optymistycznie patrzyli w przyszłość, ale też słabiej oceniali swoją bieżącą sytuację dochodową.
Czas na oddech po inwestycyjnym boomie
Wyniki Erste Leasing wskazują, że wynik spółki w obszarze rolnictwa po pierwszym kwartale 2026 roku wyniósł 260,34 mln zł, co oznacza, że był o ponad 1/4 niższy niż rok wcześniej. To oczywiście spadek zauważalny i istotny, ale wymagający szerszego kontekstu - wyjaśnia Piotr Domagała, dyrektor ds. rozwoju sektora rolnego w Erste Leasing.
Jego zdaniem rok 2025 był okresem bardzo silnej aktywności inwestycyjnej, wspieranej przez końcówkę Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2014–2020 i terminy realizacji inwestycji w jego ramach.
Z tej perspektywy początek 2026 roku można odczytywać nie tylko jako schłodzenie, ale również jako etap korekty po wyjątkowo mocnym okresie inwestycyjnym. Już w poprzednich raportach sygnalizowaliśmy, że bierzemy pod uwagę dokładnie taki scenariusz - uważa Piotr Domagała.
Według Agroskopu jest to szczególnie widoczne na rynku maszyn rolniczych. W całym 2025 roku wartość finansowania zakupu nowych ciągników wzrosła do 10 658 sztuk, co oznacza wzrost o 24,9 proc. r/r. Już sam ten wynik pokazuje skalę wcześniejszego ożywienia.
Początek 2026 roku przyniósł wyhamowanie, do końca marca sprzedano 1 895 nowych ciągników wobec 2 260 w roku poprzednim, czyli o 16,2 proc. mniej. Spadki dotyczą również rynku wtórnego: sprzedaż ciągników używanych do końca marca wyniosła 5 567 sztuk wobec 6 459 rok wcześniej, czyli o 13,8 proc. mniej. Nie opisuje to jednak rynku spadającego z niskiego poziomu do jeszcze niższego, lecz rynek, który po okresie gwałtownego przyspieszenia wszedł w fazę schłodzenia.
W praktyce oznacza to, że część gospodarstw zrealizowała większe inwestycje wcześniej, a kolejne decyzje będą prawdopodobnie silnie uzależnione od nowych programów wsparcia i bieżącej rentowności poszczególnych kierunków produkcji - twierdzi Piotr Domagała.
Rolnicy inwestują ostrożniej, ale nie ma mowy o załamaniu
Badanie koniunktury w rolnictwie SGH pokazuje, że mimo kwartalnego pogorszenia wskaźniki inwestycji w maszyny, urządzenia, budynki i budowle nie wróciły do najniższych poziomów obserwowanych po załamaniu inwestycji w 2022 roku.
W przypadku inwestycji w budynki i budowle poziom aktywności utrzymuje się zdecydowanie powyżej średniej długoterminowej, a w inwestycjach w maszyny i urządzenia mimo korekty nadal widać trend odbudowy względem najtrudniejszego okresu sprzed kilku lat. Można to odczytywać jako sygnał, że zdolność inwestycyjna części gospodarstw nie tyle zniknęła, ile weszła w ostrożniejszą fazę.
Największe wyzwania w obecnym układzie dotyczą produkcji roślinnej, przede wszystkim zbóż i kukurydzy. Na początku 2026 roku ceny skupu pszenicy utrzymywały się zwykle w okolicach 770–780 zł/t, jednak napięcia geopolityczne dały rynkowi impuls do wzrostu i obecnie cena oscyluje bliżej 800 zł/t.
Podobnie w przypadku kukurydzy: po wcześniejszej stabilizacji w przedziale 730–760 zł/t ceny również przesunęły się w okolice 800 zł/t. Na tle ostatnich lat nadal są to jednak poziomy relatywnie niskie. Presja cenowa utrzymuje się ze względu na wysoką podaż światową, bardzo dobre zbiory oraz wzrost produkcji u głównych graczy. Dla wielu producentów oznacza to walkę o utrzymanie opłacalności i większą ostrożność inwestycyjną.
To z kolei ma znaczenie nie tylko dla rolnictwa, ale też dla całej gospodarki. Gdy sektor rolny ogranicza tempo inwestycji i nabiera ostrożności względem finansowania zakupów, wpływa to na popyt w łańcuchach dostaw od dealerów maszyn, przez firmy usługowe, po rynek usług finansowych i leasingu. Z drugiej strony niższe ceny zbóż mają też drugi, mniej oczywisty efekt: obniżają koszty pasz, co z kolei jest korzystne dla części produkcji zwierzęcej.
Drobiarstwo i hodowla bydła odporne na rynkowe zawirowania
Raport Erste Leasing wskazuje, że relacja cen skupu do cen pasz pozostaje najkorzystniejsza spośród wszystkich grup hodowli zwierzęcej. Jednocześnie podaż ogranicza spadające pogłowie, co wspiera poziom cen. Z perspektywy rynku oznacza to, że bydło mięsne stanowi dziś jeden z najlepiej rokujących kierunków produkcji zwierzęcej, co pozwala traktować ten segment jako jeden z jaśniejszych i stabilniejszych punktów w obecnym otoczeniu.
Podobnie wygląda sytuacja w kategorii drobiu. Ceny skupu kurcząt rzeźnych utrzymują się na dość wysokim poziomie około 5 - 5,20 zł/kg, przy utrzymującym się od początku roku trendzie wzrostowym. Sam drób pozostaje jednym z najtańszych źródeł białka dla konsumentów, co wspiera popyt.
To ważne z punktu widzenia całej gospodarki i popytu krajowego - wrażliwość cenowa gospodarstw domowych sprawia, że popyt kieruje się ku segmentom oferującym konsumentowi relatywnie korzystną cenę - wspomina Piotr Domagała.
W jego ocenie ryzyko stanowi wciąż oczywiście ptasia grypa, ale nowy raport pokazuje tu bardziej zniuansowany obraz: w pierwszych trzech miesiącach 2026 liczba przypadków była o około 15 proc. niższa niż rok wcześniej, choć jednocześnie wzrosła liczba drobiu w ogniskach. Popytowe podstawy tego segmentu są wciąż stabilne.
Więcej wiadomości na temat rolników można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Rynek rolny w 2026 roku pod wpływem drożejących nawozów i paliw
W 2026 roku ARiMR planuje kolejne nabory w ramach Krajowego Planu Strategicznego, w tym premie dla młodych rolników oraz inwestycje w OZE, efektywność energetyczną i dobrostan zwierząt. To ważne nie tylko dla samego sektora agro, ale także dla całej gospodarki, bo nowe inwestycje w gospodarstwach przekładają się na popyt na maszyny, technologie, usługi, finansowanie i rozwój lokalnych łańcuchów dostaw.
Jednocześnie nie można pominąć ryzyk zewnętrznych. Analitycy Erste Leasing wskazują na przedłużające się napięcia w rejonie Zatoki Perskiej, które już przekładają się na wzrost cen paliw i nawozów azotowych. W nowej wersji raportu widać to wyraźniej niż wcześniej: od początku 2026 cena saletry amonowej wzrosła z około 1720 zł/t do 1920 zł/t, czyli o około 11,6 proc., rosną także ceny nawozów wieloskładnikowych.
Istotne pozostają także nowe warunki handlowe z Ukrainą oraz umowa z krajami Mercosur, które mogą wzmocnić presję konkurencyjną na unijnym rynku. To ważne zastrzeżenie: choć utrzymuje się wzrost gospodarczy, sektor rolny pozostaje szczególnie wrażliwy na impulsy zewnętrzne, które mogą szybko zmieniać perspektywę.
Najuczciwszy wniosek jest taki, że polska gospodarka weszła w nowy rok z utrzymującym się wzrostem, ale otoczenie makroekonomiczne jest bardziej skomplikowane niż jeszcze kilka miesięcy temu. Z perspektywy podmiotu finansującego rynek oznacza to wejście w etap, w którym decyzje inwestycyjne będą prawdopodobnie mniej spontaniczne, ostrożniejsze, oparte na kalkulacji i prognozie opłacalności, analizie kondycji konkretnych gospodarstw oraz dostępności wsparcia w kolejnych kwartałach - podkreśla Domagała.
I dodaje, że rolnictwo pozostaje pod presją, szczególnie w znacznej części produkcji roślinnej, a po wyjątkowo mocnym 2025 roku ograniczyło tempo inwestycji. Jednocześnie nowy Agroskop nie przynosi obrazu jednoznacznego osłabienia całego rynku.
Lepsze warunki w wybranych segmentach produkcji zwierzęcej, utrzymujący się wzrost gospodarczy i dostępne instrumenty wsparcia pozwalają mieć nadzieję, że mówimy raczej o okresie korekty niż o długoterminowym załamaniu rynku - podsumowuje Piotr Domagała, dyrektor ds. rozwoju sektora rolnego w Erste Leasing.



















