Pogodowy potwór wraca. Upały najsilniejsze od 155 lat
Pamiętacie upalne lato z 2024 r.? Spowodowało je zjawisko zwane El Niño. A teraz ma być rekordowo ciepłe, co wpłynie na globalny system pogodowy i podkręci zmiany klimatu. Do rekordów temperatur i wywołanych nimi suszami mogą dołączyć intensywne opady i burze.

El Niño jest naturalnym, okresowym zjawiskiem atmosferycznym, które polega na ponadprzeciętnych temperaturach wód w środkowej i wschodniej strefie równikowej Pacyfiku. Ma to bardzo duży wpływ na tropikalne wzorce opadów i ciśnienia, jednocześnie przenikając do średnich szerokości geograficznych. Teraz jednak mamy mieć do czynienia z rekordowym El Niño, cieplejszym od jakiegokolwiek wcześniej na przestrzeni ostatnich 155 lat. Mówi się o pogodowym potworze.
Zmiany klimatu mogą przez to jeszcze bardziej przyspieszyć. Dlatego eksperci coraz częściej używają nazwy Super El Niño, które jest naukowo rozpoznawane, gdy anomalie temperatury powierzchni morza w przekraczają próg +2,0 st. C lub więcej powyżej średniej długoterminowej. Obecne modele wskazują na anomalie przekraczające nawet +4,5 st. C.
Zmiany klimatu zaczną być kwestią życia lub śmierci
Ostatnie trzy zjawiska zwane Super El Niño miały miejsce w latach 2015/16, 1997/98 i 1982/83. Teraz zmiany klimatu mają być coraz bardziej odczuwalne. Mamy oczekiwać nie tylko wzrostu globalnego ocieplenia, ale też masowych powodzi, dotkliwych susz i znacząco zmienionych tras burz, które mogą wpłynąć na całą planetę. Prawdziwy szczyt El Niño następuje jesienią i zimą, ale z jego konsekwencjami możemy mierzyć się przez cały 2027 r.
Spustoszenie, jakie El Niño spowoduje, prawdopodobnie przynosząc kolejny najgorętszy rok w 2027 r., będzie druzgocące dla wielu rolników i będzie kwestią życia lub śmierci dla zdecydowanie zbyt wielu osób - przestrzega Gareth Redmond-King z brytyjskiego think tanku Energy & Climate Intelligence Unit, cytowany przez The Guardian.
Już teraz, jak wskazują modele meteorologiczne, tropikalny Atlantyk staje się chłodniejszy, podczas gdy północno-wschodni Pacyfik staje się cieplejszy. A jakie konsekwencje mogą być Super El Niño dla Europy i Polski? Przeprowadzone analizy wskazują na schemat pogodowy ze strefą wysokiego ciśnienia i na kopułę cieplną nad centralną i zachodnią częścią kontynentu, co odpowiada prognozie opadów poniżej normy dla centralnej, zachodniej i północno-zachodniej części Europy. Temperatury powyżej normy zlokalizowane są bardziej w centralnej i północnej części.
Wynika to z faktu, że obszary niskiego ciśnienia znajdują się na północnym Atlantyku i w zachodniej części Morza Śródziemnego - informuje serwis severe-weather.eu.
A takie położenie stref niskiego ciśnienia powoduje również napływ wilgoci do części zachodniej i północno-zachodniej, a także zmienną pogodę jesienną. Powinniśmy się więc przygotować na wzmożone opady deszczu w regionach południowych, południowo-centralnych i południowo-wschodnich Europy.
Możemy być świadkami dodatkowej presji na cenę gazu
Wielu ekspertów już teraz mówi o „Kodzie Czerwonym” dla globalne atmosfery. Ale wychodzi przy okazji też na to, że powinnismy się przygotować nie tylko na pogodowe anomalie i przyspieszone zmiany klimatu. O co chodzi? O konsekwencje energetyczne, które tylko mogą pogłębić chaos wywołany blokadą Cieśniny Ormuz i też napędzić dalszy wzrost ceny ropy i gazu.
Gdy nastąpi El Niño, w Kanale Panamskim mogą wystąpić opady deszczu, a sam Kanał może być bardziej suchy niż zwykle - zwraca uwagę w rozmowie z Montel Klaas Dozeman, analityk ds. energii w Brainchild Commodity.
Więcej o zmianach klimatu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Przez to zwiększą się koszty frachtu i skomplikuje się gazowa logistyka. W konsekwencji na tym morskim szlaku handlowym utworzyć może się kolejka stanów z LNG, pierwotnie kierowanych do Azji. A wtedy taki rozwój sytuacji może skusić amerykańskich eksporterów do przekierowywania tych ładunków krótszą drogą do Europy. Zdaniem analityków taka kontynentalna rywalizacja na dostawy gazu z pewnością wywołałaby dodatkową presję na cenę błękitnego paliwa.
Poziomy zapasów są niskie, a ryzyko, że Europa będzie miała poważne problemy z dostawami gazu następnej zimy, jest wysokie, zwłaszcza jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, a Europa i Azja będą miały ciepłe lato, co dodatkowo ograniczyłoby zapasy - twierdzą analitycy europejskiej firmy handlowej Mind Energy.
Obecnie średnie wypełnienie magazynów gazu w Europie (stan na 2 czerwca) jest na poziomie ok. 40 proc. - najniższym od lat. Na początku czerwca 2025 r. to było prawie 49 proc.; w 2024 r. o tej porze - ok. 70 proc.; w 2023 r. - ok. 69 proc.; a w 2022 r. - ok. 47 proc.



















