REKLAMA

Zarobki Polaków. Ekonomiści ziewają, sprzedawcom i kelnerom puszczają nerwy

Najnowsze dane o wynagrodzeniach pokazują dwa światy. W jednym pensje przebijają 20 tys. zł, w drugim – i to aż dla 2/3 (!) pracujących – abstrakcją pozostaje nawet te przeciętne 9 tys. zł pokazane przez GUS. Na tym właśnie polega pułapka średniej krajowej.

Zarobki Polaków. Ekonomiści ziewają, sprzedawcom i kelnerom puszczają nerwy
REKLAMA

Najnowsze dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu za luty 2026 r. nie wywołały większego poruszenia wśród ekonomistów. O ile ton komentarzy wskazuje na pewne różnice w postrzeganiu obecnej sytuacji, o tyle same dane GUS, obrazujące, co ważne, jedynie wycinek sytuacji na rodzimym rynku pracy – ograniczony do sektora przedsiębiorstw zatrudniających 10 lub więcej osób (choć i tak nie wszystkich), czyli obejmujący ok. 6,5 mln osób (wobec ok. 15 mln pracujących w całej polskiej gospodarce) – nie podniosły rodzimym ekspertom ciśnienia.

REKLAMA

Temperatura rynku pracy

Dla jednych 6,1-proc. wzrost wynagrodzeń przy spadku zatrudnienia o 0,8 proc. jest dowodem na wzrost stabilności na rynku pracy (mBank), dla innych – chłodnym na nim powiewem (Pekao).

Ale generalnie – nuda.

REKLAMA

„W lutym na polskim rynku pracy działo się niewiele” – przyznają ekonomiści PKO BP.

Z lotu ptaka, czyli z perspektywy makro, lutowe dane, choć nieco słabsze od przewidywanych, rzeczywiście niewiele wnoszą nowego: wynagrodzenia rosną, choć coraz wolniej, zatrudnienie zaś od dawna spada (w stabilnym tempie 0,7-0,9 proc. w ujęciu rocznym).

REKLAMA

Diabeł lubi niuanse

Ciekawiej robi się jednak, kiedy przyjrzymy się szczegółom gusowskich danych z nieco innej perspektywy. Okazuje się, że w ostatnich 12 miesiącach z sektora przedsiębiorstw ubyło 53,4 tys. etatów.

Mało? Mniej więcej tyle osób pracuje w Opolu.

W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat polski sektor przedsiębiorstw zubożał już o prawie 113 tys. etatów, przez trzy lata ubyło ich prawie 130 tys.

REKLAMA

Tymczasem na początku 2026 r. w całym województwie opolskim w sektorze przedsiębiorstw było 104 tys. etatów, w Lubuskiem – 121,2 tys., na Warmii i Mazurach – 122,3 tys. I z każdym miesiącem liczby te topnieją.

Wynagrodzenia. Komu rosną najszybciej?

Odwrotnie jest z zarobkami. Te w sektorze przedsiębiorstw rosną, choć nie tak szybko, jak jeszcze kilka-kilkanaście miesięcy temu. Wtedy dwucyfrowe wzrosty („ciągnięte” przez skokowo – i często – rosnącą płacę minimalną) były stałym elementem krajobrazu rodzimego rynku pracy. Ale to już było (ekonomiści nie przesądzają wprawdzie, że „nie wróci więcej”, choć jeśli nawet – nie nastąpi to szybko).

REKLAMA

Na pierwszy rzut oka nie widać powodów do narzekania na wynagrodzenia, skoro w ciągu ostatnich trzech lat urosły – w zależności od branży – od 10 proc. do grubo ponad jednej trzeciej. Z powyższej ilustracji wynika, że przez ostatnie trzy lata najszybciej rosły pensje m.in. instruktorów fitness, animatorów, muzealników, a także etatowych aktorów i muzyków, czyli ludzi kultury i rozrywki. Po piętach depczą im m.in. hydraulicy, kierowcy śmieciarek, laboranci, inżynierowie środowiska, hydrolodzy czy pracownicy oczyszczalni ścieków, którzy należą do sekcji pod oficjalną nazwą Dostawa wody: gospodarowanie ściekami i odpadami; rekultywacja. Ich wynagrodzenia rosły zresztą najszybciej w ostatnich 12 miesiącach (zwiększyły się o prawie 10 proc.).

REKLAMA

Na trzecim miejscu pod względem dynamiki w ostatnich trzech latach znalazły się natomiast uposażenia pracujących w tzw. Pozostałej działalności gospodarczej. To bardzo zróżnicowana grupa (pamiętajmy jednak, że nie mówimy o najmniejszych firmach, w tym o osobach prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, lecz o przedsiębiorstwach zatrudniających co najmniej 10 pracowników), do której należą np. fryzjerzy, barberzy i groomerzy, kosmetyczki, masażyści, szewcy, ludzie naprawiający pralki, lodówki i telewizory, treserzy, tatuatorzy czy grabarze. Ich wynagrodzenia w ciągu ostatniego roku wzrosły wprawdzie o mizerne 2 proc. (co sugeruje, że po czasie gwałtownych wzrostów dynamika płac wyraźnie wyhamowała), jednak w ujęciu trzyletnim zanotowały skok o ponad jedną trzecią.

Górnicy na (statystycznym) minusie

Na drugim biegunie zestawienia znalazły się, co może być dla niektórych czytelników zaskoczeniem, wynagrodzenia w górnictwie. Wypłaty górników, geologów, inżynierów i innych specjalistów pracujących w branży wydobywczej wzrosły w trzy lata o zaledwie 10 proc., a od lutego 2025 r. nawet spadły. Nie oznacza to jednak, że kopalnie zaczęły ciąć wynagrodzenia swoim pracownikom. W tym przypadku liczy się czas księgowania przez nie wypłat różnych premii i nagród rocznych (np. wypłacanych z okazji Dnia Górnika barbórek czy czternastek), które z różnych przyczyn (np. przedłużających się negocjacji ze związkami zawodowymi) mogą się w poszczególnych latach różnić.

Lepszy obraz tego, jak na tle pozostałych branż wypada górnictwo dają uśrednione dane za okres 12 miesięcy. W takim ujęciu górnicy nie byli wprawdzie w 2025 r. na szczycie płacowej tabeli, ale ich zarobki znacznie odbiegały od przeciętnej – były od niej o ponad połowę wyższe (i o prawie dwie trzecie wyższe od wynagrodzeń w przetwórstwie przemysłowym).

REKLAMA

Górnicy nie mają więc powodów do obaw o swoje uposażenia – mimo że te w lutym statystycznie spadły. Tym bardziej że należą do jedynej w Polsce branży, której udało się (i to nie raz) przekroczyć pułap 20 tys. zł przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Zresztą całkiem niedawno padł rekord: w grudniu 2025 r. przeciętne wynagrodzenie brutto w górnictwie wyniosło 21 430 zł i 22 grosze, co jest jak dotąd najwyższym odczytem odnotowanym w polskiej statystyce.

Płace i statystyka

Ten poziom pozostaje poza zasięgiem przedstawicieli innych branż, nawet w rekordowych dla nich miesiącach. W lutym 2026 r. płace w całym polskim sektorze przedsiębiorstw były o ponad 12 tys. zł niższe od górniczego rekordu – zatrzymały się na 9,14 tys. zł brutto. Oczywiście przeciętnie. Bo i w tym przypadku diabeł tkwi w szczegółach.

REKLAMA

Poza górnikami powodów do narzekania, przynajmniej na tle pozostałych grup zawodowych, nie powinni mieć ani informatycy, programiści, inżynierowie DevOps, analitycy danych czy specjaliści od cyberbezpieczeństwa, których zarobki (ujęte przez statystyków w sekcji Informacja i komunikacja) zwiększyły się przez trzy lata o jedną czwartą (w lutym wyniosły przeciętnie 15,5 tys. zł brutto), ani inżynierowie energetycy, operatorzy bloków energetycznych, elektromonterzy sieci czy dyspozytorzy mocy (sekcja Wytwarzanie i zaopatrywanie w energię), których przeciętne wynagrodzenia przekraczają już 14 tys. zł miesięcznie. Od lutego 2023 r. urosły o prawie 29 proc., co w tym przypadku oznacza wzrost pensji w trzy lata o niespełna 3,2 tys. zł.

W przypadku jednak kelnerów, pokojówek, kucharzy czy hotelowych recepcjonistów, których pensje w tym samym czasie zwiększyły się w ujęciu procentowym podobnie (o 28,4 proc.), podwyżki wyrażone w złotych były o ponad połowę niższe – wyniosły niespełna 1,5 tys. zł.

Panie! Kto tyle zarabia?

Trudno się dziwić kasjerom, pracownikom call center czy ochroniarzom, że przy lekturze medialnych doniesień o średniej krajowej puszczają im nerwy. Dla wielu z nich zarobki przekraczające 9 tys. zł brutto to czysta abstrakcja.

REKLAMA

Lepszy obraz płacowej rzeczywistości szkicują dane dotyczące innego statystycznego miernika – mediany. To tzw. wartość środkowa: w przeciwieństwie do przeciętnego wynagrodzenia, które pokazuje – wrażliwą na odchylenia spowodowane relatywnie nieliczną grupą najlepiej zarabiających – średnią arytmetyczną (dzielimy sumę wszystkich wynagrodzeń przez liczbę wszystkich etatów), mediana dzieli pracujących na dwie równe części (połowa zarabia więcej, połowa – mniej).

Ten wskaźnik jest bliższy rzeczywistości płacowej statystycznego pracownika – tym bardziej że mediana podawana przez GUS powstaje na bazie danych o znacznie liczebniejszej populacji niż liczy sektor przedsiębiorstw (pochodzą z systemów ZUS i obejmują wszystkich pracujących w gospodarce narodowej – także w najmniejszych firmach oraz w sferze budżetowej – w sumie ok. 15 mln, wobec, przypomnijmy, 6,5 mln w sektorze przedsiębiorstw).

I choć dane o medianie wynagrodzeń publikowane są z kilkumiesięcznym opóźnieniem, świetnie pokazują, jaki dystans dzieli ją od przeciętnej.

REKLAMA

We wrześniu 2025 r. (najświeższe dane GUS) połowa pracujących w Polsce zarobiła więcej (a połowa mniej) niż 7 145,33 zł brutto. Tymczasem przeciętne wynagrodzenie wyniosło wtedy 8 649,13 zł – było więc 1,5 tys. zł wyższe od mediany. Mówimy o całej gospodarce narodowej; przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło wtedy 8 750,34 zł, przewyższając medianę jeszcze bardziej – o ponad 1,6 tys. zł.

Dystans dzielący medianę z przeciętnym wynagrodzeniem pokazuje przy okazji, jak duże znaczenie dla tej drugiej miary mają wysokie zarobki osób najlepiej zarabiających – to one ciągną przeciętne płace w górę. W statystyce takie zjawisko nosi nazwę asymetrii prawostronnej (dodatniej). Inaczej mówiąc: jeśli w hipotetycznej firmie pracuje 100 osób, z których 99 zarabia po 5 tys. zł, a jedna 100 tys. zł, to przeciętne zarobki wyniosą w niej 5 950 zł. Tymczasem mediana wyniosłaby równo 5 tys. zł. W tym przykładzie różnica między jedną a drugą miarą wynosi 19 proc. W rzeczywistości jest jeszcze większa: przekracza 21 proc. A to powoduje, że ok. dwóch trzecich pracowników w Polsce zarabia mniej, niż wynosi przeciętne wynagrodzenie.

Oficjalne dane a portfel Kowalskiego

Jednak nawet powyższe dane nie odpowiadają kwotom przelewów zasilających co miesiąc konta większości pracowników w Polsce. A to dlatego, że zarówno GUS, jak i analitycy (a w ślad za nimi media) posługują się zwykle kwotami brutto, które – choć istotne dla różnorakich ekonomicznych analiz – przeciętnemu pracownikowi mogą dodatkowo namieszać w głowie. Dla niego najważniejsza jest kwota netto, czyli to, ile za swoją pracę otrzymuje na rękę (i ile rzeczywiście może wydać).

REKLAMA

A ta, jak się okazuje, ma niewiele wspólnego ze statystycznym zbliżaniem się wynagrodzeń do granicy 10 tys. zł – pół roku temu połowa Polaków zarabiała na rękę mniej niż 5,2 tys. zł miesięcznie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-13T18:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T14:09:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T12:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T10:47:04+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T10:44:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T07:47:43+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T04:06:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T20:24:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T19:51:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T16:35:11+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T16:19:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T14:18:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-12T12:22:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA