Polacy, szykujcie się na walutowy kataklizm. Frankowe tsunami może zatopić nam złotego
Choć złoty od poniedziałku wykazuje się sporym wigorem, a dilerzy obstawiają, że będzie się dalej umacniał, to na horyzoncie już majaczą burzowe chmury w postaci propozycji KNF dla frankowiczów. To nie jest dobra wiadomość dla Polaków, nawet dla eksporterów z naszego kraju. Hejt, jaki się wyleje na banki i zadłużonych w CHF, będzie prawdopodobnie ogromny.

Jak w najbliższych dniach będzie zachowywała się nasza waluta? Rynek spodziewa się dalszego umocnienia złotego. W poniedziałek rano euro kosztowało 4,4870 zł, dolar 3,7300 zł, a frank szwajcarski 4,1420 zł. Po południu było to już odpowiednio 4,47624, 3,71554 i 4.13461 zł.

Zdaniem analityków wypowiedzi prezesa NBP podczas piątkowej konferencji mogą okazać się skutecznym dopalaczem dla naszej waluty. Bo choć prof. Adam Glapiński wciąż nie wyklucza obniżek stóp procentowych, to podkreślił, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest stabilizacja stóp procentowych.
Analizując wypowiedzi prof. Glapińskiego w Pekao też doszli do wniosku, że kurs euro może spaść do 4,48 zł, aczkolwiek w tym wypadku były to dolne widełki wahań EURPLN. Górne to 4,52 zł.
Ugody z frankowiczami osłabią złotego
Tyle w kwestii umocnienia złotego w krótkiej, kilkudniowej perspektywie. W długiej kilkumiesięcznej wcale już nie jest tak wesoło, na co niedawno zwrócili uwagę ekonomiści Citi Handlowego Piotr Kalisz i Cezary Chrapek.
Ich zdaniem masowo zawierane ugody banków z frankowiczami, zakładające masowe przewalutowania kredytów na złote, na co nalega KNF, odbiją się na notowaniach naszej waluty. Oczywiście niekorzystnie.

Ekonomiści Citi Handlowego zwracają uwagę, że szacunkowa wielkość programu (16 mld CHF) jest znacznie większa niż średnie dzienne obroty na krajowym spotowym (w czasie rzeczywistym po obowiązującym kursie – przyp. red.) rynku walutowym (2,6 mld dol.).

Ich zdaniem negatywnemu konsekwencjom, takim jak osłabienie złotego i rozchwianie swapów, zapobiec mógłby udział w całej operacji banku centralnego. Problem tylko w tym, że ten za bardzo do tego się nie kwapi, bo oznaczałoby nadszarpnięcie rezerw walutowych. A jakby tego było mało, NBP twierdzi, że złoty jest za mocny, i aktywnie go pod koniec 2020 r. osłabiał.

Na Węgrzech tak nie kaprysili jak w NBP
Piotr Kalisz i Cezary Chrapek przypominają, że gdy sześć lat temu przed podobnym problemem stanęli Węgrzy, tamtejszy bank centralny bez zastanowienia zaangażował się w akcję przewalutowania kredytów. I to z powodzeniem, bo dzięki temu kurs forinta pozostał stabilny, a mimo to euro, dolary i franki pozostające w gestii NBH nie zostały narażone na szwank.
Ich zdaniem koniec końców NBP zgodzi się wziąć udział w programie wymiany walut przede wszystkim po to, by zminimalizować ryzyka systemowe.
Stopy będą niskie, a złoty słaby
Tym bardziej że nawet jeśli NBP zaangażuje się w operację to i tak na rynku będzie gorąco. Ekonomiści Citi Handlowego przyznają, że nie są w stanie oszacować wpływu przewalutowania kredytów na polską gospodarkę.
Ich zdaniem straty banków czasowo przełożą się na mniejszą dostępność kredytów i mniejsze inwestycje. Z kolei niższe raty kredytowe mogą zwiększyć w niewielkim stopniu konsumpcję.
Czego jeszcze powinniśmy się spodziewać?