Kredyt 0 proc. na 100 proc. nie będzie na 0 proc. Ale tysiaka miesięcznie i tak zyskasz
To, że nie będzie kredytu na zero procent nie oznacza, że na nowym programie mieszkaniowym Polacy nie skorzystają. Po pierwsze ci, którzy go zaciągną, jeśli w końcu wejdzie w życie, i tak mają być do przodu 800-1200 zł (średnio 1000 zł) na miesięcznej racie – tak obiecuje minister. Po drugie ci, którzy bardzo czekali na kredyt 0 proc., będą mogli wierzyć, że go dostali. Jak to możliwe? Tłumaczę poniżej.
Nowy program mieszkaniowy jednak ruszy? Wiceminister podał szczegóły
Program mieszkaniowy Na start zacznie działać od początku 2025 roku, a w ciągu dziesięciu lat państwo przeznaczy na dopłaty do zakupu mieszkań nawet 17 mld zł. Taką deklarację w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” złożył wiceminister rozwoju Jacek Tomczak, ale przyznał, że wydarzy się to tylko wtedy, gdy koalicjanci dojdą do porozumienia. Kontrowersje wokół dopłacania do kredytów mieszkaniowych budzi głównie kwestia stymulowania silnego wzrostu cen mieszkań, a Tomczak przyznaje, że Na start to także program „inwestycyjny”.
Rząd zlitował się nad przedsiębiorcami. 50 zmian, które was zaskoczą
Zmniejszenie liczby zbędnych i nadmiernych wymogów regulacyjnych. Taki ma być główny cel pakietu deregulacyjnego, który ma wprowadzić 50 zmian służących poprawie komfortu prowadzenia działalności gospodarczej. Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapewnia, że nowe przepisy przyniosą oszczędność czasu i pieniędzy nie tylko przedsiębiorcom, ale także zwykłym obywatelom. Projekt ustawy ma trafić do Sejmu we wrześniu.
Mieszkaniowy absurd powraca. To, co zaraz się stanie, jest chore
Wam, Polakom, przecież cena metra kwadratowego mieszkania nie robi różnicy, ważne, żeby była zdolność kredytowa. Prawda? Zdaniem nowego ministra rozwoju, tak właśnie jest i ma na to badania, dlatego nie boi się kolejnego programu dopłat do kredytów i zapowiada, że jednak ruszy on na początku 2025 r.
Nie będzie złagodzenia odpowiedzialności pracodawców za zatrudnianie nielegalnych imigrantów w Polsce. Ministerstwo Rozwoju w ramach ułatwień dla przedsiębiorców chciało, by nieumyślne zatrudnianie cudzoziemców przebywających w Polsce nielegalnie nie było w ogóle karane, ale po tym, gdy na resort spadła ostra krytyka ze strony PIP-u i ZUS-u, wycofano się z tego pomysłu. Jedna z organizacji pracodawców zdążyła jeszcze pochwalić liberalizację tych przepisów, ale została z tym zachwytem jak Himilsbach z angielskim.