Już za chwilę ustawowo wolne piątki. Gotowi na trzydniowe weekendy?
Z 4-dniowym tygodniem pracy są tylko dwa problemy. I to nie jest kwestia produktywności gospodarki. Jakie więc? Sprawdźmy, wracając do wielkiej historycznej zmiany w PRL, kiedy tydzień pracy skracano z sześciu do pięciu dni, wprowadzając wolne soboty. Warto to prześledzić, bo choć paplamy o tym od kilku lat, to – o dziwo – minister Dziemianowicz-Bąk nagle wyskoczyła z konkretnym terminem, kiedy trzydniowe weekendy rzeczywiście mogą stać się faktem.
Szykuje się gigantyczny wzrost płacy minimalnej. Pracodawcy się zapłaczą
Resort Agnieszki Dziemianowicz-Bąk zgłosił projekt ustawy, która ma ustalić wysokość płacy minimalnej w 2025 roku. MRPiPS chce, by wynosiło ono 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, co nie brzmi spektakularnie, dopóki nie policzymy, ile będzie to kwotowo. Okazuje się, że Ministerstwo Rodziny planuje ustalenie płacy minimalnej na niemal 5150 zł brutto, o to oznacza wzrost aż o około 850 zł względem aktualnej płacy minimalnej. Dla przedsiębiorców oznaczałoby to kolejny duży wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej.
Polska musi w tym roku przygotować przepisy wdrażające unijną płace minimalną, ale nie ma się co stresować – my i tak mamy już tak wysoko ustawioną poprzeczkę, że gdybyśmy mieli się trzymać unijnych wytycznych, to moglibyśmy dziś jeszcze obniżyć tę minimalną stawkę nawet i o 600 zł brutto. Przedsiębiorcy mogą więc oszczędzać łzy na inną okazję. Tylko że ministra pracy już szykuje im tę inną okazję i ma już podpałkę, żeby znów zacząć ich grillować.