Latanie może być nie tylko droższe, ale może zniknąć wiele połączeń przez niedobór paliwa lotniczego na rynku. Szef Ryanaira ostrzega przed zbliżającym się kryzysem w branży lotniczej, a eksperci radzą ograniczyć podróże, zwłaszcza służbowe, bo sytuacja na rynku ropy robi się krytyczna.

Podróże lotnicze będą dużo droższe, a najlepiej będzie, jak ograniczymy je do niezbędnego minimum. Szef Ryanaira Michael O’Leary wskazuje na rosnące ryzyko niedoborów paliwa lotniczego w Europie. Powodem jest oczywiście trwający konflikt na Bliskim Wschodzie, który może poważnie zakłócić dostawy surowca już na początku sezonu wakacyjnego.
Od czerwca zacznie się problem
Ryanair sygnalizuje, że choć dostawy paliwa mają być stabilne do końca maja, to już od czerwca mogą pojawić się poważne problemy. Jeśli wojna przeciągnie się na kolejne tygodnie, sytuacja stanie się trudna do przewidzenia. Linie lotnicze będą musiały reagować na bieżąco, podejmując decyzje o ograniczeniach nawet z tygodnia na tydzień.
W praktyce oznacza to możliwe odwoływanie lotów lub zmniejszanie liczby połączeń w szczycie sezonu letniego. Przy niedoborach paliwa na poziomie 10-20 proc. przewoźnicy nie będą mieli wyboru. Najbardziej narażone są rynki zależne od importu ropy, zwłaszcza Wielka Brytania, która w dużej mierze korzysta z dostaw z regionu Zatoki Perskiej.
Na razie Ryanair nie przewiduje gwałtownych podwyżek cen biletów. Przewoźnik podaje, że spodziewany wzrost ma wynieść około 3-4 proc. rok do roku w okresie wiosennym. Jednocześnie liczba pasażerów nadal rośnie, co pokazuje, że popyt na podróże pozostaje wysoki mimo rosnących kosztów i niepewności. Ryanair właśnie podał, że w marcu obsłużył 15,8 mln pasażerów, co oznacza wzrost o 5 proc. rok do roku.
Oczywiście problem z efektami wojny Trumpa ma cała branża lotnicza. Część lotnisk w Azji ogranicza przyjmowanie dodatkowych rejsów, a niektóre linie już odwołują połączenia lub rezygnują z mniej opłacalnych tras. Wpływ na to mają także zakłócenia w kluczowych szlakach transportowych.
Więcej wiadomości na temat podróży można przeczytać poniżej:
Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega przed nasileniem problemów z dostawami ropy w najbliższych miesiącach. Szczególnie zagrożone są paliwo lotnicze i olej napędowy. Podkreślmy, że nie chodzi nawet o to, że te paliwa będą drogie, tylko że zabraknie ich dla wszystkich chętnych. To odbija się nie tylko na liniach europejskich, ale także na przewoźnikach z Bliskiego Wschodu, USA i Azji.
To spotkanie może być mailem
IEA proponuje konkretne działania ograniczające zużycie paliwa. Najważniejszym z nich jest redukcja podróży służbowych. Według agencji stanowią one od 20 proc. do 40 proc. całego ruchu lotniczego. IEA uważa, że nawet 40 proc. takich lotów można zastąpić spotkaniami online bez utraty efektywności pracy. Wygląda na to, że czeka nas triumfalny powrót pracy zdalnej z domowego zacisza.
Eksperci rynku paliw zwracają uwagę na głębszy problem związany nie tylko z ilością ropy, ale jej jakością. Spadek dostępności odpowiednich gatunków surowca ogranicza produkcję paliwa lotniczego. Dodatkowo napięcia w logistyce i ograniczone możliwości zwiększenia wydobycia powodują, że rynek pozostaje w stanie dużej niepewności przed sezonem wakacyjnym.



















