REKLAMA
  1. bizblog
  2. Transport

Nadchodzi drogowy Wielki Brat. Najpierw zajrzy w oczy kierowcom ciężarówek

To początek głębokich zmian w systemie poboru opłat elektronicznych za przejazd drogą płatną. Zwolennicy winietek, porzućcie wszelką nadzieję. Nowe zasady oparte na geolokalizacji wejdą w życie w lipcu 2021 r. Pierwsi w sidła nowego systemu wpadną kierowcy pojazdów o masie całkowitej powyżej 3,5 t.

22.06.2020
13:18
autostrady-system-opłat
REKLAMA

Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o drogach publicznych. Już od 1 lipca 2020 r. Główny Inspektor Transportu Drogowego nie będzie zajmował się pobieraniem opłat elektronicznych za przejazd pojazdem ciężkim (powyżej 3,5 t) po płatnych drogach krajowych i wyznaczonych odcinkach autostrad A2 i A4. Po nowelizacji przepisów to już zadanie szefa Krajowej Administracji Skarbowej

REKLAMA
undefined

Na razie nie ma co siać paniki, bo zmiany wejdą w życie dopiero za rok i zaczną obowiązywać tak naprawdę od lipca 2021 r., kiedy dotychczasowy system pobierania tego typu opłat zastąpi nowe rozwiązanie - oparte na geolokalizacji.

Fundamentem ma być technologia pozycjonowania satelitarnego. Tak więc do systemu otrzymamy dostęp poprzez fabryczne urządzenia montowane w samochodach, zewnętrzną nawigację satelitarną oraz telefonię komórkową. 

Mandat do 1500 zł

W najgorszym razie w przypadku braku odpowiednich urządzeń w aucie trzeba będzie skorzystać ze specjalnej aplikacji mobilnej stworzonej w tym celu przez Krajową Administrację Skarbową. Ta ma obowiązek dane kierowcy sprawdzać raz na trzy miesiące. Jeżeli kierujący pojazdem nie korzystałby z tego systemu - jego dane po roku automatycznie będą z niego usunięte.

A co jak na przykład kierowca i tak nie będzie chciał się zarejestrować w nowym systemie, co ma stać się obowiązkowe od pierwszego kwartału przyszłego roku? Dostanie mandat w wysokości od 500 do 1500 zł. 

Czy system będzie na nas bacznie „zerkał” wyłącznie na drogach płatnych i przestanie nas śledzić na innych? Rząd zapewnia, że tak będzie. Kierowcy zaś nie mają co obawiać się nowego instrumentu inwigilacji. System bowiem ma się automatycznie wyłączać po zjechaniu na drogę niepłatną. 

Drogowy Wielki Brat na razie ominie osobówki

Na razie nie ma mowy, żeby do tego nowego systemu poboru opłat włączyć poza kierowcami samochodów ciężkich także tych z osobówek. Nikt też nie może dzisiaj obiecać, że tak się nie stanie.

Wiadomo, że przy obowiązkowej rejestracji do systemu trzeba podać imię i nazwisko lub nazwę właściciela, posiadacza albo użytkownika pojazdu, miejsce zamieszkania lub adres jego siedziby; numer PESEL, numer identyfikacji podatkowej albo inny numer identyfikacyjny, za pomocą którego właściciel, posiadacz albo użytkownik pojazdu jest zidentyfikowany na potrzeby podatku od towarów i usług oraz dane pojazdu samochodowego (numer rejestracyjny, markę, model, rok produkcji, pojemność skokową silnika i maksymalną moc netto silnika oraz numer VIN).

System opłat na cenzurowanym

Przypomnijmy: blisko rok temu światło dzienne ujrzał raport NIK-u „Przygotowanie administracji rządowej do prowadzenia elektronicznego poboru opłat drogowych po 2018”. Inspektorzy stwierdzają w nim, że „przez siedem lat nie udało się administracji rządowej opracować optymalnej koncepcji poboru opłaty elektronicznej, tzw. e-myta”. Wychodzi więc na to, ze system oparty na geolokalizacji jest też odpowiedzią na te zarzuty NIK.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA