Pellet coraz droższy. Gorsze jest to, że zaczyna go brakować
Ceny pelletu idą w górę z tygodnia na tydzień. Obecnie za dobrą biomasę drzewną trzeba zapłacić co najmniej 2500 zł. Niestety, z pozostałymi paliwami jest bardzo podobnie, co sugeruje naprawdę drogi sezon grzewczy.

Ktoś na Allegro wystawił pellet drzewny za 53 zł. Tyle trzeba dać za jeden worek 15 kg. Chcąc w ten sposób uzbierać tonę, należy przygotować się na wydatek rzędu ponad 3500 zł. Drogo? Okazuje się, że teraz cena pelletu najczęściej jest już w okolicy 2500 zł, a zdarza się, że nawet przekracza 3000 zł. Tak jak w przypadku tego ogłoszenia: 990 kg za ponad 3200 zł. I rząd doskonale zdaje sobie sprawę z tej sytuacji.
Zasoby zrównoważonej biomasy są ograniczone; biomasa drzewna jest już w znacznej części zagospodarowana; energetyka, ciepłownictwo i gospodarstwa domowe konkurują o te same trociny, wióry i zrębki; dalszy wzrost zużycia grozi niedoborami, zależnością od importu oraz gwałtownymi skokami cen - informuje Jacek Werder, niezależny analityk rynku gospodarki odpadami, który w tej sprawie zapukał do drzwi Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Energii.
Pellet. Martwi cena, ale też dostępność
Ale nie tylko tak wysoka cena pelletu wskazuje, że na rynku biomasy nie dzieje się dobrze. Kłopot jest też z dostępnością. W większości składów opału są tylko pojedyncze palety, już opłacone i czekające tylko na transport. Na nowe partie pelletu trzeba czekać nawet kilka tygodni. Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska, przekonuje, że stoi za tym głównie strach Polaków przed kolejną mroźną zimą, ale w następnych miesiącach sytuacja ma się unormować.
Branża nie jest tego aż tak pewna i twierdzi, że główną przyczyną takiej sytuacji na rynku pelletu jest ograniczona wycinka drzew. Na przykład w Nadleśnictwie Opole w 2022 r. uzyskano 42 mln m sześc. drewna, a w 2025 r. już tylko 38 mln m sześc.
To niedobór trociny, który nie pozwala wyprodukować ok. 400 tys. ton pelletu - wylicza dla programu informacyjnego 19:30 TVP1 Łukasz Horbacz, członek Polskiej Rady Pelletu.
Gwałtownym wzrostom cen pelletu ma się baczniej przyjrzeć UOKiK. Producenci opału przekonują, że krokiem w dobrą stronę byłaby ewentualna obniżka podatku VAT - obecnie na poziomie 23 proc. Ale ani Ministerstwo Energii ani Ministerstwo Finansów nie zamierzają - przynajmniej na razie - tego tematu poruszać.
Problem ogrzewania pelletem nie sprowadza się tylko do ceny paliwa. Chodzi również o jego dostępność, przewidywalność i bezpieczeństwo dostaw - przekonuje w serwisie X Paweł Lachman, prezes Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła.
To będzie drogi sezon grzewczy
Nie da się ukryć, że główną przyczyną obecnego kryzysu na rynku pelletu jest to, że podaż nie nadąża za popytem. To też zasługa dofinansowania, w ramach programu Czyste Powietrze, do zakupu kotła na pellet. Tylko w kwietniu br. aż 79 proc. beneficjentów rządowego mechanizmu dopłat wnioskowała właśnie o te źródła ciepła. Być może sytuację poprawi awaryjny import, ale lepiej przygotować się, że w tym sezonie grzewczym za pellet zapłacimy znacznie więcej niż rok temu.
Podobnie może być z węglem. Spółki sprzedające czarne złoto klientom indywidualnym nie oferują teraz żadnych promocji, a wcześniej parę razy podnosiły cenę węgla. Wszystko też wskazuje na to, że wyjątkowo drogi może być również gaz ziemny. Wszak po porozumieniu pokojowym między Iranem a Stanami Zjednoczonymi pozostało jedynie wspomnienie, a przepływ przez Cieśninę Ormuz znowu jest niemożliwy.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Obecnie 1 MWh błękitnego paliwa wyceniana jest na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla gazu zimnego, na ponad 61 euro. Dla porównania: rok temu o tej porze obowiązywała stawka na poziomie ok. 32 euro. Czyli mówimy o wzroście na poziomie 90 proc. A że tak drogiego gazu nie opłaca się już teraz zatłaczać do magazynów, to niepokoją też - w kontekście tegorocznej zimy - zapasy błękitnego paliwa.
Teraz (stan na 21 lipca) średnia wypełnienia magazynów gazu w UE wynosi ok 54 proc. To najgorszy wynik od lat. Dla porównania: o tej porze w 2025 r. unijne magazyny wypełnione były w ok. 65 proc., w latach 2024 i 2023 - po 82 proc., a w drugiej połowie lipca 2022 r. - w ok. 65 proc. Analitycy twierdzą, że jeżeli nic się nie zmieni, a Europę ponownie nawiedzi mroźna zima, to cena gazu może podskoczyć do nawet 100 euro za 1 MWh.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.