Co tu się wyprawia? Środek lata, a Polacy stoją w kolejkach po pellet
Kryzysy energetyczne dobrze nas wyćwiczyły. W obawie przed wysokimi cenami opału - pelletu czy węgla - zakupy przed kolejnym sezonem grzewczym robimy już w środku lata. W tej chwili jest wyraźnie drożej niż rok temu. Po wakacjach ceny mogą być jeszcze wyższe.

Okazuje się, że nie było żadnego przypadku w nagłym wzroście zainteresowania ostatnią promocją (do 30 czerwca) w sklepie PGG, dzięki której można było zdobyć jednorazowy kody rabatowy w wysokości 250 zł na opałowe zakupy. Chociaż za oknem mamy tropikalną aurę, a rekordowe i bezprecedensowe upały nie dają chwili wytchnienia, Polacy i tak są myślami już przy październiku i listopadzie, kiedy tradycyjnie rusza u nas sezon grzewczy.
Wszystko przez kolejny kryzys energetyczny, tym razem wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie, przez który znowu wystrzeliła cena paliw kopalnych. Stąd zainteresowanie opalem na zimę już teraz, przez strach przed jeszcze wyższymi stawkami. Jak się okazuje: nie chodzi tylko o węgiel.
W tygodniu kończącym się 22 czerwca odnotowano aż 463 zapytania o pellet drzewny. To efekt kryzysu energetycznego z lat 2022–2023 – Polacy trwale zmienili swoje nawyki i kupują opał z wielomiesięcznym wyprzedzeniem w okresie letnim, szukając stabilniejszych cen i unikając jesiennej paniki zakupowej - informuje platforma Oferteo.pl.
Pellet tak samo jak węgiel trzyma cenę
Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego (PIGPD) szacuje, że w naszym kraju nawet ok. 400 tys. gospodarstw domowych ogrzewa swoje domy pelletem i ich liczba systematycznie rośnie. Widać to w statystyce programu Czyste Powietrze, która wskazuje, że w kwietniu br. 79 proc. składanych wniosków dotyczyło kotłów na biomasę (miesiąc wcześniej, w marcu było ich 76 proc.).
Co roku przybywa kolejne kilkadziesiąt tysięcy nowych użytkowników tego paliwa - twierdzi PIGPD.
Nic więc dziwnego, zwłaszcza w dobie zawirowań geopolitycznych uderzających w pierwszej kolejności w rynek paliw i energii, że cena pelletu - nawet latem - ma się całkiem dobrze. Obecnie stawki w niewielkim stopniu różnią się od tych obowiązujących w trakcie ostatniej, wyjątkowo mroźnej zimy.
Z pewnością jest drożej - o ok. 20 proc. - niż rok temu o tej porze. Najtańszy pellet można kupić za 1300–1400 zł. Ale za opał lepszej jakości trzeba dać co najmniej 1900–2000 zł. Na przykład Pellet Olczyk (975 kg, 65 worków) wystawiony jest za 2185 zł; z kolei ukraiński Pellet DPP Resource jest za 1895 zł.
Na aukcjach stawki sięgają nawet 3500 zł
O tym, że mamy obecnie do czynienia z dużym zainteresowaniem pelletem można bardzo łatwo się przekonać przeglądając oferty umieszczone na Allegro. Sprzedawcy zdają sobie z tego doskonale sprawę i proponują takie a nie inne ceny. Na przykład pellet sosnowo/dębowy Rodos (1050 kg) wystawiony jest za 3465 zł. Albo pellet sosnowy, sprzedawany w 15 kg workach - po 49,99 zł każdy. Żeby w ten sposób uzbierać tonę trzeba wydać ponad 3300 zł.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Tradycyjnie tańszy opał znajdziemy na OLX. Jest na przykład wystawiony na sprzedaż pellet sosnowy Sylva (990 kg) - za 2200 zł, ale trzeba jeszcze doliczyć ewentualne koszty dostawy.
Dostarczamy naszym transportem pod sam dom w odległości do 200 km. Koszty dostawy ustalamy indywidualnie od odległości oraz ilości zamówionego pelletu - informuje sprzedający z Miastka (województwo pomorskie).
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.