Poszła plotka, że pellet zdrożeje. Sprawdzamy, co się dzieje
Jeszcze niedawno znalezienia pelletu poniżej 2000 zł nie sprawiało problemu, dziś oferty znikają, a lawinowo przybywa ofert z „trójką z przodu”. Czy to realne podwyżki, czy tylko przedsezonowa plotka, która nakręca panikę? Sprawdzamy, co naprawdę dzieje się z cenami opału.

Pan Marcin napisał do naszej redakcji po sąsiedzkiej naradzie. Na początku lipca kilku właścicieli domów z jego okolicy zaczęło się zastanawiać, czy to już dobry moment na zakup pelletu. Powód? Jeden z sąsiadów usłyszał, że opał może w najbliższych tygodniach mocno zdrożeć. Pojawił się więc pomysł, żeby nie czekać do jesieni, tylko zamówić większą ilość wspólnie. Bo im większe zamówienie, tym większa szansa na rabat i niższy koszt transportu.
Brzmi rozsądnie, ale pan Marcin zadał nam proste pytanie: czy to rzeczywiście ostatni moment na tańszy pellet, czy tylko przedsezonowa plotka, która niepotrzebnie nakręca panikę? Sprawdzamy, co dzieje się z cenami pelletu na początku lipca i czy zakup opału z wyprzedzeniem faktycznie może się opłacić.
Pellet. Tajemnica rządu ws. ceny
Już raz w tym roku, w związku z wyjątkowo mroźną zimą, mieliśmy do czynienia z kryzysem na rynku pelletu, który był trudno dostępny i przy okazji drogi. Teraz po całym kraju roznosi się plotka sugerująca, że za chwilę będziemy w tej samej sytuacji. Okazuje się, że jest w niej trochę prawdy. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, Ministerstwo Energii jest w posiadaniu analizy wskazującej, że cena pelletu będzie tej zimy wyższa. Dlaczego?
Usłyszeliśmy, że nie ma po prostu materiału, z zastrzeżeniem, że to informacja poufna - mówi Bizblogowi jeden z uczestników spotykania w resorcie w tej sprawie.
Chociaż jeszcze kilka miesięcy temu, w lutym, wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała twierdził, że z podażą na biomasę drzewną nie ma problemu.
W zeszłym roku Lasy Państwowe sprzedały 39,1 mln m sześc. drewna, czyli tyle, co w roku 2023. Różnice między 2024 a 2025 r. to około 2 proc. - normalne wahania. A zatem drewna nie brakuje - przekonywał w rozmowie z Portalem Samorządowym.
Tona już za prawie 3500 zł
Ministerstwo Energii ma skrzętnie ukrywać kłopoty na polskim rynku pelletu. Być może winny jest temu zbyt duży popyt. Przecież w kwietniu w programie Czyste Powietrze aż 79 proc. składanych wniosków dotyczyło właśnie kotłów na biomasę. To z pewnością jeden z elementów, który spowodował, że już teraz ich posiadacze chcąc kupić dobry pellet, muszą sięgnąć głębiej do kieszeni i wydać od 1600–1700 do nawet ponad 2000 zł.
Widać to dobrze zwłaszcza w ogłoszeniach aukcyjnych, gdzie ceny potrafią wzrosnąć o kilkaset złotych raptem w ciągu paru dni. Na Allegro na przykład wystawiony jest pellet sosnowo-dębowy 6 mm: 3465 zł za tonę. Ktoś inny sprzedaje pellet w pojedynczych workach: 15 kg za 49,99 zł. Żeby zebrać tonę, trzeba więc wydać powyżej 3300 zł.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Z kolei na OLX w sprzedaży jest Pellet Olczyk - 3500 zł za paletę 1050 kg. Sprzedawca zapewnia, że opał poddawany jest obróbce korowania, przez co zrębka i trocina użyta do produkcji pelletu nie zawiera kory, w której mogą znajdować się zanieczyszczenia mineralne, takie jak piasek.
W przypadku zakupu detalicznego na worki cena ustalana jest indywidualnie w zależności od ilości dokonywanego zakupu - informuje przy okazji.
Biomasa znowu pod ostrzałem
Izba Gospodarcza Urządzeń OZE (IGU OZE) twierdzi w serwisie X, że polskie, odnawialne paliwo produkowane z krajowego surowca po raz kolejny przedstawiane jest w niekorzystnym świetle, wyłącznie pod kątem wysokiej ceny.
Ceny pelletu, drewna, węgla i oleju opałowego kształtuje rynek. Natomiast ceny energii elektrycznej i gazu dla gospodarstw domowych są objęte mechanizmami regulacyjnymi. Do ogrzewania gazem i prądem trzeba jeszcze doliczyć opłaty stałe. W przypadku gazu mogą one wynosić ok. 900 zł rocznie - wylicza IGU OZE.
Jednocześnie Izba zgadza się z apelem do producentów pelletu o rozsądek przy okazji kształtowania cenników przed kolejnym sezonem grzewczym.
Uczciwość wymaga też pokazania drugiej strony: na cenę składają się koszty surowca, energii i transportu, na które producenci mają ograniczony wpływ - zaznacza IGU OZE.
fot. FotoDax/Shutterstock.com
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.