Odbudowa Ukrainy może pochłonąć nawet 5 mln pracowników. Grupa Progres ostrzega, że aby polski rynek pracy przetrwał ten test, konieczne są natychmiastowe zmiany systemowe: od nowej polityki migracyjnej po szybkie przekwalifikowanie kadr.

Nad rynkiem pracy w Polsce krąży widmo podwójnej presji popytowej, w której krajowe projekty inwestycyjne i odbudowa Ukrainy będą konkurować o te same, już dziś deficytowe kompetencje, prognozują analitycy Grupy Progres.
Ma objąć ona bowiem m.in. budownictwo, energetykę, transport, logistykę oraz przemysł materiałów budowlanych. To sektory, które już dziś są w Polsce jednymi z najbardziej pracochłonnych i jednocześnie najbardziej deficytowych, jeśli chodzi o kadrę, popyt na kandydatów przewyższa ich podaż.
Rynek pracownika w obliczu odbudowy Ukrainy
W budownictwie w naszym kraju pracuje ok. 410 tys. osób, w transporcie i logistyce ok. 655 tys., w sektorze wytwarzania i zaopatrywania w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę zatrudnionych jest ponad 109 tys. osób, a w przetwórstwie przemysłowym ponad 2,3 mln to największy sektor zatrudnienia w gospodarce. Jednocześnie właśnie te branże należą do najbardziej wrażliwych na odpływ pracowników.
Odbudowa Ukrainy będzie ogromnym testem odporności polskiego rynku pracy. Mówimy o sektorach, które już dziś działają na granicy możliwości kadrowych. Rzeczywistością wielu przedsiębiorców jest funkcjonowanie w warunkach wysokiego deficytu kandydatów chętnych do podjęcia pracy – mówi Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres i dyrektorka przedstawicielstwa Polsko – Ukraińskiej Izby Gospodarczej (PUIG) w woj. pomorskim.
Dlatego jej zdaniem kluczowym błędem w ocenie sytuacji jest założenie, że nasz rynek pracy posiada znaczące niewykorzystane rezerwy, a one już dawno się wyczerpały.
O dostępnych pracowników konkurują dziś jednocześnie inwestycje krajowe, zagraniczne i w perspektywie czasu te związane z odbudową Ukrainy. Jednak to nie liczba wolnych miejsc pracy obecnych i przyszłych jest dziś największym problemem, lecz ich struktura, skoncentrowana w zawodach trudnych do szybkiego zastąpienia – wskazuje Magda Dąbrowska.
Rekordowy deficyt specjalistów i robotników przemysłowych
Według danych GUS o wolnych miejscach pracy w I kw. 2026 roku, największe zapotrzebowanie w Polsce dotyczy dziś:
- przetwórstwa przemysłowego (20,5 tys. wakatów),
- handlu (13,4 tys.),
- transportu (13,2 tys.),
- budownictwa (10,3 tys.).
Oznacza to, że już teraz brakuje pracowników w branżach, które będą filarem odbudowy Ukrainy.
W całym 2025 roku liczba wolnych miejsc pracy wynosiła 94,3 tys. (średnia ze stanów na koniec kwartału). Najwięcej z nich czekało na:
- specjalistów (24,5 tys.),
- robotników przemysłowych i rzemieślników (19,7 tys.),
- operatorów i monterów maszyn i urządzeń (16,1 tys.),
- pracowników biurowych i pracowników usług oraz sprzedawców (po 8 tys.),
- techników i innego średniego personelu (7,6 tys.),
- osób wykonujących prace proste (6,1 tys.).
Zdecydowanie mniej wakatów odnotowano wśród przedstawicieli władz publicznych, wyższych urzędników i kierowników (4,2 tys.), a najmniej w grupie rolników, ogrodników, leśników i rybaków (0,1 tys.).
Dane GUS dotyczące nowo utworzonych i wolnych miejsc pracy w 2025 roku pokazują, że ponad jedna trzecia wszystkich wakatów (34,6 proc.) była przeznaczona dla specjalistów. Kolejne miejsca zajmowali robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy (16,7 proc.), operatorzy i monterzy maszyn i urządzeń (10,3 proc.) oraz technicy i inny średni personel (9,9 proc.).
Lista zawodów deficytowych 2026 dodatkowo wzmacnia ten obraz – w całym kraju brakuje elektryków, energetyków, monterów instalacji budowlanych, operatorów maszyn budowlanych oraz spawaczy. To zawody krytyczne dla inwestycji infrastrukturalnych po obu stronach granicy – podkreśla Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.
Co więcej, twierdzi ona, że wiele takich etatów w Polsce jest dziś obsadzonych przez Ukraińców.
W momencie, gdy odbudowa ich ojczyzny nabierze tempa, pojawi się realna konkurencja o te same kompetencje, a firmy będą musiały rywalizować nie tylko wynagrodzeniami, ale również warunkami zatrudnienia, możliwościami rozwoju i stabilnością. To oznacza, że presja na polski rynek pracy może wzrosnąć szybciej, niż wynikałoby to z samych danych o wakatach – uważa Magda Dąbrowska.
Drastyczny spadek liczby wiz pracowniczych uderzy w rynek pracy
Na koniec grudnia 2025 roku nad Wisłą pracowało 1 102 113 cudzoziemców, z czego 755 453 to obywatele Ukrainy. Najwięcej z nich jest zatrudnionych w:
- administracji i usługach wspierających (159,1 tys. osób),
- przetwórstwie przemysłowym (155,7 tys.),
- budownictwie (104,9 tys.),
- transporcie i logistyce (92,6 tys.),
- handlu (68,7 tys.),
- działalności naukowej i technicznej (26,2 tys.),
- zakwaterowaniu i gastronomii (50,8 tys.),
- ochrony zdrowia i pomocy społecznej (22,9 tys.),
- sektorze informacji i komunikacji (22,7 tys.).
Dane MSWiA za pierwszy kwartał 2026 roku pokazują wyraźne ograniczenie napływu nowych pracowników spoza Polski. W analizowanym okresie wydano około 16 tys. wiz pracowniczych, podczas gdy w analogicznym kwartale 2022 roku było ich ponad 120 tys. Znacząco spadła również liczba zezwoleń na pracę z ok. 122 tys. do 38 tys.
Ministerstwo wskazuje, że jest to efekt zaostrzenia zasad weryfikacji przyznawania wizy, pozwoleń na pracę oraz większego ukierunkowania polityki migracyjnej na osoby odpowiadające potrzebom gospodarki. Oznacza to jednak, że w sytuacji utrzymujących się niedoborów kadrowych możliwości szybkiego uzupełniania braków pracownikami z zagranicy stają się coraz bardziej ograniczone.
W debacie publicznej często pojawia się pytanie, czy polski rynek pracy poradzi sobie z ewentualnym odpływem pracowników z Ukrainy. Znacznie ważniejsze jest jednak to, czy będzie w stanie odpowiednio szybko ich zastąpić – podkreśla prezeska Grupy Progres.
W jej ocenie dziś bezrobocie utrzymuje się na bardzo niskim poziomie, społeczeństwo się starzeje, a liczba osób w wieku produkcyjnym systematycznie maleje.
Jeżeli część ukraińskich pracowników wyjedzie, a z naszych badań wynika, że szanse na to są spore, to przedsiębiorstwa będą musiały szukać nowych źródeł zatrudnienia. Dla wielu firm będzie to moment, w którym dotychczasowy model oparty na łatwej dostępności pracowników po prostu przestanie być możliwy – wyjaśnia Magda Dąbrowska.
Jej zdaniem, zanim pojawią się kontrakty, harmonogramy i przetargi, pojawia się pytanie bardziej podstawowe: kto fizycznie zrealizuje te projekty i czy Europa Środkowa ma wystarczającą liczbę rąk do pracy, by równocześnie odbudowywać jeden kraj i rozwijać drugi.
Więcej wiadomości na temat Ukrainy można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Jak uniknąć katastrofy kadrowej przy odbudowie Ukrainy
Odpowiedzią na narastającą presję kadrową po obu stronach granicy nie będzie pojedyncze działanie, lecz równoległe uruchomienie kilku mechanizmów systemowych.
Kluczowe znaczenie będzie miało przyspieszenie kształcenia i przekwalifikowania w zawodach deficytowych poprzez krótsze, modułowe ścieżki edukacyjne powiązane bezpośrednio z potrzebami pracodawców – zaznacza Magda Dąbrowska.
Według niej równie ważne jest stworzenie systemu monitorowania kompetencji, który pozwoli na bieżąco identyfikować, jakie kwalifikacje są dostępne na rynku i gdzie znajduje się potencjał kadrowy. Drugim elementem powinno być rozwijanie uporządkowanych, dwustronnych modeli mobilności pracy między Polską a Ukrainą, które pozwalałyby na czasowe przemieszczanie się pracowników w zależności od fazy realizacji inwestycji.
Niezbędne jest również uporządkowanie i długofalowe zaplanowanie polityki migracyjnej. Polska od lat nie wypracowała spójnego systemu odpowiadającego na potrzeby rynku pracy, a w obliczu rosnącego zapotrzebowania na specjalistów oraz możliwego odpływu części cudzoziemców będzie to jeden z kluczowych elementów utrzymania konkurencyjności gospodarki – mówi ekspertka.
I dodaje, że trzecim filarem pozostaje wzrost produktywności – nie tylko poprzez automatyzację, ale także reorganizację procesów pracy i lepsze wykorzystanie kompetencji osób już obecnych na rynku.
Dopiero połączenie inwestycji w kompetencje, skutecznego monitorowania potencjału kadrowego, przemyślanej polityki migracyjnej oraz wzrostu efektywności może ograniczyć ryzyko jednoczesnych niedoborów kadrowych w Polsce i Ukrainie, oraz zmniejszyć presję konkurencyjną między największymi projektami infrastrukturalnymi – podsumowuje Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.
Skala wyzwań będzie ogromna. Z szacunków międzynarodowych instytucji, Banku Światowego oraz ukraińskiego rządu wynika, że odbudowa Ukrainy może wymagać zaangażowania od 4 do nawet 5 mln pracowników w różnych sektorach gospodarki.
Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.