REKLAMA

Bezrobocie spadło poniżej 6 proc. Pojawił się jeden niepokojący sygnał

Bezrobocie rejestrowane po raz pierwszy w tym roku spadło poniżej 6 proc., a wyprzedzający Wskaźnik Rynku Pracy BIEC poszedł w dół. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak bardzo dobra wiadomość dla pracowników. Problem w tym, że pod powierzchnią widać dużo bardziej skomplikowany obraz. Ofert w urzędach pracy ubywa, a liczba osób zwolnionych z przyczyn leżących po stronie pracodawców wzrosła drugi miesiąc z rzędu.

praca PIP dyskryminacja
REKLAMA

Z najnowszego opracowania Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) wynika, że Wskaźnik Rynku Pracy, który z wyprzedzeniem pokazuje przyszłe zmiany bezrobocia, obniżył się w czerwcu o 0,5 pkt. Wartość WRP wyniosła 76,9 pkt wobec 77,4 pkt miesiąc wcześniej. BIEC podkreśla, że spadek niemal w całości zniwelował wcześniejszy wzrost wskaźnika.

REKLAMA

W ostatnich miesiącach wskaźnik charakteryzował się stosunkowo dużą zmiennością jak na perspektywę miesięczną – od początku roku trzykrotnie spadał i dwukrotnie wzrastał – wskazują autorzy raportu BIEC.

Jednocześnie stopa bezrobocia rejestrowanego spadła w maju o 0,1 pkt proc. i wyniosła 5,9 proc. To pierwszy odczyt poniżej granicy 6 proc. w tym roku. BIEC zastrzega jednak, że ta zmiana może mieć w dużej mierze charakter statystyczny.

Mniej nowych bezrobotnych, ale to nie rozwiązuje problemu

Najmocniejszy pozytywny sygnał płynie z danych o nowych rejestracjach w urzędach pracy. W maju w powiatowych urzędach pracy zarejestrowało się o blisko 13 proc. mniej nowych bezrobotnych niż miesiąc wcześniej. W porównaniu z majem ubiegłego roku liczba nowych bezrobotnych spadał o 8,5 proc.

To powinno sprzyjać dalszemu obniżaniu bezrobocia. Ale BIEC zwraca uwagę na mniej wygodny szczegół: osoby, które szybko znajdują pracę, częściej pochodzą z grupy krótkotrwale bezrobotnych. Tymczasem jednym z trwałych problemów polskiego rynku pracy pozostaje wysoki odsetek osób długotrwale bezrobotnych, które mają znacznie mniejsze szanse na zatrudnienie.

REKLAMA

Z punktu widzenia funkcjonowania rynku pracy korzystniejsze są zatem większe przepływy między zatrudnieniem a bezrobociem, gdyż sprzyjają skróceniu przeciętnego czasu pozostawania bez pracy i zwiększają prawdopodobieństwo szybkiego znalezienia zatrudnienia – zauważają autorzy raportu BIEC.

Inaczej – samo zmniejszenie napływu nowych bezrobotnych poprawia statystykę, ale nie musi oznaczać, że rynek pracy stał się bardziej elastyczny albo że urzędy pracy skuteczniej wyciągają ludzi z długotrwałego bezrobocia.

BIEC podaje, że od początku 2020 r. z rejestrów powiatowych urzędów pracy do zatrudnienia przechodzi miesięcznie około 60 tys. osób. To przeciętnie około dwa razy mniej niż przed dekadą. Dla porównania miesięczny napływ do bezrobocia wynosi około 107 tys. osób, a odpływ do zatrudnienia stanowi średnio około 56 proc. tej wartości.

REKLAMA

Praca przenosi się do internetu

Ciekawie wygląda też sprawa ofert pracy. W maju do powiatowych urzędów pracy zgłoszono o 10 proc. mniej ofert niż miesiąc wcześniej. Gdyby patrzeć tylko na dane urzędowe, można byłoby uznać, że popyt na pracowników słabnie. BIEC zaznacza jednak, że coraz większa część rekrutacji przenosi się do internetu, więc rejestry urzędów pracy coraz słabiej pokazują rzeczywistą skalę zapotrzebowania na pracowników.

REKLAMA

Więcej wiadomości na temat pracy w Bizblogu Spider's Web:

REKLAMA

Potwierdza to Barometr Ofert Pracy, opracowywany przez Katedrę Ekonomii i Finansów WSIiZ w Rzeszowie oraz BIEC. W maju wskaźnik wzrósł drugi miesiąc z rzędu i trzeci raz od początku roku. Po kilku miesiącach spadków liczba internetowych ogłoszeń o zatrudnieniu wróciła do poziomu sprzed roku. Po wyeliminowaniu ofert sezonowych wzrost liczby ogłoszeń w internecie odnotowano we wszystkich województwach.

To dobra wiadomość dla szukających pracy, ale z jednym zastrzeżeniem: ożywienie w ogłoszeniach internetowych nie musi oznaczać, że przedsiębiorcy masowo zwiększają zatrudnienie. Może też oznaczać, że firmy coraz mocniej przenoszą rekrutację poza tradycyjne kanały.

Firmy są ostrożne. I to widać w danych

Dane z badań koniunktury GUS, które analizuje BIEC, pokazują pewną poprawę oczekiwań dotyczących zatrudnienia. W maju poprawiło się saldo odpowiedzi na pytanie o planowane zmiany liczby pracowników. Nadal jednak więcej firm planuje redukcje niż zwiększanie zatrudnienia.

To bardzo ważny fragment raportu, bo dobrze studzi nadmierny optymizm. Bezrobocie spada, ofert w internecie przybywa, ale przedsiębiorcy wciąż nie zachowują się tak, jakby gospodarka wchodziła w wyraźną fazę przyspieszenia.

BIEC zwraca uwagę, że mniej optymistyczne sygnały płyną z ocen ogólnej sytuacji firm. W maju saldo ocen kondycji przedsiębiorstw pogorszyło się w ujęciu miesięcznym i zbliżyło do poziomu dwucyfrowego. To znaczy, że firmy nadal ostrożnie oceniają bieżącą sytuację ekonomiczną.

REKLAMA

Dodatkowo liczba bezrobotnych zarejestrowanych po zwolnieniach z przyczyn leżących po stronie pracodawców wzrosła drugi miesiąc z rzędu, tym razem o 1 proc. Skala nie jest duża, ale kierunek zmian jest wart uwagi, bo ta grupa jest jednym z bardziej czułych wskaźników kondycji przedsiębiorstw.

Dlatego najnowszy Wskaźnik Rynku Pracy najlepiej czytać bez przesadnego entuzjazmu. Bezrobocie spada, ale rynkowi pracy daleko od ożywienia. Pracodawcy nie biją się o ludzi.

REKLAMA
Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA