Nauczyciele tracą cierpliwość. Związkowcy zapowiadają, że jeśli rząd nadal będzie ignorował ich sprzeciw wobec symbolicznego wzrostu płac, mogą sięgnąć po ostrzejsze formy protestu. Decyzje w sprawie ewentualnego strajku mają zapaść już w najbliższych dniach.

Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się zdecydowanych działań rządu w sprawie wzrostu wynagrodzeń nauczycieli. Zdaniem związku podstawą zmian powinien być obywatelski projekt nowelizacji Karty nauczyciela, który przewiduje powiązanie wysokości pensji ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Projekt trafił do Sejmu już w 2021 roku, ale praktycznie nic się z nim nie dzieje.
Podwyżki dla nauczycieli w 2027 r.
Prezes ZNP Sławomir Broniarz we wpisie na Facebooku przypomina, że pierwsze czytanie projektu odbyło się ponownie w styczniu 2024 r, ale od kwietnia 2025 r. sejmowa podkomisja odpowiedzialna za prace nad ustawą nie zwołała ani jednego posiedzenia. W ocenie ZNP oznacza to dalsze odkładanie decyzji dotyczących systemowych zmian w wynagrodzeniach nauczycieli.
W dalszym ciągu, jeżeli będzie taki tryb procedowania, wszystko wskazuje na to, że związek będzie zmuszony do podjęcia radykalnych form protestu. O tych radykalnych formach będziemy rozmawiali we wtorek na posiedzeniu Zarządu Głównego ZNP - mówi Broniarz.

Rozmowy na temat możliwych działań oraz ewentualnego zaostrzenia akcji protestacyjnej mają odbyć się podczas wtorkowego posiedzenia Zarządu Głównego ZNP. Broniarz zaznacza, że strajk pozostaje ostatecznym narzędziem każdego związku zawodowego i nie jest wykluczany.
Więcej wiadomości na temat pracy można przeczytać poniżej
O co chodzi związkowcom? ZNP odrzuca propozycję rządu dotyczącą wzrostu wynagrodzeń w 2027 r. Początkowo mowa była o podwyżce na poziomie 2,5 proc., a najnowsza propozycja zakłada wzrost o 3 proc. Sławomir Broniarz wciąż ocenia to jako „absolutnie nie do zaakceptowania” oraz „głęboko niesprawiedliwe”, uznając je za przejaw braku szacunku dla nauczycieli.
Nowe obowiązki nauczycieli
Związkowcy zwracają uwagę, że obecne wynagrodzenia zasadnicze niewiele przewyższają płacę minimalną. Pensja początkującego nauczyciela wynosi 5,3 tys. zł brutto, mianowanego 5,5 tys. zł brutto, a dyplomowanego 6,4 tys. zł brutto. Według ZNP proponowana podwyżka o 2,5-3 proc. oznaczałaby wzrost wynagrodzenia zaledwie o około 130-160 zł brutto, co nie rozwiązuje problemu niskich płac.
Kolejnym argumentem związku jest rosnąca liczba obowiązków. Od września nauczyciele mają rozpocząć wdrażanie reformy programowej „Kompas Jutra”. Zdaniem ZNP powierzanie nowych zadań i odpowiedzialności bez odpowiedniego wzrostu wynagrodzeń jest nie do przyjęcia. Związek podkreśla, że oczekuje rozwiązań zapewniających godne zarobki w ramach jednego etatu.
Zdaniem ZNP utrzymywanie niskich wynagrodzeń pogłębia kryzys kadrowy w szkołach. Zawód opuszczają doświadczeni specjaliści, a coraz trudniej znaleźć nowych nauczycieli, szczególnie przedmiotów ścisłych, zawodowych i języków obcych. Związek podkreśla, że czas politycznych deklaracji minął i oczekuje szybkiego przyjęcia rozwiązań, które poprawią sytuację całego środowiska.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.