Wakacje, które nie nadwyrężą budżetu i będą bezpieczne? W tym roku Polacy chętniej wybierają Bułgarię i Albanię, ale też odkrywają Maroko i Tunezję. Sprawdzamy, jak mądrze zaplanować lato 2026.

Planowanie wakacji to w tym roku większe wyzwanie. Rosnące ceny paliwa windują ceny biletów lotniczych, wojna na Bliskim Wschodzie zmusza linie lotnicze do odwoływania kolejnych połączeń w tym rejonie. Efekt? Zdaniem Jarosława Kałuckiego, eksperta ds. turystyki, autora audycji podróżniczej „Spakowani” w Polskim Radio 24, więcej Polaków szukających budżetowych wyjazdów wybierze w tym roku Bułgarię i Albanię.
Sprawdzone kierunki na wakacje w Europie
Chodzi przede wszystkim o klasyczne oferty all inclusive. Mimo że Bułgaria weszła do strefy euro, ceny nie wzrosły, bo wycieczki były zakontraktowane wiele miesięcy wcześniej. Poza tym przygotowując się do przyjęcia euro od 1 stycznia 2026 roku, Bułgaria wprowadziła rygorystyczne przepisy zakazujące manipulowania cenami. Owszem, wakacje mogą być droższe, ale w kolejnym roku – tłumaczy Kałucki.
Zyskać może też kontynentalna Hiszpania, tam w ostatnim czasie ceny przestały gwałtownie rosnąć. Dobrym wyborem może być też Portugalia.
Portugalia wbrew pozorom wcale nie jest drogim kierunkiem, jeśli podróż zaplanuje się na własną rękę. Szczególnie przed lub po ścisłym sezonie – podkreśla Kałucki.
Ekspert nieprzypadkowo wskazuje Europę. Rodacy ewakuowani z Bliskiego Wschodu, zaraz po powrocie do kraju, w wywiadach podkreślali: „w te wakacje tylko Europa”.
Poza Starym Kontynentem więcej wczasowiczów może wybrać w tym roku Tunezję. Kraj ten krok po kroku odbudowuje ruch turystyczny. Dla wielu wczasowiczów odkryciem może być też Maroko, które dość intensywnie promuje się na polskim rynku, a przy tym jest bezpieczne.
Więcej wiadomości na temat podróży można przeczytać poniżej:
Marta Derek z Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że w wakacje ci Polacy, którzy wyjeżdżają za granicę, wybiorą przede wszystkim obszar Morza Śródziemnego: Hiszpanię, Włochy, Grecję, czy Turcję.
Nawet jeśli przez wzrost cen biletów lotniczych podróże będą trochę droższe, nie sądzę, żebyśmy rezygnowali z wakacji w te rejony. Psychologicznie Europie nie grozi niepokój związany z sytuacją geopolityczną, a wielu Polaków nawet nie wie, gdzie leży Iran – mówi prof. Derek.
Potwierdzają to dane branżowe. Jarosław Grabczak z eSky.pl podkreśla, że Polacy i turyści z regionu Europy Środkowo-Wschodniej „nie rezygnują z wyjazdów, a raczej przesuwają swoje preferencje”.
W segmencie city break wciąż dominują sprawdzone kierunki: Włochy (21,6 proc.), Malta (21,1 proc.) i Hiszpania (18,1 proc.). -Wyjazdy przestały być towarem luksusowym. Klient nie pyta już, czy lecieć, tylko dokąd przekierować budżet – dodaje Grabczak.
Wakacje w kraju? Hotelarze mogą się przeliczyć
Zdaniem Marty Derek sytuacja na Bliskim Wschodzie nie zachęci też Polaków, by częściej spędzali wakacje w kraju. Ktoś, kto planuje wakacje na Krecie, nie będzie zastanawiał się, czy wybrać polskie morze. Podobnie ktoś, kto zaplanował lipiec w Dubaju, nie pojedzie na Kaszuby.
Jeśli ktoś naprawdę chciał lecieć na Bliski Wschód w lipcu, to prędzej pojedzie na Seszele czy Karaiby, niż zostanie w Polsce. Gdybym prowadziła hotel nad polskim morzem, nie spodziewałabym się, że sytuacja na Bliskim Wschodzie pozytywnie wpłynie na mój sezon. Prędzej można się spodziewać wpływu inflacji, która sprawi, że ludzie będą ogólnie mniej podróżować.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie może natomiast bardziej wpłynąć na nasze jesienne wyjazdy.
Dziś, jeśli ktoś ma zaplanowaną wycieczkę [w rejon Bliskiego Wschodu - red.] na jesień i ją odwołuje, to dlatego że koszt odwołania jest minimalny i boi ryzykować. Ale to nie znaczy, że nie kupi tej wycieczki ponownie, zwłaszcza jeśli później będzie troszkę tańsza. Wiele podobnych kryzysów pokazało już, że turystyka szybko się odbudowuje.
Jeżeli konflikt zakończy się w miarę szybko, kraje Zatoki Perskiej, które opierają się w dużej mierze na turystyce, zrobią wszystko, żeby szybko odbudować ruch turystyczny.



















