Zdążyć przed politykami. Rusza walka o zmiany w ETS
Rozpoczynają się kluczowe negocjacje dla unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 - ETS. W sumie tylko we wrześniu ma odbyć się osiem spotkań w tej sprawie. Polska stoi na czele koalicji mniejszościowej, która zamierza bronić darmowych uprawnień dla przemysłu.

Obecnie wyemitowanie jednej tony CO2 - w ramach unijnego systemu ETS - kosztuje ponad 83 euro. A jeszcze dziesięć lat temu, na początku września 2016 r., ta cena była na poziomie raptem niecałych 5 euro. Czyli mamy do czynienia z ponad 16-krotnym wzrostem w dekadę. Dla wielu właśnie to jest kij wkładany na siłę w szprychy unijnej gospodarki, przez który UE staje się mniej konkurencyjna w skali globalnej. Po tym, jak 17 lipca Komisja Europejska zaproponowała ukierunkowaną rewizję systemu ETS - teraz czas przyszedł na negocjacje. Polski rząd jest do nich pozytywnie nastawiony.
Widzimy, że system ETS ma negatywny wpływ na ceny energii, ale rewizja, która idzie w stronę ulżenia przedsiębiorcom, przemysłowi energochłonnemu i spółkom energetycznym, jest krokiem w dobrą stronę. Będziemy nad tym systemem pracować dalej - stwierdził w „Faktach po faktach” TVN24 Miłosz Motyka, minister energii.
ETS, czyli po dwóch stronach barykady
Jak donosi RMF FM pierwsze z serii posiedzeń negocjacyjnych, zaplanowane na 2 września, poświęcone ma być ustaleniu poziomów odpowiednich wskaźników, dzięki którym oblicza się katalog darmowych uprawnień dla przemysłu. Wcześniej Bruksela miała obiecać Warszawie elastyczną korektę tych wskaźników i łagodniejsze regulacje w tym względzie, z mocą wstecznego działania. Teraz polski rząd będzie chciał utrzymać te ustalenia.
Tematem numer dwa ma z kolei dotyczyć przyszłości uprawnień z rezerwy stabilizującej rynek (MSR). Trzeba rozstrzygnąć, czy te rezerwowe uprawnienia w ramach systemu ETS automatycznie wycofywać rynku, czy może lepiej, żeby jednak były dostępne, jako zabezpieczenie ewentualnych przyszłych niedoborów. W tym przypadku Komisja Europejska namawia kraje członkowskie do rezygnacji z wycofywania tych uprawnień, co miałoby być receptą na gwałtowny wzrost ich cen.
Która opcja wygra? Czas pokaże, na razie UE podzieliła się w sprawie przyszłości systemu ETS na dwa obozy. Na czele pierwszego, celującego w większą rewizję handlu uprawnieniami do emisji CO2, stoi Polska wraz z Włochami, a należą do niego też: Grecja, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Cypr i Estonia. Za utrzymanie obecnych zasad, a nawet ich zaostrzeniem, opowiada się druga grupa państw, w której znalazła się: Hiszpania, Dania, Finlandia, Luksemburg, Holandia, Portugalia i Szwecja.
Francja i Niemcy zaś najchętniej złapałyby tutaj dwie sroki za ogon. Największe gospodarki UE z jednej strony bowiem chcą ambitnej ścieżki dla systemu ETS, która pozwoli zrealizować cele klimatyczne, a z drugiej Paryż i Berlin opowiadają się za działaniami, dzięki którym europejski przemysł będzie zdecydowanie bardziej konkurencyjni niż teraz.
Polityka może wszystko popsuć
Irlandia, która do końca roku sprawuje rotacyjną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej, chce negocjacje w sprawie dalszej przyszłości systemu ETS zakończyć, jak najszybciej. Stąd też takie a nie inne zagęszczenie negocjacyjnych spotkań we wrześniu. Powód jest prozaiczny: w 2027 r. w dyskusję na temat ewolucji handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla z pewnością w większym stopniu niż teraz wtrąci się polityka.
Więcej o ETS przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
W przyszłym roku bowiem w największych gospodarkach unijnych zaplanowane są wybory parlamentarne. W ten sposób pośrednio nowy rząd wybiorą nie tylko w Polsce, ale też we Włoszech i Hiszpanii. A przynajmniej u nas wcześniej politycy już nieraz udowodnili, że system ETS najchętniej wykorzystują przedmiotowo - jako idealną tarczę do celowania w unijną politykę klimatyczną. I zawsze przy tej okazji jest bardzo dużo emocji i bardzo mało przekazu merytorycznego.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.