Wynik gorszy od najczarniejszych prognoz. Co się stało w polskich fabrykach?
Jeszcze wczoraj cieszyliśmy się z mocnego wzrostu polskiej gospodarki. Dziś przyszło zimne otrzeźwienie. PMI dla przemysłu spadł do 48,3 pkt, poniżej nawet najbardziej pesymistycznych prognoz.

Jeszcze wczoraj pisaliśmy na Bizblogu o niespodziance, którą – rosnąc w drugim kwartale w tempie 3,9 proc. r/r – sprawiła polska gospodarka. Dziś dotarły do nas gorsze informacje. Pochodzą od przedstawicieli firm działających w polskim sektorze przemysłowym, a zebrane zostały w połowie trzeciego kwartału (między 12 a 24 sierpnia).
Zaskakujący spadek PMI
Wskaźnik PMI, obrazujący kondycję polskiego przemysłu, nie dość, że nie przebił granicy 50 pkt, która oddziela ożywienie w sektorze od hamowania, to zamiast wzrosnąć – spadł. Analitycy spodziewali się, że po lipcowej poprawie w sierpniu będziemy świadkami dalszego wzrostu indeksu. Konsensus rynkowy zakładał jego wzrost do 49,6 pkt z 49 pkt odnotowanych miesiąc wcześniej. Tymczasem PMI niespodziewanie zanurkował poniżej nie tylko oczekiwań, lecz także poziomu z lipca. Spadek do 48,3 pkt oznacza, jak zauważają autorzy raportu, 16. miesiąc z rzędu pogarszania się ogólnych warunków biznesowych w Polsce.

W sierpniu polscy producenci wciąż raportowali pogorszenie warunków biznesowych w przemyśle.
Produkcja i nowe zamówienia spadły w szybszym tempie, a zatrudnienie zostało zredukowane. Presja kosztowa nasiliła się w związku z największymi opóźnieniami w łańcuchach dostaw od ponad czterech lat – zauważają w opublikowanym we wtorek raporcie eksperci S&P Global Market Intelligence.
Z ich badania wynika, że w sierpniu po raz 17. z rzędu obniżył się poziom zamówień otrzymywanych przez polskich producentów, a niższy popyt związany był m.in. ze spowolnieniem w budownictwie i zwiększoną konkurencją importową ze strony Chin. Spadły też, choć nieznacznie, nowe zamówienia eksportowe.
Ograniczenie popytu skutkowało mocniejszym spadkiem produkcji przemysłowej, która zmalała 14. raz w ciągu ostatnich 16 miesięcy. Mimo to zapasy gotowych wyrobów w firmach produkcyjnych wzrosły.
Tylko jeden pozytyw
Niepokojąco wyglądają też komponenty PMI dotyczące zatrudnienia. W sierpniu ogólna liczba miejsc pracy w polskich fabrykach spadła – po jednorazowym wzroście odnotowanym w lipcu.
Niższy poziom siły roboczej wiązano z odejściami pracowników, przejściami na emeryturę, działaniami mającymi na celu ograniczenie kosztów oraz mniejszym zapotrzebowaniem produkcyjnym w związku z niższym poziomem zamówień – wyliczają autorzy raportu.
Więcej wpisów o sytuacji w przemyśle
Zwracają przy tym uwagę na rosnącą – pierwszy raz od czterech miesięcy – inflację kosztów produkcji w sektorze wytwórczym. Ich zdaniem wyższe wydatki producentów odzwierciedlały wzrost cen surowców, paliw i transportu, a także sytuację na światowych rynkach towarowych oraz napięcia geopolityczne.
Jedynym pozytywnym wnioskiem z najnowszego badania była dalsza poprawa 12-miesięcznych perspektyw produkcji, choć oczekiwania pozostały słabe w porównaniu z długookresowym trendem – przyznaje Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global.
Pozytywne nastroje wiązano, jak wskazują autorzy badania, z nowymi kontraktami, poprawą sytuacji na rynku, działaniami mającymi na celu nadrobienie zaległości oraz rozszerzeniem asortymentu produktów.
Wskaźnik przyszłej produkcji odnotował najbardziej znaczący miesięczny wzrost od początku 2026, pozostał jednak poniżej długoterminowego trendu – czytamy w raporcie.
PMI i rzeczywistość
Pocieszające może być jednak to, że ekonomiści już od dłuższego czasu kręcą nosem na publikacje PMI, które w Polsce dość znacząco rozjeżdżają się z tzw. twardymi danymi ze sfery realnej.
Michał Reczek z Biura Analiz Makroekonomicznych PKO BP zauważa, że opublikowany właśnie wynik PMI był niższy od najbardziej pesymistycznych prognoz. Tymczasem miesiąc wcześniej pozytywne zaskoczenie przekroczyło najwyższe prognozy.
Przetwórczy PMI pozostaje poniżej neutralnej granicy 50 pkt nieprzerwanie od maja 2025 r., jednak podkreślamy, że to badanie słabo odzwierciedla realną sytuację w krajowym przetwórstwie, a do nieoczekiwanych wskazań indeksu należy podchodzić z dużą dozą sceptycyzmu – uważa analityk PKO BP.
Jego zdaniem rzeczywisty obraz przetwórstwa jest znacznie lepszy, niż wskazuje badanie PMI (sugeruje ono istotne pogorszenie w czerwcu, poprawę w lipcu i ponowne pogorszenie w sierpniu).
Świadczyć mają o tym m.in. dane Głównego Urzędu Statystycznego o produkcji przemysłowej, która rosła w ostatnich miesiącach „w solidnym tempie”.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).