Przez lata przemysł zbrojeniowy kojarzył się w UE z politycznym obciążeniem. Rok 2022 r. wyleczył Europę z wygodnego pacyfizmu. Przypomniał, że bez własnych fabryk amunicji, systemów obrony, radarów, pojazdów, samolotów i zaplecza serwisowego nie ma ani bezpieczeństwa, ani realnej suwerenności.

Zwrot zaczyna być coraz wyraźniej widoczny na rynkach finansowych. Kamil Szczepański, analityk XTB, zwraca uwagę, że europejskie i amerykańskie spółki obronne informują o kolejnych zamówieniach. Po wielu miesiącach spadków w sektorze może to być sygnał, że inwestorzy zaczynają ponownie patrzeć na zbrojeniówkę jak na branżę strategiczną, a nie chwilową historię wojenną.
Zbrojeniówka przestała być wstydliwym sektorem
Najważniejsze w tej historii nie są same wykresy. One są tylko skutkiem głębszej zmiany. Europa przez lata korzystała z dywidendy pokoju. Wydatki wojskowe odkładano, produkcję ograniczano, a przemysł obronny często traktowano jak problem wizerunkowy. Wojna w Ukrainie pokazała, że taki komfort miał bardzo wysoką cenę.
Dziś widać, że odbudowa przemysłu obronnego może być dla Unii Europejskiej czymś więcej niż tylko reakcją na zagrożenie militarne. To także szansa na wzmocnienie własnego przemysłu, technologii, łańcuchów dostaw i niezależności od zewnętrznych dostawców. Zbrojeniówka to już nie tylko czołgi i amunicja. To elektronika, sensory, radary, oprogramowanie, drony, cyberbezpieczeństwo, materiały zaawansowane i produkcja precyzyjna. Innymi słowy: dokładnie te obszary, w których Europa nie może pozwolić sobie na dalszą zależność od innych.
XTB zwraca uwagę na nowe zamówienia
Bezpośrednim pretekstem do powrotu tematu są kolejne kontrakty firm obronnych. W Europie najmocniejszy sygnał przyszedł ze Szwecji. Saab podpisał umowę ze szwedzką agencją FMV na 16 myśliwców Gripen E przeznaczonych dla Ukrainy. Wartość kontraktu wynosi około 24,6 mld koron szwedzkich, a zamówienie ma zostać zaksięgowane w trzecim kwartale 2026 r. Dostawy zaplanowano na lata 2029-2030.
Umowa obejmuje nie tylko same samoloty, ale również części zamienne i powiązane wyposażenie. Po publikacji informacji akcje Saaba rosły o ponad 3 proc.
Kamil Szczepański z XTB wskazuje, że kurs szwedzkiej spółki ma za sobą dwie silne fale wzrostów, które wyniosły notowania z okolic 165 do około 750 koron. Później przyszło mocne cofnięcie i konsolidacja w rejonie 500 koron. Według analityka zatrzymanie kursu powyżej dolnego ograniczenia strefy wsparcia w okolicach 465 koron może pokazywać próbę odzyskania inicjatywy przez kupujących.
Ryzyko jednak nie znika. XTB zwraca uwagę na zachowanie średnich EMA 100 i EMA 200 oraz możliwość pojawienia się tzw. krzyża śmierci, czyli negatywnego sygnału technicznego. To ważne zastrzeżenie: sektor może wracać do łask, ale giełda nie nagradza wszystkich automatycznie.
Rheinmetall z ukraińskim zamówieniem
Drugim europejskim przykładem jest Rheinmetall. Niemiecki koncern poinformował o zamówieniu z Ukrainy na pociski artyleryjskie oraz ładunki miotające. Wartość kontraktu określono jako wysokie dziesiątki milionów euro, a realizacja ma zakończyć się w pierwszym kwartale 2027 r. Produkcja już ruszyła w zakładach spółki w Hiszpanii.
Akcje Rheinmetalla rosły po tej informacji o ponad 4 proc. To pokazuje, że rynek nadal reaguje na konkretne zamówienia, zwłaszcza gdy wpisują się one w dłuższy trend odbudowy zdolności obronnych Europy.
W tle jest też planowany debiut giełdowy KNDS, producenta m.in. czołgów Leopard 2. Spółka ma wejść na giełdę w Paryżu w ciągu kilku miesięcy. To może być ważny test nastrojów wobec całego sektora. Udane IPO potwierdziłoby, że inwestorzy nadal chcą ekspozycji na przemysł obronny. Słabszy debiut mógłby z kolei pokazać, że po wcześniejszej hossie rynek stał się bardziej selektywny.
Amerykanie też zgarniają kontrakty
Po stronie amerykańskiej najważniejsza informacja dotyczy Lockheeda Martina. Spółka otrzymała pakiet kontraktów o łącznej wartości ponad 3,1 mld dol. Największa część tej kwoty przypada na umowę wartą 2,99 mld dol. dotyczącą produkcji radarów Sentinel A4 oraz usług inżynieryjnych. Prace mają potrwać do czerwca 2031 r.
Lockheed otrzymał również kontrakt związany z modernizacją hiszpańskich fregat typu Álvaro de Bazán. XTB zauważa jednak, że notowania przedsesyjne nie pokazały wyraźnej reakcji, co może sugerować, że inwestorzy wcześniej uwzględniali podobne zamówienia w wycenach.
Northrop Grumman otrzymał trzy kontrakty o łącznej wartości około 68 mln dol. Największy z nich, wart 49 mln dol., dotyczy utrzymania programu Joint Tactical Ground Station, w tym wsparcia logistycznego i usług inżynieryjnych. Spółka rosła w notowaniach przedsesyjnych o około 1 proc.
Boeing dostał natomiast kontrakt o wartości 49,5 mln dol. na prace związane z kontrolerami dla pocisków manewrujących odpalanych z powietrza. Umowa obejmuje zestawy testowe oraz regenerację kontrolerów potrzebnych do utrzymania systemu ALCM. Zakończenie projektu zaplanowano na czerwiec 2033 r.
Przemysł nas uratuje
Z punktu widzenia rynku najważniejszy jest wspólny obraz. Przemysł obronny korzysta z długiego cyklu inwestycji wojskowych. W Europie głównym motorem pozostaje wojna w Ukrainie i odbudowa zdolności NATO. W Stanach Zjednoczonych widać ciągłość finansowania programów radarowych, rakietowych i modernizacyjnych.
Do tego dochodzi konieczność uzupełniania zapasów amunicji. To często mniej efektowne niż wielkie kontrakty na samoloty czy systemy obrony powietrznej, ale dla przemysłu równie ważne. Wojna przypomniała, że zapasy nie są księgową pozycją w tabeli. Są realnym zasobem strategicznym.
Nowe kontrakty nie zmieniają natychmiast wyników największych firm obronnych, ale mogą poprawiać nastawienie inwestorów. Szczepański wskazuje, że rynek pod względem prognoz i wskaźników wycen może wciąż nie doceniać realnego potencjału wzrostu tych spółek.
To jednak nie jest historia bez ryzyka.
Zamówienia trzeba jeszcze dowieźć
Największym wyzwaniem dla firm obronnych będzie nie tylko zdobywanie kolejnych kontraktów, ale ich szybka zamiana na przychody. Trzeba zwiększać moce produkcyjne, zabezpieczać dostawy, zatrudniać specjalistów, rozwijać zaplecze techniczne i jednocześnie pilnować marż. To trudne w Europie, która przez lata nie budowała przemysłu obronnego z myślą o takiej skali zapotrzebowania. Fabryki, linie produkcyjne i kompetencje nie powstają z dnia na dzień. A rządy chcą dziś więcej sprzętu, szybciej i często z większym udziałem lokalnej produkcji.
Dlatego ewentualny powrót zbrojeniówki do wzrostów nie musi oznaczać prostej hossy dla wszystkich. Rynek będzie coraz uważniej sprawdzał, które spółki potrafią dostarczać, utrzymywać rentowność i zwiększać skalę bez nadmiernego wzrostu kosztów.
Paradoksalna szansa dla Europy
Jest w tym wszystkim pewien paradoks. Przemysł zbrojeniowy wraca do łask z powodu wojny, ale jego odbudowa może pomóc Europie w czasie pokoju. Może wzmocnić produkcję, technologie, badania, łańcuchy dostaw i kompetencje przemysłowe, które przez lata przenoszono poza kontynent albo uznawano za mniej ważne.
Europa bardzo długo mówiła o strategicznej autonomii. Teraz dostaje bolesną lekcję, że autonomia bez przemysłu jest tylko hasłem. Nie da się budować bezpieczeństwa wyłącznie deklaracjami, szczytami i komunikatami po spotkaniach ministrów. Potrzebne są fabryki, ludzie, komponenty, magazyny i pieniądze.
Dlatego powrót zbrojeniówki do łask nie jest wyłącznie giełdową ciekawostką. To znak, że zmienił się sposób myślenia o państwie, gospodarce i bezpieczeństwie. Przez lata Europa chciała wierzyć, że twarda siła jest reliktem przeszłości. 2022 r. brutalnie przypomniał, że świat nie działa według europejskich życzeń.
Fot. Niewiadów Polska
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.