REKLAMA

O krok od ożywienia. Ważne dane z polskich przedsiębiorstw

Indeks PMI dla polskiego sektora wytwórczego wzrósł mocniej, niż przewidywali analitycy. Wciąż jednak nie sforsował ważnej granicy.

O krok od ożywienia. Ważne dane z polskich przedsiębiorstw

Po zaskakującym spadku w czerwcu, gdy indeks PMI dla Polski zanurkował do 46,1 pkt, lipiec przyniósł kolejne zaskoczenie. Tym razem jednak pozytywne. Obrazujący kondycję polskiej gospodarki wskaźnik wzrósł do 49 pkt, przebijając oczekiwania analityków o 1,5 pkt.

Wynik był wyraźnie lepszy od oczekiwań i przewyższył nawet najbardziej optymistyczne prognozy. To oznacza wyraźne odbicie po zaskakująco słabym odczycie w czerwcu – komentują na gorąco analitycy PKO BP.

Wciąż jednak PMI pozostawał (już 15. miesiąc z rzędu) poniżej granicy 50 pkt, która oddziela hamowanie od rozwoju – mimo że do osiągnięcia poziomu neutralnego zabrakło tym razem naprawdę niewiele.

Hamujące pogorszenie

Według lipcowych danych S&P Global dla polskiego sektora wytwórczego warunki biznesowe pogorszyły się, jednak znacznie wolniej niż w czerwcu. Na wartość PMI wpłynęły wolniejsze spadki nowych zamówień, produkcji oraz zapasów, a także wyższe zatrudnienie.

Produkcja i nowe zamówienia spadły w wolniejszym tempie, a poziom zatrudnienia wzrósł po raz pierwszy od 15 miesięcy. Presje inflacyjne dalej się zmniejszały wraz ze stopniową odbudową łańcuchów dostaw po zakłóceniach spowodowanych wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie – wymieniają najważniejsze zmiany z minionego miesiąca autorzy badań w poniedziałkowym komunikacie.

Wprawdzie w lipcu ubyło nowych zamówień, jednak tempo spadku znacznie wyhamowało. Było przy tym „łagodniejsze niż średnia z obecnej sekwencji”.

Nowe zamówienia eksportowe spadły ósmy miesiąc z rzędu, lecz w najwolniejszym tempie od stycznia – precyzują autorzy.

Utrzymujący się spadek nowych zleceń, choć w wolniejszym tempie, doprowadził do dalszego obniżenia produkcji przemysłowej. Jednak i w tym przypadku tempo spadku było znacznie łagodniejsze niż w czerwcu i „ogólnie umiarkowane”.

Zaległości w pracy nadal malały, a zapasy wyrobów gotowych skurczyły się najbardziej od lutego – relacjonują eksperci S&P Global.

Miejsc pracy przybywa. Choć powoli

Lipcowe badanie wykazało wzrost poziomu zatrudnienia w polskim przemyśle. Stało się tak po raz pierwszy od kwietnia 2025 r. Zdaniem autorów badania odzwierciedlało to przewidywany wzrost zapotrzebowania na produkcję, potrzebę zwiększenia mocy produkcyjnych, rekrutację na konkretne stanowiska oraz lepszą dostępność siły roboczej – w przypadkach, gdy zatrudnienie rosło.

Mimo to ogólne tempo tworzenia miejsc pracy było nieznaczne – czytamy w komunikacie.

Jego autorzy zwracają uwagę, że choć w lipcu liczba miejsc pracy w sektorze wzrosła, zakupy surowców spadły – i to trzeci miesiąc z rzędu. Producenci kontynuowali odwracanie trendu wzrostowego dla zapasów surowców odnotowanego w kwietniu. Czas dostaw od dostawców nadal się wydłużał, co przypisywano niedoborom surowców i trwającym zakłóceniom geopolitycznym.

Niemniej jednak, ostatnie opóźnienia były najmniejsze od lutego, czyli sprzed konfliktu na Bliskim Wschodzie – zauważają autorzy badań.

Koszty uwierają, ale słabiej

Presje kosztowe w sektorze produkcyjnym pozostawały w lipcu silne, ale nadal łagodniały w stosunku do prawie czteroletniego rekordu odnotowanego zaledwie trzy miesiące wcześniej. Średnie ceny surowców wrosły dziewiąty miesiąc z rzędu, ale i tu dopatrywać się można pozytywów – robiły to bowiem w najwolniejszym tempie od lutego.

Tam, gdzie koszty wzrosły, było to związane ze wzrostem cen surowców, napięciami geopolitycznymi oraz wyższymi cenami energii i transportu – tłumaczą eksperci S&P Global.

Tymczasem ceny wyrobów gotowych zwiększyły się – już po raz piąty z rzędu – ale w najwolniejszym tempie od marca.

Opinia eksperta
Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence

Na początku drugiej połowy roku wskaźnik PMI odrobił większość strat poniesionych w czerwcu, głównie dzięki wolniejszym spadkom produkcji i nowych zamówień oraz dawno niewidzianemu wzrostowi zatrudnienia. Ogólne warunki prowadzenia działalności jednak nadal się pogarszały, a 12-miesięczne perspektywy pozostały stonowane, mimo poprawy od czerwca.

Presje związane z podażą i inflacją znów złagodniały. Czas dostaw od dostawców wydłużył się w najmniejszym stopniu od lutego, tuż przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie. Inflacja cen surowców spowalniała trzeci miesiąc z rzędu, a ceny wyrobów gotowych wzrosły w najwolniejszym tempie od marca, choć tempo wzrostu obu wskaźników pozostawało wyższe niż ich długoterminowe średnie.

Po czerwcowym pogorszeniu, w lipcu poprawiły się natomiast w Polsce perspektywy produkcji na kolejny rok.

Prognozy wzrostu były związane ze spodziewanym wzrostem zamówień, optymizmem dotyczącym nowych projektów, nowych produktów, konkurencyjnymi cenami oraz wsparciem ze strony rządu i programów UE – czytamy w komunikacie.

Jego autorzy zauważają przy tym, że indeks przyszłej produkcji odbił się wprawdzie od czerwcowego poziomu – najniższego od 42 miesięcy – ale pozostawał poniżej swojej długoterminowej średniej.

Więcej danych z gospodarki w Bizblog Spider's Web

Co z tą gospodarką?

Utrzymujące się w ostatnich miesiącach kiepskie wskazania PMI nie idą w parze ze zdecydowanie lepszymi danymi pochodzącymi z realnej gospodarki. Zdaniem analityków PKO BP wskaźnik wręcz „słabo odzwierciedla faktyczne tendencje w krajowym przetwórstwie”, dlatego należy traktować go z dużą ostrożnością.

Mimo utrzymującej się zmienności wskaźnika, przemysł wysyła coraz więcej sygnałów poprawy – twierdzą analitycy PKO BP.

Ich zdaniem różnica między danymi o PMI (gorszymi), a danymi Głównego Urzędu Statystycznego (lepszymi, np. o produkcji przemysłowej) może mieć związek z próbą badawczą PMI, która może nie odzwierciedlać jeszcze w pełni zmian zachodzących w strukturze polskiego przetwórstwa – np. sektora obronnego.

Pozytywnym sygnałem z raportu jest poprawa oczekiwań firm dotyczących produkcji w perspektywie 12 miesięcy. Choć optymizm pozostaje poniżej długookresowej średniej, lipcowy wynik buduje nadzieję na dalsze ożywienie koniunktury w kolejnych miesiącach – nie mają wątpliwości analitycy PKO BP.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).